Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Świadectwa z roku 2018

Strona 22 z 32

  1. barbara

    Najświętszy Panie Jezu, jak wielką tajemnicą miłości jest Twoje miłosierdzie. Z całego serca dziękuję za nie i zanurzenie w nim. Dziękuję z wdzięcznością i miłością za niezliczone łaski dla nas, dla mnie, dla tych których noszę w sercu. Ufam Tobie i pragnę najpiękniej wypełniać Twoją wolę każdego dnia pragnąć bycia z Toba na wieki w wieczności. Ofiaruję się Tobie i zawierzam wszystkie intencje z serca i tych, którzy...

    Czytaj całe świadectwo

    Najświętszy Panie Jezu, jak wielką tajemnicą miłości jest Twoje miłosierdzie. Z całego serca dziękuję za nie i zanurzenie w nim. Dziękuję z wdzięcznością i miłością za niezliczone łaski dla nas, dla mnie, dla tych których noszę w sercu. Ufam Tobie i pragnę najpiękniej wypełniać Twoją wolę każdego dnia pragnąć bycia z Toba na wieki w wieczności. Ofiaruję się Tobie i zawierzam wszystkie intencje z serca i tych, którzy prosili o modlitwę. Bądź uwielbiony i błogosławiony. Tak bardzo pragnę, nasz Umiłowany Panie, by Twoje Serce było otoczone najpiękniejszą miłością nas wszystkich. Dziękuję za każdą Mszę Świętą, za łaskę modlitwy w Godzinę Miłosierdzia i Koronką do Miłosierdzia Bożego i za wysłuchanie złożonych intencji. Wdzięcznie dziękuję. Jak się odwdzięczyć mogę, o Panie? Przyjmij me skruszone serce. Dziękuję za tyle miłości.

  2. Joanna

    Jezu Chryste Miłosierny! Synu Boga Żywego! Najukochańszy Synu Maryi! Dziękuję Ci za wszystkie łaski, za opiekę, pomoc w potrzebie, za wysłuchane prośby, za zaopiekowanie się Olą w niebezpieczeństwach i jej szczesliwy powrót do domu, za córkę, męża, za wszystko, co mam, bo od Ciebie to pochodzi. Najbardziej dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, za Twoją miłość i miłosierdzie, za to, że zostałeś z nami w Najświętszym...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Chryste Miłosierny! Synu Boga Żywego! Najukochańszy Synu Maryi! Dziękuję Ci za wszystkie łaski, za opiekę, pomoc w potrzebie, za wysłuchane prośby, za zaopiekowanie się Olą w niebezpieczeństwach i jej szczesliwy powrót do domu, za córkę, męża, za wszystko, co mam, bo od Ciebie to pochodzi. Najbardziej dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, za Twoją miłość i miłosierdzie, za to, że zostałeś z nami w Najświętszym Sakramencie i w konfesjonale w sakramencie pokuty, żywy, prawdziwy, zawsze gotowy do przebaczenia, przytulenia, wysłuchania i podniesienia z każdego upadku, oczyszczenia z każdego brudu. To niepojęte, że Ty, Bóg, czekasz na człowieka, na jego choćby drobny gest, słowo, odrobinę zainteresowania, choćby nawet interesownego... Dziękuję, że jesteś z nami, ze mną, Jezu Miłosierny! Dziękuję za to, że bardzo mnie kochasz, choć na to nie zasługuję, że Ty, Przeczysty i Święty, nie brzydzisz się człowiekiem, tylko jego grzechami, które pochodzą od złego. Chryste, dziękuję, że nas odkupiłeś swoją krwią przenajdroższą i męką! Za to, że codziennie wiem, że Ty na mnie czekasz i za to, że tęsknię do Ciebie. Jezu, przymnóż Oli, mnie i mojemu mężowi wiary, nadziei i miłości, obdarz łaską wyzwolenia i zerwij więzy zła i przekleństw. Dziękuję, bądź, Jezu, znany, czczony i kochany przez wszystkich ludzi na całym świecie! Jezu, ufam Tobie! Oddaję Ci całkowicie i na wieczność całą Olę, Krzysztofa i siebie, nasze dusze, ciała i umysły, nasze uleczenie i zbawienie, nasz dom, rodzinę, małżeństwo, teraźniejszość, przyszłość, naszą Ojczyznę i wszystkich konających. Jezu, ufam Tobie! Jezu, dziękuję Ci! Jezu, kocham Cię (choć to bardzo słaba, ludzka i ułomna miłość), Jezu, wierzę Tobie i w Ciebie bezgranicznie!

  3. Monika

    Ukochany Jezu Chryste, Twoje łaski i dobra są nieograniczone. Dziękuję za ten dar miłości, Ojcze. Nikt nie darzy nas taką miłością, jak Ty. Tobie oddaje swoje życie i życie mojej rodziny. Proszę o opiekę nad moimi małżeństwem, ktore uratowałeś. Odciągaj od nas szatana i jego pokusy. Czuwaj nad naszym dorosłym dzieckiem. A także proszę Cię o zdrowie i opiekę nad kuzynką Dorotą. Błagam Cię, zajmij się tym, kochany...

    Czytaj całe świadectwo

    Ukochany Jezu Chryste, Twoje łaski i dobra są nieograniczone. Dziękuję za ten dar miłości, Ojcze. Nikt nie darzy nas taką miłością, jak Ty. Tobie oddaje swoje życie i życie mojej rodziny. Proszę o opiekę nad moimi małżeństwem, ktore uratowałeś. Odciągaj od nas szatana i jego pokusy. Czuwaj nad naszym dorosłym dzieckiem. A także proszę Cię o zdrowie i opiekę nad kuzynką Dorotą. Błagam Cię, zajmij się tym, kochany Tatusiu. Jak dobrze, że jesteście ze mną. Miłuje Cię Twoja córka.

  4. Bogusława

    Jezu, dziękuję Ci za wszystkie łaski, jakimi obdarzyłeś mnie i moją rodzinę. Ufam Tobie.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, dziękuję Ci za wszystkie łaski, jakimi obdarzyłeś mnie i moją rodzinę. Ufam Tobie.

  5. Beata

    Panie Jezu, dziękuję z całego serca za opiekę nade mną i moją rodziną. Za trudne chwile i za wiarę, za to, że czuwasz nad nami wszystkimi.

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, dziękuję z całego serca za opiekę nade mną i moją rodziną. Za trudne chwile i za wiarę, za to, że czuwasz nad nami wszystkimi.

  6. joanna

    Jezu, Panie mój wielki, ja marnością Twoją. Dziękuję, że dałeś mi się poznać. Ulituj się, proszę, nad Krzysiem i Patrykiem i daj im nowe życie. Dziękuję. Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, Panie mój wielki, ja marnością Twoją. Dziękuję, że dałeś mi się poznać. Ulituj się, proszę, nad Krzysiem i Patrykiem i daj im nowe życie. Dziękuję. Amen.

  7. Monika

    Panie Jezu Miłosierny i św. Siostro Faustyno, dziękuję Wam z całego serca za pokazanie mi właściwej drogi, za nawrócenie, za wszystkie łaski otrzymane, za wspaniałe życie, czy to w biedzie i cierpieniu czy w dostatku i radości. Przede mną jeszcze długa droga do nawrócenia i zrozumienia, ale dzięki Waszemu przewodnictwu nie boję się, jestem szczęśliwa. Jezu, ufam Tobie!

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu Miłosierny i św. Siostro Faustyno, dziękuję Wam z całego serca za pokazanie mi właściwej drogi, za nawrócenie, za wszystkie łaski otrzymane, za wspaniałe życie, czy to w biedzie i cierpieniu czy w dostatku i radości. Przede mną jeszcze długa droga do nawrócenia i zrozumienia, ale dzięki Waszemu przewodnictwu nie boję się, jestem szczęśliwa. Jezu, ufam Tobie!

  8. Natalia

    Panie Jezu, dziękuję Ci za wszystko, za wszystkie łaski, za miłość, obecność, opiekę i dobroć Twoją. Dziękuję Ci, Panie mój, za siły do dźwigania naszych krzyży. Bądź uwielbiony, Panie Jezu!

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, dziękuję Ci za wszystko, za wszystkie łaski, za miłość, obecność, opiekę i dobroć Twoją. Dziękuję Ci, Panie mój, za siły do dźwigania naszych krzyży. Bądź uwielbiony, Panie Jezu!

  9. Monika

    Odmawiałam tę Koronkę w chwilach ciężkich, kiedy moja jedyna córka cierpiała z różnych powodów, a ja, matka, nie mogłam patrzeć na jej ból. Pomagała mi zawsze. Ale wymodliłam nią cud zdrowia dla mamy. Lekarz był przekonany, że wycina znacznego czerniaka. Kazał przygotować pieniądze na dodatkowe badanie w kierunku leczenia. Czekanie było wykańczajace. Zaufałam Koronce i cud. Przyszedł wynik negatywny. Zmiana łagodna...

    Czytaj całe świadectwo

    Odmawiałam tę Koronkę w chwilach ciężkich, kiedy moja jedyna córka cierpiała z różnych powodów, a ja, matka, nie mogłam patrzeć na jej ból. Pomagała mi zawsze. Ale wymodliłam nią cud zdrowia dla mamy. Lekarz był przekonany, że wycina znacznego czerniaka. Kazał przygotować pieniądze na dodatkowe badanie w kierunku leczenia. Czekanie było wykańczajace. Zaufałam Koronce i cud. Przyszedł wynik negatywny. Zmiana łagodna, ale optycznie łudząco podobna do czerniaka. Lekarz miał duże doświadczenie, był ordynatorem chirurgii i do tej pory nie mylił się. Więc co się stało? Dzięki Ci, Jezu.

  10. Joanna

    Tydzień przed intronizacją Jezusa razem z grupą odnowy wybraliśmy się do Krakowa-Łagiewnik autokarem. Ponieważ sprawuję opiekę nad mamą w podeszłym wieku, poprosiłam siostrę i szwagra, żeby na weekend przyjechali i pobyli z mamą. Przyjechali w piątek wieczorem, więc ja mogłam spokojnie jechać. Po przyjeździe uczestniczyłam we Mszy św. odprawianej w Centrum Jana Pawła II, telefon miałam wyłączony i przez jakiś czas...

    Czytaj całe świadectwo

    Tydzień przed intronizacją Jezusa razem z grupą odnowy wybraliśmy się do Krakowa-Łagiewnik autokarem. Ponieważ sprawuję opiekę nad mamą w podeszłym wieku, poprosiłam siostrę i szwagra, żeby na weekend przyjechali i pobyli z mamą. Przyjechali w piątek wieczorem, więc ja mogłam spokojnie jechać. Po przyjeździe uczestniczyłam we Mszy św. odprawianej w Centrum Jana Pawła II, telefon miałam wyłączony i przez jakiś czas zapomniałam o ponownym uruchomieniu. Po włączeniu okazało się, że mam około 10 rozmów nie odebranych od mojej siostry, nie było to miłe, pewnie coś ważnego i pilnego się wydarzyło. Zadzwoniłam i dowiedziałam się ,że cała trójka, tzn.: mama, siostra i szwagier pojechali do Wrocławia do domu siostry, ponieważ nastąpiła awaria pieca, a na dworze temperatura około zera, padający śnieg i zimno w domu. Nie miałam wpływu na to wydarzenie. Syn mój, który montuje piece, potwierdził awarię i zaprosił mnie po powrocie do siebie. Ale ja przecież byłam w sanktuarium św. Faustyny,. We wrześniu wymieniałam okna w mieszkaniu i to pochłonęło moje oszczędności, prosiłam więc tę wielką Apostołkę: wiesz, że nie mam pieniędzy na nowy piec, nie chcę kredytu, chcę żyć w wolności, proszę, pomóż mi. Całą drogę powrotną byłam skupiona na modlitwie i pokój duszy towarzyszył mi. Po przyjeździe do domu w godzinach już nocnych udałam się do swojego mieszkania, nie syna, położyłam się spać. Rano poszłam na niedzielną Mszę św., a po powrocie położyłam się do łóżka, przykryłam i tak sobie pomyślałam, że do rana wytrzymam pod kołdrą, rano w poniedziałek do pracy, a po powrocie już trzeba zająć się naprawą lub kupnem nowego pieca. Okryłam się solidnie, ale w głębi serca usłyszałam głos: Rozpal w piecu. Próbowałam go zbagatelizować, ale był natarczywy, więc wstałam, poszłam do kotłowni i rozpaliłam. Czułam obecność św. Faustyny, ogień palił się, włączyły się: podajnik, dmuchawa, wentylator, powoli zaczynało się robić ciepło. Nagle zadzwonił telefon, to był mój syn. Pytał, kiedy wróciłam i dlaczego jestem w nieogrzewanym mieszkaniu. Odpowiedziałam, że mam ciepło, piec jest sprawny i że naprawiła go św. Faustyna. Syn zaniemówił przez chwilę, powiedział, że to niemożliwe, że piec jest sprawny. Powiedziałam: przyjdź dziecko i zobacz. Przyszedł i powiedział, że on, mężczyzna, fachowiec, nie poradził sobie z tą awarią, ale powie wszystkim znajomym o tym zdarzeniu. Ja prosiłam o pomoc, mówiłam nie teraz, wiesz, że nie mam pieniędzy. Dzisiaj minęło już prawie półtora roku od tego cudownego spotkania z Siostrą Faustyną, a piec ciągle ten sam i sprawny. Dziękuję, św. Faustyno, że wstawiasz się za nami, że nasze codzienne życie błogosławisz, wypraszasz nam cuda wielkie i małe; ucz nas kochać Jezusa każdym uderzeniem serca, każdym oddechem.

  11. Michał

    Długo nie pisałem, bo w zasadzie nie wiem, od czego zacząć. Okazuje się, że wiara daje naprawdę dużo. Tamten rok na początku wydawał się normalny, taki jak poprzednie lata. Ale żeby dokładnie zrozumieć, muszę chyba się dłużej rozpisać. 4 lata temu we wrześniu 2014 roku zmarł mój wujek. Pozostawił dwie córki, sędziwą mamę i żonę. Pozostawił też dwie fantastyczne wnuczki, Agnieszkę i Dominikę. Ja bez przypadku...

    Czytaj całe świadectwo

    Długo nie pisałem, bo w zasadzie nie wiem, od czego zacząć. Okazuje się, że wiara daje naprawdę dużo. Tamten rok na początku wydawał się normalny, taki jak poprzednie lata. Ale żeby dokładnie zrozumieć, muszę chyba się dłużej rozpisać. 4 lata temu we wrześniu 2014 roku zmarł mój wujek. Pozostawił dwie córki, sędziwą mamę i żonę. Pozostawił też dwie fantastyczne wnuczki, Agnieszkę i Dominikę. Ja bez przypadku wymieniam je w tej kolejności, choć Aga jest młodsza. Na pogrzebie w momencie, kiedy wszyscy żegnaliśmy wujka, powiedziałem coś, czego niemalże niedługo pożałowałbym i to bardzo. Powiedziałem, stojąc nad jego już zamkniętą trumną: "Weź nas tam jak najszybciej". Ja nie spodziewałem się, że za chwilę tych słów będę się bał. Wnuczki wujka są harcerkami ZHP. Młodsza z nich dodatkowo dużo jeździła na różne kursy, wymiany zagraniczne. Gdziekolwiek się pojawiała, za chwilę coś się działo, a to jakaś katastrofa, a to jakiś zamach czy coś. Jednym słowem... nieraz podniosła nam ciśnienie. Było raz nawet tak, że spóźnili się na samolot, który jak się okazuje, został porwany i się rozbił. A w tamtym roku... wszyscy pamiętamy... 12 sierpnia 2017 roku to była straszna data dla całej braci harcerskiej. Nasza Agnieszka była 100 km od Suszka. Traf chciał, że centrum tej burzy, która zdemolowała obóz harcerski w Suszku, natychmiast po tym, jak wyrządziła te szkody na obozie, zawróciła i to tak, że centrum było w połowie drogi między Suszkiem, a Jerzwałdem, gdzie była Agnieszka z drużyną. Tam w Jerzwałdzie jedynie niektóre namioty były lekko zagrożone, a poważnie to tylko kuchnia została rozbita. Nikt nie został ranny. Żeby było jeszcze ciekawiej, w dzień, kiedy hufiec czechowicki, do którego przynależy drużyna Agnieszki, roztrzaskały się pociągi, w tym jeden do Bielska-Białej, którym teoretycznie mogli wracać harcerze pszczyńscy. Traf chciał, że wracali wynajętym autobusem. Piszę to, bo te wszystkie wydarzenia miały miejsce w okolicy 15 rocznicy konsekracji bazyliki Miłosierdzia Bożego i ostatniej obecności na naszej ziemi świętego papieża Jana Pawła II. Mnie to wydarzenie nauczyło jednego: pokory wobec życia. I tego, że ludzi trzeba kochać, bo czasem sekunda wystarczy, ot jedno głupie z pozoru drzewo, żeby wszystko poszło w gruzy. To był też trudny dzień. Z jednej strony... fakt... cieszyć się należy, że Agnieszka żyje, a z drugiej - potwornie było mi żal harcerek, Asi i Olgi, które zginęły. Myślałem sobie: "to przecież mogła być Agnieszka". Stało się tak, że - jak nigdy tego do tej pory mi się nie zdarzało - zamówiłem Mszę św. w jej intencji z okazji 18 urodzin. Coś mną kierowało tak, że połączyłem to z "Betlejemskim Światłem Pokoju" w katedrze w Bielsku-Białej.

  12. Natalia

    Przesylam Siostrom jeszcze jedno moje świadectwo, w którym opisuję o ciężkich przeżyciach podczas choroby synka, jego uzdrowienie oraz mój powrót do Pana Boga. "Największe ubóstwo i bieda polega na tym, gdy ktoś myśli, że sobie da radę bez Boga" - św s. Teresa. Kiedy w naszym życiu zaczyna się wszystko sypać, czujemy bezradność, a zwłaszcza jeżeli chodzi o nagłą chorobę dziecka. Stajemy przed diagnozą i mamy...

    Czytaj całe świadectwo

    Przesylam Siostrom jeszcze jedno moje świadectwo, w którym opisuję o ciężkich przeżyciach podczas choroby synka, jego uzdrowienie oraz mój powrót do Pana Boga. "Największe ubóstwo i bieda polega na tym, gdy ktoś myśli, że sobie da radę bez Boga" - św s. Teresa. Kiedy w naszym życiu zaczyna się wszystko sypać, czujemy bezradność, a zwłaszcza jeżeli chodzi o nagłą chorobę dziecka. Stajemy przed diagnozą i mamy wrażenie, że nastąpił koniec świata. Przestajemy liczyć godziny, dni, świat, który istniał wokół nas, nagle staje się niczym. Pustka. Cisza. Tak było u mnie, gdy pod koniec 2016 roku mój synek otrzymał diagnozę guza móżdzku. W bezsilnosci zaczęłam się modlić, prosić, aby mój synek nie cierpiał, aby nie było żadnej chemioterapii. Powrót do domu ze szpitala, próba normalnego życia, znowu prześwietlenie kontrolne, i to uczucie, że nie można nic zrobić tylko czekać. Tak przez rok. Nie bylo chemioterapii, nie było złego samopoczucia przez guza, mały czuł się świetnie. Panie, chwała Tobie, wysłuchałeś! Pod koniec 2017 roku diagnoza: guz nieznacznie powiększony, najprawdopodobniej nowotwór, trzeba operować. Pamiętam jak dziś, kiedy przyjechaliśmy ze szpitala, od razu poszłam do kościoła. Usiadłam i nie wiedziałam, co mam powiedzieć, mialam pustkę w głowie, żadnych myśli, nic. Dzień po dniu modlitwa. Po 15 latach poszłam do spowiedzi św. I nagle wszystko zaczęło się zmieniać, zaczęłam czuć obecność Ducha Świętego, uczucie najpiękniejsze, trudne do opisania w słowach: miłość, spokój, modlitwa z uśmiechem na ustach. Ja, matka, której dziecko ma być operowane, czuję mocno wewnętrzny spokój, przestaję płakać, czuć ten okropny strach. To wszystko zniknęło. Dziś mój synek jest zdrowy, guza nie ma i nie pojawił się nowy. Po operacji w szybkim tempie wrócił do normalności. Nie było chemii, nie ma żadnych skutków pooperacyjnych. Jakiego Pan Bóg go stworzył, takiego mi oddał - zdrowego. Lekarze byli zdziwieni, że guz, który nie dawał żadnych objawów, został tak wcześnie wykryty; określili to jako "szczęście". A ja wiem, że tym szczęściem był powrót do Boga. Zmienił wszystko, moje dotychczasowe życie nie istnieje, stałam się inną osobą. Uświadomił mnie, że bez niego nie da się żyć. Jego miłość, miłosierdzie jest do nas ogromne, mimo naszych wszystkich grzechów. Nie możemy bać się podać ręki Jezusowi, On czeka na nas wszystkich. Nie decydujmy za Niego, mówiąc sobie, że nie będę korzystać z sakramentów, chodzić do kościoła, modlić się, bo mam takie grzechy na karku, że On mi tego nie wybaczy. Wybaczy i czeka na ciebie! Dziś wiem, że nic nie jest w stanie odłączyć mnie od Jezusa; On tak bardzo mnie kocha i będę starała się iść razem z Nim. To świadectwo jest dowodem mojej miłości do Ciebie, Boże! Ojcze mój! Oddaję Ci całe moje życie. Mam nadzieję, że to ,co napisałam, uświadomi niektórym, że Bóg istnieje naprawdę, słyszy nasze słowa, myśli, jest radosny! Dzięki Ci, Panie, za osoby, które postawiłeś na mojej drodze w tych trudnych chwilach. Ci całkowicie obcy wcześniej ludzie stali się moimi przyjaciółmi. Dziękuję, Boże! Natalia

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina