Po konferencji "Kobieta jest Boska" z ogromną radością śledziłam działalność Waszej wspólnoty. Poczułam ogromne pragnienie wyjazdu na rekolekcje. Tak się złożyło, że z dotychczas zaproponowanych terminów pasował mi tylko jeden. Na wstępie muszę powiedzieć, że do czasu rekolekcji nie za bardzo lubiłam rozmowy z osobami w wieku moich dziadków... denerwowałam się na to, że nie są zorientowane we współczesnych realiach, nie rozumieją wielu rzeczy, nie interesują się światem... Bóg ma ogromne poczucie humoru - byłam najmłodszą uczestniczką rekolekcji. Już pierwszego dnia zostałam z tego uzdrowiona. Z każdą z uczestniczek mogłam porozmawiać jak z najlepszą przyjaciółką - z pełnym zrozumieniem. Wiele się od tych Kobiet nauczyłam, ale przede wszystkim Bóg dał mi łaskę akceptacji. Niestety, jestem bardzo słabą osobą i podświadomie każdego oceniam, myślę "że ta kobieta wygląda na sympatyczną, bo się uśmiecha..., ta jest bardzo radosna, więc pewnie ma cudowne życie, a ta wygląda na zupełnie niemiłą i nie chcę z nią rozmawiać". Bóg wszedł także w to miejsce. Bardzo otworzyłam się na Jego cuda - Tata sprawił, że każdą z tych Boskich Niewiast mogłam porozmawiać, poznać Jej historię..., a rzeczywistość ich serc okazała się zupełnie inna niż mi się wydawało. Ostatniego dnia rekolekcji każda z Uczestniczek w moich oczach była przepiękna, a ta, z którą nie chciałam nawet rozmawiać, wydawała mi się najpiękniejsza! Dosłownie świeciła Światłem Boga! Dopiero pisząc to świadectwo zdałam sobie sprawę z tego, jaka byłam okropna..., wcześniej tego nie dostrzegałam. Myślę, że Bóg pokazał mi, jak On na nie patrzy - pozwolił mi spoglądać na innych swoimi oczami. Patrzyłam na te Kobiety z zachwytem. Kiedyś koleżanka powiedziała mi, że w momencie w którym rodzi się malutkie dziecko, rodzice tego dziecka są nim zachwyceni, cieszą się z tego, jak wygląda, jak się rozwija, stawia pierwsze kroki..., a Bóg ciągle, nieustannie patrzy na nas - dorosłych ludzi - z takim zachwytem. Dokładnie tak się wtedy czułam, patrzyłam na te kobiety przepełniona radością z ich obecności, dostrzegając ich piękno, to jakie są cudowne! Bóg stworzył z nas - uczestniczek Wspólnotę. Jestem przekonana o tym, że pokazał nam, jak będzie wyglądać niebo. Spotkałam się z ogromną życzliwością, uprzejmością z dobrem i jednością, której wcześniej nie doświadczyłam. To niesamowite uczucie, kiedy zupełnie obcy człowiek w 3 dni staje się dla ciebie bardzo ważny! Bóg nie tylko wszedł w moje uczucia względem innych osób, ale przede wszystkim pokazał mi, jak bardzo mnie kocha. W momencie w którym usłyszałam świadectwa innych kobiet zastanawiałam się, co ja tam robię, jestem na najlepszym etapie mojego życia, bardzo szczęśliwa, czuję się piękna, mam cudownego narzeczonego, niedługo biorę ślub... Przekonałam się o tym w trakcie rozmowy z księdzem Łukaszem. Bardzo zastanawiałam się nad tym, czy powinnam iść na prywatną rozmowę, w końcu niedawno byłam u spowiedzi, wydaje mi się, że nie popełniłam żadnego grzechu ciężkiego, a jest tu tyle osób dużo bardziej potrzebujących niż ja... Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, jak bardzo potrzebuję tego czasu. Rozmawiałam nie z Księdzem, a z Jezusem - ksiądz Łukasz ma ogromny dar, jest bardzo otwarty na działanie Ducha Świętego, ma dar prorokowania... Jego oczy są przepełnione miłością, a ręce które przytulają - to Boże ręce. Sam Bóg zszedł z nieba, żeby ze mną porozmawiać. Wiedział o mnie wszystko. 5 lat temu trwałam w bardzo toksycznej relacji z mężczyzną, niezgodnej z Bożą wolą. Ten chłopak zdradził mnie z inną dziewczyną, miał z nią dziecko... wówczas miałam w sobie dużo żalu, złości.. Ksiądz Łukasz o tym wiedział, a nie znaliśmy się przed spotkaniem na rekolekcjach. Chociaż kilkukrotnie byłam u spowiedzi po zakończeniu tego destrukcyjnego związku, Bóg mi to wszystko wybaczył... okazało się, że ja sama sobie tego nie wybaczyłam. W momencie, w którym Ksiądz z miłością zapytał mnie: "życzyłaś mu śmierci, prawda?" - coś we mnie pękło. Wiedziałam, że to nie jest pytanie, na które muszę odpowiadać, że on to wie. Wie wszystko. Zdałam sobie sprawę z tego, że w momencie w którym człowiek sam siebie oskarża przed Bogiem - to Bóg staje się jego obrońcą. Bóg mnie bronił. To były rekolekcje przebaczenia - przebaczenia samej sobie. Bóg już dawno to zrobił, ale ja sama nie potrafiłam... Dał mi siłę. Na nowo napełnił mnie Bożą radością. Jestem szczęśliwa, w pełni szczęśliwa..., nie mam już do siebie żalu. Doświadczyłam prawdziwego uzdrowienia, prawdziwych cudów!