Jest 3 czerwiec 1982 roku. Umiera mama Stanisława. Do tego roku obchodzę imieniny Leszka, nie było Lecha. W związku ze śmiercią Mamy, przenoszę na 12-08-1982. Zostaję okrzyknięty skąpcem itp... A przecież nie chciałem w tym dniu obchodzić imienin, być w kościele i później przy stole z alkoholem. Jest maj roku 1998, postanawiam w formie pokuty pójść na pielgrzymkę do Częstochowy. Chcę położyć się krzyżem przed ołtarzem świętego Antoniego w białostockiej katedrze. To nie takie proste. Najpierw muszę stoczyć walkę z sobą: po co będziesz robił z siebie pośmiewisko, nikt cię nie wysłucha, jaki to wstyd, posadzka zimna, dostaniesz zapalenia płuc, zachorujesz i wiele innych myśli. Zdaję sobie sprawę, to nie walka ze mną, ale z szatanem. Idę, kładę się. Po lewej stronie ołtarz Matki Bożej Miłosierdzia, po prawej ołtarz Matki Bożej Częstochowskiej. Jest Niedziela. Zaczyna się Msza. Przepraszam za moje grzechy i proszę o wybaczenie. Leżę w bezruchu. Czuję drętwienie nóg i rąk. Robi mi się gorąco. Pot zalewa mi czoło, posadzka kościoła jest mokra. Jak długo mam leżeć? Ksiądz przyjdzie i każe ci wstać. Druga Msza mija. Ktoś podchodzi potrąca mnie i mówi: Wstań, robisz zbiegowisko. Wstaję, widzę proboszcza Stanisława. Wycieram rękawem mokrą plamę z posadzki. W tym samym roku w białostockiej pielgrzymce utworzono Grupę Pokutną. To jeden cud. Na pielgrzymkę wybrałem się bez przygotowania. Wstałem, spakowałem się i poszedłem. Na stopach krwawe bomble, fizyczne wymęczenie. Nieumiejętność postępowania. Na kilka etapów dociera do mnie, że pielgrzymka kończy się w dniu 12-08-1998. W dniu moich imienin staję przed Matką. To drugi cud. W trakcie marszu mówię: gdyby tak jechał samochód z paulinami, to bym wiedział, są z klasztoru - tak mi było ciężko. Po drugim postoju idziemy leśną, wąską drogą. Służby każą iść dwójkami. Po pewnym czasie mija nas czerwony samochód (typu Fiat 125). Kierowca i pasażer ubrani w stroje paulinów. Włosy czuję, że mam. Krzyczę prawie: nie, nie, ja chcą dojść. I słyszę: To ty będziesz mnie sprawdzał? Ja przepraszam, nie chcę nikogo sprawdzać. Ja chcę dojść. Te rozmowy odbywały się bezgłośnie. Doszedłem. Położyliśmy się krzyżem przed klasztorem. Ja miałem za co dziękować.