Jakiś czas temu wyrzucałam sobie, że nie modlę się wystarczająco do Maryi. Jakoś tak wyszło, że najwięcej modliłam się do św. Józefa, do Jezusa do św. Rity. Miałam to sobie za złe, że Maryję trochę pomijam. I oto kilka dni temu wylosowalam Matkę Bożą - Pannę wierną. Teraz mam motywację, żeby zgłębić tę relację. Wiem, że nie był to przypadek. Już kiedyś miałam tak, że nie wiedziałam, jak się modlić do Ducha Świętego. Mówiłam: Boże, jak mam się modlić poza tylko tym ,co znam, czyli "wierzę w Ducha Świętego"? 2 tygodnie później koleżanka zaprosiła mnie na kurs: "Nowe życie", gdzie dużo modliliśmy się do Ducha Świętego. U mnie jest tak, że pojawia się w mojej głowie nagła jakaś myśl i praktycznie od razu zaczynają się dziać różne rzeczy z nią związane. To nie jest magia, to działanie Boga. Dziękuję Ci, Boże, że jesteś ze mną, dziękuję za wiarę. Przepraszam, że nie jestem godna, żeby prosić o cokolwiek. Jestem małą, grzeszną istotą, a Ty mimo wszystko znosisz moje humory, nerwy, płacz. Dziękuję, że 2 tygodnie temu mogłam być ponownie w Łagiewnikach. Było mi tam tak dobrze, czułam spokój. Czułam się tak, jakby nie było żadnych problemów, nic mnie nie rozpraszało. Czułam, że jestem sam na sam z Jezusem, Faustynką. Kocham to miejsce. Mam nadzieję, że w tym roku ponownie odwiedzę Łagiewniki.