Zapomniany "Dzienniczek". Pierwszy raz z "Dzienniczkiem" św. Siostry Faustyny zetknąłem się w latach 80. Miałem wtedy 23 lata. Zapisane w nim treści wydawały mi się trudne, nie pasujące do ówczesnego stylu mojego życia. To nie dla mnie - stwierdziłem, odkładając tę książkę. Lata mijały. W chwilach dostatku człowiek zapomina o Bogu. A o "Dzienniczku" zapomniałem zupełnie. Nie wiedziałem nawet, gdzie może się znajdować. W latach 90. przyszła długa choroba syna, a w marcu 2010 roku jego śmierć. Siedziałem przygaszony. Myśli rozsadzały mi głowę. Czułem pustkę w sercu. Rozmyślałem, o przeżytych, minionych czasach. Wracały wspomnienia. Nie mogłem uspokoić swojego wnętrza. Wracałem ciągle do ?bogatego? życia, kiedy postępowałem, jak marnotrawny syn. Wtedy to powiedziałem sobie, że śmierć tego dziecka nie może pójść na marne. Z pogrzebu pamiętam niewiele. To były tak silne emocje, że trudno je opisać. Pamiętam tylko słowa księdza podczas głoszonej homilii: "Swoim cierpieniem odkupił wielu z was i waszej rodziny". Czułem, że słowa te bardzo dotyczą mnie. Stanąłem na rozdrożu i pod przysłowiową ścianą. Przypominały mi się słowa jednej z piosenek Elvisa, idola naszej młodości: Nigdy przedtem nie sądziłem, że będę potrzebował pomocy Myślałem, że mógłbym przejść przez to sam Ale teraz wiem, że już nie mogę tego dłużej znieść. Z pokornego serca, na klęczkach, Błagam Cię, proszę, pomóż mi. Zejdź ze swego złotego tronu do mnie, pokornego mnie, Muszę poczuć dotyk Twej czułej dłoni. Dni upływały pod znakiem rozmyślania, próby pogodzenia się z Bogiem, drugim człowiekiem i ze sobą. W myślach słyszałem słowa: zwróć swoje oblicze do Boga, a zostaniesz ocalony. W pewnym momencie mojego życia otrzymałem dziwny nakaz: "Zainteresuj się, kim jest Siostra Faustyna, czym jest Głogowiec i Świnice Warckie, Przecież one leżą tak blisko ciebie". Prawie równocześnie w tym samym czasie znalazłem w garażu po około 30 latach zapomniany, zakurzony "Dzienniczek". Pan jest łaskawy i pełen miłosierdzia, nie skory do gniewu i bardzo cierpliwy. Jakże cierpliwy był wobec mojej osoby??? Zacząłem go czytać ponownie. Teraz ten tekst odbierałem zupełnie inaczej. Byłem dorosły z bagażem trudnych doświadczeń. Z jego stron dowiedziałem się o wielkiej miłości Siostry Faustyny do Pana, o jej cierpieniu, niezrozumieniu, trudnych chwilach zwątpień o niepojętym miłosierdziu i miłosiernej miłości Boga do człowieka. Czułem, że jeśli tam pojadę, Pan nie odmówi również mnie łaski przebaczenia i wewnętrznego pokoju. Pojechałem pewnego dnia. Z lękiem wszedłem do małego kościółka. Podchodziłem pod ołtarz powoli i coraz bardziej wyraźnie widziałem postać Pana na obrazie z napisem: Jezu, ufam Tobie. Moje serce doznawało jakiegoś dziwnego spokoju. Byłem chyba sam w tej świątyni. Czułem radość. Cieszyłem się! Myślę, że Pan ucieszył się jeszcze bardziej z mojej tutaj obecności. Wyszedł mi na spotkanie jak ojciec, który czeka na powrót swojego ukochanego syna. Później pojechałem do Głogowca. Skromny domek z białego wapiennego kamienia, przeniósł mnie w inną epokę, odległą o ponad 100 lat, a małe podwóreczko - w rzeczywistość dzieciństwa małej Helenki. Tam mogłem dotknąć miejsca, gdzie się urodziła i wychowała. I tak zaczęła się moja piękna przygoda z Jezusem Miłosiernym. W Świnicach Warckich spotkałem siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. To spotkanie zapisało się głęboko w mojej pamięci. Dobroć ich serca, spokojne spojrzenia, radosny uśmiech i życie zakonne oraz dzieła, które prowadzą, pokazały mi, jak należy kochać Pana. Ich codzienność, przypominała mi życie Orędowniczki Bożego Miłosierdzia, które już zdążyłem poznać z literatury. Ich powołanie i posługę ofiarowane Bogu odbierałem, jak otwartą księgę Ewangelii. To wszystko bardzo pogłębiło moją wiarę! Dziękujmy Bogu, że istnieją zakony, z których tak jak tutaj płyną, nieustannie modlitwy do miłosiernego Boga. Nie trać więc nadziei! Bądź mężny i ufaj. Niech się Twoje serce nie trwoży. Bądź mężny! Przyjdzie czas zwycięstwa. Twojego zwycięstwa i ?zmartwychwstania? jeszcze tu na ziemi! Przecież Pan jest Twoim dziedzictwem i przeznaczeniem, to On twój los zabezpiecza. Dzisiaj dziękuję Bogu ,że moje drogi skierował do Sanktuarium Narodzin i Chrztu św. Siostry Faustyny w Świnicach Warckich, że mogłem odnaleźć sens i godność życia, że zostałem uwolniony od moich ?niemocy?. Mówię o tym, bo przekonałem się o dobrodziejstwie i sile modlitwy na przykładzie własnego życia. A z perspektywy wielu lat często patrzę na obraz Jezusa Miłosiernego, bo noszę Go zawsze przy sobie i mówię: ?Szukałem pomocy u Pana, a Pan mnie wysłuchał i wyzwolił ze wszelkiej trwogi?. Tak będzie i z Tobą. Pan cię wysłucha, tylko musisz uwierzyć!!! Dzisiaj z całą mocą mogę powiedzieć: JEZU, UFAM TOBIE!