Dobry Boże, ojcze Pio oraz św. Rito dziękuję Wam za wielki cud życia, cud zdrowia dla mamy.
Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia pogotowie zabrało moją mamę do szpitala. Na drugi dzień zadzwonił lekarz, że serce jest tak słabe, żebyśmy przyjechali się pożegnać, że w takiej sytuacji nas wpuszczą. Na miejscu okazało się, że to po prostu jest już koniec, że lepiej raczej nie będzie.... Ja zaczęłam wtedy gorąco modlić się o cud zdrowia dla mamy. Jestem w siódmy miesiącu ciąży i tak bardzo chciałam, żeby mama doczekała mojego dzieciątka, tym bardziej że nie zanosiło się na to, że nie będziemy w ogóle mieć dzieci. Modliłam się do ojca Pio, św. Rity, a Koronkę do Bożego Miłosierdzia odmawiałam jedna za drugą. Może to dużo, ale Koronka mnie uspokajała, dodawała wiary, nadziei... Wierzyłam, że Bóg uzdrowi mamę i mimo że inni się poddali, którzy wmawiali mi, że w tym przypadku ciężko o cud, ja wierzyłam i się modliłam. Kogo tylko mogłam prosiłam o modlitwę za mamę.
Dzień przed Wigilią tato z siostrą pojechali znowu odwiedzić mamę. Na miejscu okazało się, że jest lekka poprawa, mimo że serce nadal słabe, to płuco zaczęło ładnie pracować. Ta wiadomość dodała mi większej wiary, nadziei, że cud się właśnie dzieje. Lekarz powiedział, że wypuszczą mamę może w Sylwestra o ile ją w ogóle wypuszczą...Dziś mamy wtorek - 3 dni do sylwestra, a mama wróciła do domu... Jeszcze słaba, ale jest w domu.
Dziękuję za ten cud życia, cud zdrowia. Amen.