Małgorzata
Rozpłakałam się ze szczęścia. Moim Patronem roku 2022 jest sam Bóg Ojciec. Umysł tego nie jest w stanie ogarnąć, co serce czuje. „Modlę się za misjonarzy i tych, którzy nie znają Chrystusa”…, znają Go za mało lub wątpią w Jego istnienie. Nic nie dzieje się przez przypadek. W moim malutkim domku z ogródkiem na peryferiach Wrocławia oprócz krewnych, znajomych i przyjaciół przez wiele lat gościłam m.in. przyjezdnych...
Czytaj całe świadectwo
Rozpłakałam się ze szczęścia. Moim Patronem roku 2022 jest sam Bóg Ojciec. Umysł tego nie jest w stanie ogarnąć, co serce czuje. „Modlę się za misjonarzy i tych, którzy nie znają Chrystusa”…, znają Go za mało lub wątpią w Jego istnienie.
Nic nie dzieje się przez przypadek. W moim malutkim domku z ogródkiem na peryferiach Wrocławia oprócz krewnych, znajomych i przyjaciół przez wiele lat gościłam m.in. przyjezdnych misjonarzy - Polaków i Francuzów z Afryki, z Zambii, z Malawii, księży, zakonników-misjonarzy, czasami pielgrzymów. Któregoś razu jeden z nich - nasz Przyjaciel z Francji, ksiądz, samouk języka polskiego, powiedział: „Wiesz, Gosio. Twój dom, to taki Dom misyjny”. Roześmiałam się z tego, bo kimże ja jestem? Nawet przez myśl mi coś takiego nie przeszło, bo po prostu mój dom jest otwarty dla każdego, kto tu zagląda, co sprawia mi ogromną radość. Zaznaczam, że nie opływam w luksusach, tym większą czuję radość, że ktoś do nas przychodzi. W ciągu mojego zamieszkiwania w tym domku (ok. 40 lat), wśród „przybywających osób” byli m.in. Romowie, Rumunki z dziećmi, kilku wdowców, były więzień, głodni, spragnieni, ci, którym brakowało na życie, proszący o pomoc, bo pożar strawił ich domy. Gdy zebrałam to w całość i związałam z dzisiejszym losowaniem Świętego na ten rok 2022, to widzę jasno, jak Pan Bóg prowadził mnie i mojego męża przez te lata i czego ode mnie dalej oczekuje. Czy to nie Pan Bóg decyduje w życiu o wszystkim, choć daje nam wolną wolę? Sprawa jasna. Przypomniałam sobie, jak czasami serdecznie śmialiśmy się z mężem z tego, że Ktoś nas odwiedził, że może to Pan Bóg nas „sprawdza”? I że „Zły” wobec tego nie ma szans, bo sprawianie radości innym, daje nam samym ogromną przyjemność, a tego sobie nie odmówimy. Może dzięki otwartemu domowi ktoś otworzy się na Pana Boga? I może się okaże, że nie trzeba być księdzem czy bratem zakonnym, aby być misjonarzem, ale że sami nimi być możemy? Niech zatem dobry Bóg ma w swojej opiece wszystkich misjonarzy i tych, którzy nie znają Chrystusa, znają Go za mało lub wątpią w Jego istnienie. Amen