Edyta Joanna
Jestem osobą, która już nie jednej łaski i dobra od Boga doświadczyłam. Ale i dużo złego pragnie i chce wejść w moje życie rodzinne i osobiste. Już za dziecka fizycznie i psychicznie znęcano się nad mną; zawsze jakoś Bóg Ojciec lub Jezus wyprowadzali mnie. Jeszcze w czwartek po południu coś mi się stało, że zjadłam po dzieciach kisiel, zaraz po nim nie chciałam aby i żurek się zmarnował, a wiedziałam, że mam uważać...
Czytaj całe świadectwo
Jestem osobą, która już nie jednej łaski i dobra od Boga doświadczyłam.
Ale i dużo złego pragnie i chce wejść w moje życie rodzinne i osobiste.
Już za dziecka fizycznie i psychicznie znęcano się nad mną; zawsze jakoś Bóg Ojciec lub Jezus wyprowadzali mnie. Jeszcze w czwartek po południu coś mi się stało, że zjadłam po dzieciach kisiel, zaraz po nim nie chciałam aby i żurek się zmarnował, a wiedziałam, że mam uważać, bo mam uchyłki jelita esicy i stan zapalny jelit... Czyli uważam na wszystkie produkty.
Coś w posiłku było nie tak, bo po 2 godzinach zaczął mnie boleć brzuch, a córka w środę miała również brzuch obolały z innych powodów. Myślałam: a jak wirus, to 3 dni i wyleczę...noc była ciężka, bo w piątek już pościłam ze strachu, bo ani siedzieć, ani leżeć.. boli, duje, nadyma i w toalecie mam problem. Wiedziałam, że to boli tak jakbym miała dziurę w jelicie.. pościłam cały dzień, mimo że było ciężko. Gdy mnie mdliło, to piłam wodę, ale wtedy jeszcze bardziej mnie mdliło u naciągało. Zjadłam trochę chleba i dalej bóle. W ten piątek miałam dużo pracy i chciałam do Krakowa Łagiewnikach, ale nie ma jak się dostać przez kiepskie samopoczucie. Skarżyłam się św. Siostrze Faustynie, a że był to jej dzień narodzin, to prosiłam, by chociaż pomogła mi przy spowiedzi i wytrzymać do jutra, a w sobotę rano czuję się źle z rana dopiero po 8. godzinie idę na pierwszy posiłek i czuję, że mniej boli, ale jeszcze boli jakby mnie wyrywali coś. Ze zmęczenia zasnęłam i jak rzadko kiedy spałam do 13:10 czyli około 4 godziny . Po 15.00 po modlitwie proszę Faustynę, bo to jej dobry dzień, o pomoc i łaskę. Dostaję tekst z "Dzienniczka" o sercu ...że czuje się w nim jak w Niebie. I powierzyłam rodzinę Bożemu Miłosierdziu
Po 12.00 modlitwa i miałam wrażenie, że to moje ostatnie dni, na co się godziłam. Odpowiedzi dałam Jezusowi i Faustynie, że już kiedyś miał mnie zabrać, a ocalił, więc teraz, Jezu, jak każesz tak odejdę. Dalej mnie coś zmogło i zasnęłam jeszcze, wzięłam dopegyt, bo ciśnienie skoczyło mi, i tak zasnęłam, czując, jak boli mnie jelito itp. i cały brzuch. Jakie było moje zdziwienie, gdy w niedzielę rano mogłam się normalnie załatwić bez bólu. Byłam nastawiona na ból. A tu funkcjonuje normalnie. Dla mnie jest to cud choć mały, ale cud od Siostry Faustyny. To jej drugi raz, kiedy mnie ratuje . Raz w 2012 i dziś 2023. Chwała Panu