Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Świadectwa z roku 2023

Strona 8 z 8

  1. Dominika

    Wymodliłam wiele łask przed cudownym obrazem ukochanego Jezusa, a wszystko za sprawą Siostry Faustyny. Codziennie łączę się przez stronę internetową i chociaż na krótką chwilę i skupiam się w modlitwie. Jestem wdzięczna, kochane Siostry, że zapewniacie nam, odbiorcom, możliwość spotkania z Bogiem i Siostrą Faustyną.

    Czytaj całe świadectwo

    Wymodliłam wiele łask przed cudownym obrazem ukochanego Jezusa, a wszystko za sprawą Siostry Faustyny. Codziennie łączę się przez stronę internetową i chociaż na krótką chwilę i skupiam się w modlitwie. Jestem wdzięczna, kochane Siostry, że zapewniacie nam, odbiorcom, możliwość spotkania z Bogiem i Siostrą Faustyną.

  2. Ewa

    Obraz: "Jezu, ufam Tobie" jest cudowny. Dzięki prośbie przed obrazem usłyszałam wewnętrzny głos, co mam czynić. Dziękuje, Jezu!

    Czytaj całe świadectwo

    Obraz: "Jezu, ufam Tobie" jest cudowny. Dzięki prośbie przed obrazem usłyszałam wewnętrzny głos, co mam czynić. Dziękuje, Jezu!

  3. Małgorzata Skrzypiec Heinze

    Składam ŚWIADECTWO życia w CELIBACIE już 15 rok oddanemu Bogu

    Czytaj całe świadectwo

    Składam ŚWIADECTWO życia w CELIBACIE
    już 15 rok oddanemu Bogu

  4. Marcin

    Szczęść Boże ! Ja w sprawie losowania Patrona. Mój ulubiony numer to 23 ze względu na Michaela Jordana. Tym razem, nie wiem czemu, wpisałem numer 22. Patron mój to Trójca Święta i cytat z "Dzienniczka" św. Faustyny: Mów światu o Moim miłosierdziu.. . W latach 90., tak pod koniec, chodziłem do klasztoru w Radomiu na Struga modlić się. Tam jest taki stary klęcznik i obraz: Jezu, ufam Tobie. Prawdopodobieństwo tego, że...

    Czytaj całe świadectwo

    Szczęść Boże !
    Ja w sprawie losowania Patrona. Mój ulubiony numer to 23 ze względu na Michaela Jordana. Tym razem, nie wiem czemu, wpisałem numer 22. Patron mój to Trójca Święta i cytat z "Dzienniczka" św. Faustyny: Mów światu o Moim miłosierdziu.. . W latach 90., tak pod koniec, chodziłem do klasztoru w Radomiu na Struga modlić się. Tam jest taki stary klęcznik i obraz: Jezu, ufam Tobie. Prawdopodobieństwo tego, że coś się wydarzy było takie jak to, że najstarsza kobieta w Polsce urodzi za rok bliźniaki. A jednak się wydarzyło! Dla Boga wszystko jest możliwe. Kłaniam się nisko cudownie ocalony!

  5. Teresa

    Szczęść Boże 14.01.2023 Pragnę podzielić się moim świadectwem wielkiego miłosierdzia. Przyszedł dla mnie czas, w którym chorowało ciało i dusza, ale również przyszła pomoc .Zostałam poproszona, aby zostać matką chrzestną. Moja chrześnica Zosia będzie miała w tym roku 5lat .Od tej pory zaczęło się dla mnie nowe życie, spotkanie z Jezusem Miłosiernym, który uleczył moje ciało i duszę .Od 5 lat codziennie odmawiam...

    Czytaj całe świadectwo

    Szczęść Boże 14.01.2023
    Pragnę podzielić się moim świadectwem wielkiego miłosierdzia. Przyszedł dla mnie czas, w którym chorowało ciało i dusza, ale również przyszła pomoc .Zostałam poproszona, aby zostać matką chrzestną. Moja chrześnica Zosia będzie miała w tym roku 5lat .Od tej pory zaczęło się dla mnie nowe życie, spotkanie z Jezusem Miłosiernym, który uleczył moje ciało i duszę .Od 5 lat codziennie odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia, adoruję Najświętszy Sakrament, dziękując za każdy dzień życia.
    Drugim świadectwem jest syn który w 2020 roku miał wypadek: uraz oka. Odbyła się operacja, lekarze mówili, iż szanse na to, że syn będzie widział, są znikome. Syn służy jako lektor. W powrocie do zdrowia towarzyszyło mu czytanie Ewangelii na Eucharystii jak również adoracja Najświętszego Sakramentu i zawierzenie w Koronce do Bożego Miłosierdzia, opieka Matki Bożej. Dziś syn dobrze widzi, pozostały małe korekty. Służy, czytając słowo Boże. Jezu, ufam Tobie.

  6. Rafał Sulikowski

    Byłem chory - jestem zdrowy Od dziecka noszę okulary z powodu wrodzonej i wysokiej krótkowzroczności. Już w zerówce musiałem zacząć korygować wzrok, a potem wada się pogłębiała, aż doszła do -7.0 diptrii obuocznie. W 1998 roku, kiedy studiowałem w Krakowie, zacząłem używać soczewek kontaktowych. Dają one większy komfort widzenia, szerszy kąt patrzenia niż w przypadku ograniczających pole widzenia oprawek okularów. W...

    Czytaj całe świadectwo

    Byłem chory - jestem zdrowy

    Od dziecka noszę okulary z powodu wrodzonej i wysokiej krótkowzroczności. Już w zerówce musiałem zacząć korygować wzrok, a potem wada się pogłębiała, aż doszła do -7.0 diptrii obuocznie. W 1998 roku, kiedy studiowałem w Krakowie, zacząłem używać soczewek kontaktowych. Dają one większy komfort widzenia, szerszy kąt patrzenia niż w przypadku ograniczających pole widzenia oprawek okularów. W 2004 roku zacząłem niestety palić papierosy. Dwa lata później pracowałem przy konserwacji budynku, tynkując ścianę i odłamek muru utkwił mi w prawym oku. Pojechałem od razu na ostry dyżur, który tego akurat dnia wypadał w podkrakowskich Witkowicach, gdzie jest jedna z najlepszych w kraju klinik okulistycznych. Tam wyjęto mi odłamek, a jednocześnie powiedziano, że rozpoczyna się u mnie degeneracja naczyń krwionośnych w obu oczach i żebym rozpoczął leczenie. Zwyrodnienie naczyń w oczach polega na tym między innymi, że zaczynają one z czasem wrastać w rogówkę oka i nieleczone w skrajnych przypadkach grozi nawet utratą wzroku.
    Po tej pierwszej diagnozie szybko zlekceważyłem poradę z Witkowic, bo wir życia i problemy zawodowe i osobiste nie pozwoliły zająć się terapią oczu. Nadal paliłem i nosiłem soczewki, często ich nawet na noc nie zdejmując, a do tego zacząłem w 2007 roku ciężką pracę fizyczną wożąc posiłki w firmie cateringowej. Wiązało się to z koniecznością dźwigania nawet kilkudziesięciokilogramowych paczek, przesuwania stukilowych bemarów z podgrzewanym jedzeniem czy specjalnych metalowych szaf z posiłkami dla pacjentów szpitala przy ul. Kopernika. Pracę tę zakończyłem dopiero cztery lata później w 2011 roku. Nadal nie leczyłem stwierdzonej w Witkowicach wady oczu.

    Pewnego dnia, już nie pracując w firmie cateringowej, zauważyłem jakieś niebieskie błyski, jak flesze czy pioruny na niebie, które pojawiły się w skraju pola widzenia lewego oka. Wiedziałem, że noszenie ciężarów w krótkowzroczności jest zakazane, bo grozi czasem odklejeniem siatkówki, a wczesnym objawem tego są właśnie “błyski” w oczach. Był 30 kwietnia 2011 roku, kiedy taksówką pojechałem na ostry dyżur okulistyczny, który tego dnia w sobotę przypadał na ul. Fiołkowej 6 w Krakowie. Tam poszerzono mi oczy z pomocą atropiny i wykonano bardzo dokładne badania, włącznie z badaniem dna oka w ciemni, używając wszystkich standardowych urządzeń do badań okulistycznych. Stwierdzono zaawansowane zwyrodnienie naczyń krwionośnych obuocznie i początki odklejania siatkówki w lewym oku, które zawsze miałem słabsze. W trybie pilnym wystawiono skierowanie na Klinikę Okulistyczną, gdzie miałem zgłosić się w poniedziałek 2 maja 2011 roku. Wróciwszy do domu, przygotowałem się jeszcze do wieczornego uroczystego koncertu z okazji wigilii przypadającej następnego dnia - 1 maja 2011 w niedzielę - beatyfikacji papieża Jana Pawła II.
    Wróciłem do domu, a w niedzielę oglądałem transmisję z uroczystości w telewizji. Byłem wtedy mocno sceptyczny i wątpiący w prawdy wiary, w której zostałem ochrzczony i wychowany. Jednak poszedłem wieczorem do kościoła parafialnego redemptorystów przy ul. Zamojskiego w Krakowie, gdzie nieraz modlił się Karol Wojtyła. Tam bez specjalnej wiary ani nadziei powierzyłem mającą się nazajutrz rozpocząć hospitalizację okulistyczną, bo na skierowaniu z badania sobotniego z Fiołkowej zaznaczono, że konieczne będzie chirurgiczne opatrzenie siatkówki za pomocą lasera. Nie miałem pracy, nie byłem w ogóle ubezpieczony, a wiedziałem, że każdy dzień pobytu w szpitalu kosztuje kilkaset złotych.
    Kiedy dotarłem na Kopernika na okulistykę, gdzie wcześniej pracowała moja babcia jako pielęgniarka, a także Rozalia Celakówna, krakowska mistyczka, przyjęto mnie w trybie pozakolejkowym. Wykonano te same standardowe badania, co w sobotę na Fiołkowej, tyle, że bez użycia atropiny. Po zbadaniu przez dwóch okulistów nie stwierdzono ani śladu po zmianach zwyrodnieniowych w obu oczach. Spytano mnie, czy nadal widzę “błyski” w lewym oku. Wtedy poruszywszy okiem zauważyłem, że błyski zniknęły. Lekarz przez pół minuty milczał i siedział z podpartą brodą, jakby nad czymś medytował czy głęboko się zamyślił. Potem wystawił zaświadczenie, że “nie stwierdza się żadnych zmian w anatomii i funkcji naczyń krwionośnych i nie jest konieczne laserowe zabezpieczenie lewej siatkówki”. Zlecił badanie za rok, które powtórzyłem i od tamtej pory powtarzam co najmniej co dwa lata. Przez cały ten czas, jaki minął od tamtych zdarzeń z roku 2011 oczy są nadal zdrowe.
    Poszedłem po wyjściu z kliniki, dokąd przyjechałem z rzeczami pierwszej potrzeby, do kościoła o.o. jezuitów, gdzie uklęknąłem w kaplicy wieczystej adoracji. Wróciwszy do domu, opowiedziałem wszystko, ale konsekwentnie spotykałem się i nadal spotykam z niedowierzaniem, nawet wśród osób duchownych. Napisałem świadectwo po polsku i przesłałem je do kurii krakowskiej, która przetłumaczyła dokument na język włoski i wysłała do Watykanu. Później wielokrotnie pisałem o tych wydarzeniach do różnych mediów. Okuliści zgodnie twierdzą, że uleczenie z tego rodzaju wady nie jest możliwe bez interwencji chirurgicznej, ani nie występują samoistne remisje pod wpływem na przykład sugestii albo autosugestii. Po prostu zniszczone paleniem, noszeniem soczewek kontaktowych czy dźwiganiem ciężkich rzeczy oczy nie są w stanie “same” się naprawić.
    Krytycy w Internecie pytali, czemu pozostała podstawowa wada, czyli krótkowzroczność? Odpowiedzi nie znam, ale sądzę, że nie jest to możliwe, bo ta wada polega na odmiennej budowie całej gałki ocznej i musiałaby ona zmienić swój wrodzony kształt. Ponadto można normalnie z tą wadą żyć w przeciwieństwie do grożącej nawet ślepotą degeneracji systemu ukrwienia oczu. Wzrok to najcenniejszy dar i należy go chronić. Oczywiście, wzrok duchowy jest równie ważny, a może ważniejszy. Długo nie mogłem uświadomić sobie wagi tego, co nie spotkało. Dopiero dziś po tylu latach wiem jedno na pewno - że istnieje duchowa rzeczywistość, w którą wcześniej nie wierzyłem, a pod wpływem krytyki, jaka mnie spotykała z różnych stron, czasami nawet po uleczeniu miałem wątpliwości. Dziś jednak przynajmniej dla mnie wszystko jest jasne. Bóg istnieje, spotkałem Go…
    Deo gratias! Niech was Bóg błogosławi teraz i zawsze. Amen.
    "Pragnęłabym wołać na świat cały: kochajcie Boga, bo dobry jest i wielkiego miłosierdzia" (św. Siostra Faustyna).

  7. Rafał Sulikowski

    Dziś trafiłem na losowanie Patronów, 6 stycznia 2023 w Święto Trzech Króli. Początkowo nie wierzyłem, że to coś więcej niż przypadek, los, statystyka, ot taki totolotek duchowy. Najpierw nie wiedziałem, jaką cyfrę czy liczbę wpisać, ale pomodliłem się modlitwą Jezusa ("Ojcze Nasz"), żebym wylosował nie to, co ja chcę, ale co chce Bóg. Chciałem wpisać ulubioną cyfrę, ale coś mnie natchnęło, żeby wpisać cyfrę, którą...

    Czytaj całe świadectwo

    Dziś trafiłem na losowanie Patronów, 6 stycznia 2023 w Święto Trzech Króli. Początkowo nie wierzyłem, że to coś więcej niż przypadek, los, statystyka, ot taki totolotek duchowy. Najpierw nie wiedziałem, jaką cyfrę czy liczbę wpisać, ale pomodliłem się modlitwą Jezusa ("Ojcze Nasz"), żebym wylosował nie to, co ja chcę, ale co chce Bóg. Chciałem wpisać ulubioną cyfrę, ale coś mnie natchnęło, żeby wpisać cyfrę, którą nie bardzo lubię. Wylosowałem Patronkę - Maryję, Królową Męczenników ze słowami z "Dz": "Cierpienie będzie ci znakiem, że Ja jestem z tobą" (Dz.669). A od 30 lat cierpię na zaburzenia neurologiczne, po ludzku - nieuleczalne. Intencja - modlić się za wszystkich prześladowanych chrześcijan na świecie, aby byli mężni i wytrwali. Coś niesamowitego!

  8. Agnieszka

    Biorę już udział w losowaniu patronów chyba od samego początku (od 7 lat). Pierwsze lata, niestety, nie przykładałam się dobrze do przyjaźni w danym roku z wylosowanym patronem ani do praktyk modlitewnych np. miałam codziennie modlić się za kraje sąsiadujące z Polską, a robiłam to jedynie, kiedy mi się przypomniało. W 2021 roku wylosowałam bł. Honorata Koźmińskiego. Szok. Przecież on nawoływał do modlitwy za dusze w...

    Czytaj całe świadectwo

    Biorę już udział w losowaniu patronów chyba od samego początku (od 7 lat).
    Pierwsze lata, niestety, nie przykładałam się dobrze do przyjaźni w danym roku z wylosowanym patronem ani do praktyk modlitewnych np. miałam codziennie modlić się za kraje sąsiadujące z Polską, a robiłam to jedynie, kiedy mi się przypomniało.
    W 2021 roku wylosowałam bł. Honorata Koźmińskiego. Szok. Przecież on nawoływał do modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące, a ja codziennie modlę się za nie. Założył zgromadzenie sióstr wspomożycielek dusz czyśćcowych, a ja właśnie niedawno zapisałam się do apostolstwa pomocy duszom czyśćcowym właśnie u tych sióstr.
    2022 rok i moją wylosowaną patronką była św. Faustyna Kowalska. Znów wielka radość, bo pół roku wcześniej czytałam jej biografię i dzięki temu mogłam bardziej poznać tę niezwykłą Świętą, a teraz przez cały rok będę modlić się za jej wstawiennictwem.
    2023 rok i moim patronem został Anioł Stróż. Jakiś czas temu bardzo chciałam pogłębić relację z moim Aniołem Stróżem, bo często o Nim zapominam. Nawet ostatnio znalazłam obrazek w moim pudełeczku z cytatem o. Pio: "Wzywaj twojego Anioła Stróża, który oświeci cię i poprowadzi dobrą drogą. Bóg dał ci go dla twojego bezpieczeństwa, a więc powinieneś korzystać z jego rad."

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina