Łukasz Maziarz
Dziękuję Panu Bogu za to, że się mną opiekuje.
Czytaj całe świadectwo
Dziękuję Panu Bogu za to, że się mną opiekuje.
Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.
Archiwum
Strona 2 z 6
Dziękuję Panu Bogu za to, że się mną opiekuje.
Dziękuję Panu Bogu za to, że się mną opiekuje.
ŚWIADECTWO DAMIANA I MODLITWA TAJEMNICĄ SZCZĘŚCIA Pozdrawiam Was wszystkich, Kochani Bracia i Siostry, umiłowani w Chrystusie, naszym Panu. Proszę Was w imię Jezusa: otwórzcie Wasze uszy i serca, kiedy będę opisywał doświadczenie, jakie otrzymałem dzięki Bożemu Miłosierdziu przez Niepokalaną, naszą kochaną Matkę. Modlę się tą modlitwą: "Tajemnica szczęścia" od 7 lat i widzę zmiany, jakich Pan we mnie dokonuje. Nie...
ŚWIADECTWO DAMIANA I MODLITWA TAJEMNICĄ SZCZĘŚCIA
Pozdrawiam Was wszystkich, Kochani Bracia i Siostry, umiłowani w Chrystusie, naszym Panu. Proszę Was w imię Jezusa: otwórzcie Wasze uszy i serca, kiedy będę opisywał doświadczenie, jakie otrzymałem dzięki Bożemu Miłosierdziu przez Niepokalaną, naszą kochaną Matkę. Modlę się tą modlitwą: "Tajemnica szczęścia" od 7 lat i widzę zmiany, jakich Pan we mnie dokonuje. Nie piszę tego, żeby się chwalić, bo wiem, że wtedy byłaby to pycha. Chcę po prostu się z Wami podzielić i pomóc zrozumieć, co ta modlitwa potrafi sprawić. Jeśli będziecie się modlić sercem i otwartym umysłem, obietnice mogą się spełnić. Wracając do mnie – nawróciłem się, mając 35 lat. Do dziś odmawiam tę modlitwę. Modlę się w takim skupieniu, że w domu mogą być hałasy, a ja pozostaję całkowicie wyciszony. Bliscy widzą, jak twarz mi jaśnieje. Odmawiam Różaniec bez zmęczenia. Oczywiście, przychodzą pokusy, ale ja uciekam się do Niepokalanej Dziewicy Maryi, chroniąc się w izdebce Jej serca. Naprawdę warto modlić się tą piękną modlitwą. Kochani, proszę Was, nie rezygnujcie z niej. Ja też miałem momenty buntu i kryzysu. Długo zajęło mi zrozumienie pewnych rzeczy, ale teraz modlę się mimo pokus, bo zanurzam się w Krwi Chrystusa. Przekażcie to doświadczenie swoim braciom i siostrom. Nie patrzcie jednak nigdy na same obietnice, które Pan dał, ponieważ możecie modlić się latami i nie otrzymać odpowiedzi w taki sposób, jakiego oczekujecie. Modlitwa za wszystkich: "Kochany Boże Ojcze, uwielbiam Cię! Dziękuję Ci, że mogę głosić Twoje miłosierdzie moim braciom i siostrom. W Chrystusie Jezusie, Duchu Świętym przez Niepokalaną, zanurzam w najdroższej Krwi Jezusa moich braci, którzy czytają to świadectwo. Ojcze, Tobie oddaję moich braci i siostry przez Niepokalaną, którzy będą się modlić do Ciebie – prawdziwego, kochającego Boga. Proszę Cię za nich: udziel im łask, które są im niezbędne do życia. Pobłogosław im, miej ich w swojej opiece i udziel darów, które przyprowadzą ich do Ciebie. Przez Chrystusa, Pana
naszego. Amen".
Prośba o modlitwę. Kochani, ja także potrzebuję Waszej modlitwy. Proszę, módlcie się za moją rodzinę: za Tomka, za Majkiela, za Sandrę i Zuzannę, a także za zmarłych rodziców – Ewę i Michała. Proszę o odpusty za nich czy nawet o modlitwę: „Jezu, ufam Tobie, Ty się tym zajmij”. Pamiętajcie, że każdy z nas ma obowiązek przyprowadzać zagubione owieczki. Oddaję Was wszystkich pod opiekę Maryi. Chwała Ojcu i Duchowi Świętemu za łaski i dary, jakie otrzymałem dzięki Bożemu Miłosierdziu i Niepokalanemu Sercu Maryi. Amen. Zostawiam Wam tę modlitwę. Tylko módlcie się sercem. Pozdrawiam, Damian.
Modlitwa codzienna: "Wszechmogący, wieczny Boże, ku większej chwale Twojej, na uczczenie ran i Krwi Chrystusa oraz boleści Niepokalanej Dziewicy Maryi, w łączności z Ich zasługami, jako wynagrodzenie Boskiemu Sercu Jezusowi i Niepokalanej Dziewicy za grzechy moje i grzechy wszystkich ludzi, ofiaruję modlitwę tajemnice szczęścia modlitwy: Ojcze nasz (15 razy) i Zdrowaś Maryjo (15 razy) w intencji mojej rodziny. Proszę Cię dla nich o łaskę przebaczenia, łaskę opamiętania, łaskę skruchy z łaską nawrócenia oraz o opiekę Matki Najświętszej dla całej mojej rodziny. Odpusty, które są obiecane w tej modlitwie, ofiaruję za dusze czyśćcowe. Proszę Cię dla nich o pokój duszy i radość wieczną. Uczyń to, nie czego ja chcę, lecz Ty. Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie. Proszę Cię, Panie, niech Twój Duch mnie prowadzi, oświeci, pouczy i pomoże mi usłyszeć to, co chcesz mi powiedzieć przez tę modlitwę, którą zanoszę do Ciebie w imię Jezusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego na wieki wieków. Amen.
Pan Bóg stworzył świat i postawił nad nim istotę myślącą - człowieka - aby czynił sobie ziemię poddaną. Jako Polka urodzona w okresie komunizmu, idąc drogą życia, niosłam stres związany z biedạ ”octu i wódki”. Siłą stresu i szczęścia nadganialiśmy wszelkie dołki finansowe i dziękowałam Panu Bogu za możliwość, którą mi dał - nadrabiania braków i spotykania ludzi, którzy mi pomagali. Wszystko do czasu, kiedy to...
Pan Bóg stworzył świat i postawił nad nim istotę myślącą - człowieka - aby czynił sobie ziemię poddaną. Jako Polka urodzona w okresie komunizmu, idąc drogą życia, niosłam stres związany z biedạ ”octu i wódki”. Siłą stresu i szczęścia nadganialiśmy wszelkie dołki finansowe i dziękowałam Panu Bogu za możliwość, którą mi dał - nadrabiania braków i spotykania ludzi, którzy mi pomagali. Wszystko do czasu, kiedy to zauważyłam w sobie ogromne ochłodzenie wrażliwości na nieszczęście drugiego człowieka. Mimo, że czułam że dusza umiera, umiera miłość, to nie do końca wiedziałam, co było tego przyczyną. Ponieważ zło to mistrz maskarady, to mogę dziękować za to, że Pan Bóg prowadził mnie drogą drastycznych środków. Szkodzi - to odstaw! Nie wiesz co - wszystko odstaw! W cudzysłowiu: ”odetnij rękę”. Nie muszę chyba tłumaczyć, jak bolesne jest odcięcie się od tego, co niby daje szczęście, gdy całe ciało wrzeszczy: Nie! Dziękuję tym, którzy mnie rozumieli i pomogli w trudnej decyzji i dziękuję Panu za prowadzenie. Przepraszam wszystkich, którzy mnie nie rozumieli i których naraziłam na poczucie winy. Tak łatwo zyskać świat, a stracić duszę. Dzisiaj dziękuję za chleb, dach nad głową i za zdrowie, za to, że mogę się modlić i Tobie, Panienko, za to, że znowu mi pomagasz. Proszę, prowadź mnie dalej.
Mimo poważnej choroby udało mi się zakończyć praktyki na opiekunkę dziecięcą. Mimo odrzucenia od męża i separacji dzięki Koronce mam dobre relacje z mężem i synem, a także z nowo poznanymi osobami. Bóg zapłać. Sanktuarium w Łagiewnikach to niesamowite miejsce. Szczęść Boże.
Mimo poważnej choroby udało mi się zakończyć praktyki na opiekunkę dziecięcą. Mimo odrzucenia od męża i separacji dzięki Koronce mam dobre relacje z mężem i synem, a także z nowo poznanymi osobami. Bóg zapłać. Sanktuarium w Łagiewnikach to niesamowite miejsce. Szczęść Boże.
Wiele lat temu paliłam papierosy. Paczkę dziennie. Paliłam prawie 10 lat. Próbowałam rzucić kilka razy, bez skutku. W czasie rekolekcji wielkopostnych w roku 2004 w swojej parafii poprosiłam Matkę Bożą o pomoc. .Powiedziałam: pomóż mi, Maryjo, bo sama nie potrafię .Sama nie dam rady. Wiem że dzięki Niej rzuciłam. Nie palę do dziś. Bogu niech będą dzięki!
Wiele lat temu paliłam papierosy. Paczkę dziennie. Paliłam prawie 10 lat. Próbowałam rzucić kilka razy, bez skutku. W czasie rekolekcji wielkopostnych w roku 2004 w swojej parafii poprosiłam Matkę Bożą o pomoc. .Powiedziałam: pomóż mi, Maryjo, bo sama nie potrafię .Sama nie dam rady. Wiem że dzięki Niej rzuciłam. Nie palę do dziś. Bogu niech będą dzięki!
W dniu 23 lipca 2025 r. byłam z dziećmi w Łagiewnikach. Będąc w bazylice mój czternastoletni syn poprosił na modlitwie Pana Jezusa o uzdrowienie z choroby moczenia nocnego. I Pan go wysłuchał. Syn podzielił się ze mną tą informacją. Od tego momentu syn przestał mieć dolegliwości. Po paru dniach objawy zaczęły wracać. Syn zaczął wątpić w to, co otrzymał. Jednak gdzieś w moim sercu była pewność i mówiłam mu - synu...
W dniu 23 lipca 2025 r. byłam z dziećmi w Łagiewnikach. Będąc w bazylice mój czternastoletni syn poprosił na modlitwie Pana Jezusa o uzdrowienie z choroby moczenia nocnego. I Pan go wysłuchał. Syn podzielił się ze mną tą informacją. Od tego momentu syn przestał mieć dolegliwości. Po paru dniach objawy zaczęły wracać. Syn zaczął wątpić w to, co otrzymał. Jednak gdzieś w moim sercu była pewność i mówiłam mu - synu, przecież mi o tym opowiadałeś i tak było. W tym czasie pojawiały się filmiki Marcina Zielińskiego o utrzymaniu uzdrowienia i w niedługim czasie została wydana jego książka o tym tytule. Z tą pomocą udało nam się utrzymać uzdrowienie syna. Któregoś dnia syn podzielił się ze mną tym, że ok. 80% modlitw to jest dziękowanie za to, co otrzymał od Pana. Obserwuję, jak Pan go do siebie przyciąga. W kwietniu bieżącego roku syn odbył kurs Płomień, podczas którego zgłosił się do śpiewania psalmu, którego refren brzmiał: „Dziękuję, Panie, że mnie wysłuchałeś”. Wierzę, że to był psalm dziękczynny za otrzymany dar. Syn po tym kursie został członkiem tej wspólnoty, która prowadziła kurs Płomień. W dniu 20 maja syn przyjmie sakrament bierzmowania i otrzyma imię Jan – umiłowanego ucznia. Chwała Panu!
Dziś mija dokładnie 20 lat, od kiedy moja mama Barbara codziennie modli się Koronką. Zaczęła od modlitwy za ciężko chorego brata, modliła się również przy nim podczas całego pobytu w szpitalu, gdzie zmarł w Godzinie Miłosierdzia na kończącym Koronkę wezwaniu: Jezu, ufam Tobie o godzinie 15.17. Zmarł spokojnie, otoczony modlitwą, z obrazkiem kanonizacyjnym św. Siostry Faustyny przy sobie. Od tej pory mama odmawia...
Dziś mija dokładnie 20 lat, od kiedy moja mama Barbara codziennie modli się Koronką. Zaczęła od modlitwy za ciężko chorego brata, modliła się również przy nim podczas całego pobytu w szpitalu, gdzie zmarł w Godzinie Miłosierdzia na kończącym Koronkę wezwaniu: Jezu, ufam Tobie o godzinie 15.17. Zmarł spokojnie, otoczony modlitwą, z obrazkiem kanonizacyjnym św. Siostry Faustyny przy sobie. Od tej pory mama odmawia Koronkę codziennie, a jej świadectwo przyciągnęło do Miłosiernego także mnie. Dziękuję Jezusowi Miłosiernemu i św. Siostrze Faustynie za wszystkie łaski i proszę o dalsze prowadzenie i opiekę.
Dwa lata staraliśmy się z mężem o dziecko. Klęknęłam przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego i z całego serca powiedziałam mu: Jezu, ufam Tobie. Cokolwiek się zdarzy, niech będzie wola Twoja. Tobie to wszystko oddaję. Za niedługo zaszłam w ciążę. Mój syn Wiktor ma już 10 lat. Chwała Panu!
Dwa lata staraliśmy się z mężem o dziecko. Klęknęłam przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego i z całego serca powiedziałam mu: Jezu, ufam Tobie. Cokolwiek się zdarzy, niech będzie wola Twoja. Tobie to wszystko oddaję. Za niedługo zaszłam w ciążę. Mój syn Wiktor ma już 10 lat. Chwała Panu!
Świadectwo Bożego Miłosierdzia i opieki Matki Najświętszej. Chciałem podzielić się moim świadectwem, które otrzymałem dzięki Miłosierdziu Bożemu i Niepokalanej Dziewicy Maryi. Opisuję je na większą chwałę Bożą i ku czci Bogurodzicy. Nie jest to opowieść o katastroficznym filmie ani mój wymysł, lecz spisane z natchnienia Ducha Świętego, który mnie teraz prowadzi. Mieszkaliśmy w Piekarach Śląskich. To była noc. W...
Świadectwo Bożego Miłosierdzia i opieki Matki Najświętszej.
Chciałem podzielić się moim świadectwem, które otrzymałem dzięki Miłosierdziu Bożemu i Niepokalanej Dziewicy Maryi. Opisuję je na większą chwałę Bożą i ku czci Bogurodzicy. Nie jest to opowieść o katastroficznym filmie ani mój wymysł, lecz spisane z natchnienia Ducha Świętego, który mnie teraz prowadzi. Mieszkaliśmy w Piekarach Śląskich. To była noc. W samochodzie był tata, mama, wujek, ja (miałem wtedy 10 lat) i moja 2-letnia siostra. Mój o rok młodszy brat musiał zostać z babcią. Jechaliśmy „dużym fiatem” w kolorze pomarańczowym. Tata pracował jako cieśla i dobrze zarabiał – w tamtych czasach pieniądze miały inną wartość niż dzisiaj. Jechaliśmy w podróż do Mławy, gdzie tata miał zlecenie. My – dzieci i mama – mieliśmy zostać w hotelu, a tata z wujkiem mieli pracować. Pamiętam to pochmurne niebo i padający deszcz. W drodze tata zauważył, że jesteśmy zmęczeni, więc postanowił zatrzymać się w najbliższej restauracji na posiłek. Po godzinie ruszyliśmy dalej, bo cel był już blisko. Wjechaliśmy na trasę. Widzieliśmy dwie kobiety szukające autostopu, ale tata nie zatrzymał się, bo w aucie nie było miejsca. Odwróciłem się do tyłu i razem z wujkiem słyszeliśmy, jak te kobiety nam przeklinały. W tym samym momencie objawiła mi się Matka Boska – kiwała palcem na boki. Tylko ja Ją widziałem.
Tata jechał dość szybko, około 120 km/h, bo śpieszył się do pracy. Mama prosiła, żeby zwolnił. Odwróciłem się znów i ponownie ujrzałem Matkę Bożą. Nagle tata próbował zahamować, ale hamulce zawiodły. Chciał skręcić, lecz kierownica złamała mu się w rękach. Uderzyliśmy w barierkę. Pod nami była czterometrowa przepaść. Polecieliśmy w powietrze, uderzając w drzewo. Koziołkowaliśmy sześć razy, uderzając w kolejne drzewa. Kierowcy jadący za nami zatrzymali się, by pomóc, mimo że auto mogło w każdej chwili wybuchnąć. Samochód był jednak tak zniszczony, że nie dali rady nic zrobić. Ludzie łapali się za głowy, mówiąc: „Oni na pewno nie żyją”. Wtedy tata krzyknął, żeby dzwonili po pomoc. Zobaczyłem moją mamę – całą we krwi, krew leciała jej z ucha, była nieprzytomna. Tata rozpłakał się na ten widok. Strażacy wyciągnęli mamę i przekazali ratownikom. Trwała reanimacja, bo jej serce przestało bić. Lekarze tracili już nadzieję, gdy nagle serce znów zaczęło bić. Zabrali ją do szpitala. Czekaliśmy na drugą karetkę. Gdy nas wyciągali, widziałem te dwie kobiety od autostopu – przeszły obok, patrząc w naszą stronę, i nawet się nie zatrzymały. Nagle znikąd pojawił się mężczyzna. Dla mnie był to posłaniec Boży, anioł. Na miejscu pojawiła się też telewizja. W szpitalu lekarze powiedzieli tacie, że mama jest nieprzytomna i jeśli z tego wyjdzie, to będzie cud – oni nie dawali jej szans na przeżycie. Okazało się, że ma pękniętą czaszkę i musi przejść operację trepanacji. Po badaniach okazało się, że mi i mojej małej siostrze nic się nie stało. Zostaliśmy na obserwacji. Tata miał złamaną nogę, a wujek nos.
Wtedy przyszedł ten mężczyzna, którego nazwałem „Dobrym Samarytaninem”. Zaproponował, że weźmie nas do swojego domu, dopóki mama nie wyjdzie ze szpitala. Razem z tatą odwiedzali nas i mamę. Przyjechała też policja. Powiedzieli, że w miejscu, gdzie mieliśmy wypadek, często giną ludzie. To, że przeżyliśmy, uznali za cud. Ta droga była nazywana „drogą śmierci”. Mieszkaliśmy u tego posłańca, którego Bóg nam zesłał. Dawał nam jeść, zapewnił spanie, kupował słodycze i nie chciał za to żadnych pieniędzy. Mama wybudziła się ze śpiączki po dwóch tygodniach. Mówiła, że widziała jasny tunel i światło, jakiego nie ma na ziemi – przeżyła śmierć kliniczną. Po miesiącu wyszła ze szpitala. Kiedy wróciliśmy do domu, babcia na nasz widok rozpłakała się. Powiedziała, że widziała w telewizji wywiad ze strażakiem, który krótko podsumował akcję: „To był cud”. Kilka dni później pojechaliśmy do Częstochowy, by modlić się i dziękować Bogu oraz Maryi. Piszę to, by pomóc innym zrozumieć i uwierzyć, że Bóg naprawdę istnieje. On nas kocha, jest obecny w świecie i działa tam, gdzie najmniej się Go spodziewamy. Nawet gdy my odwracamy się od Stwórcy, On nas nigdy nie opuszcza. To my często Go zostawiamy, a potem pytamy, dlaczego nasze życie tak wygląda. Musimy pamiętać, że mamy wolną wolę i sami odpowiadamy za swoje czyny. Z Bogiem możemy wszystko – On czeka, aż otworzymy Mu drzwi naszych serc. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu. Mam teraz 47 lat. Nawróciłem się, gdy miałem lat 35. Na koniec krótka modlitwa:
Ojcze Niebieski, zanurzam w Najdroższej Krwi Chrystusa wszystkich tych, którzy czytają moje świadectwo. W imię Jezusa proszę Cię za tych, którzy w Ciebie nie wierzą – daj im prawdziwą wiarę, aby uwierzyli w Ciebie, jedynego Boga, który jest obecny w świecie i troszczy się o swoje dzieci. Udziel im światła, aby odnaleźli właściwą drogę do Ciebie. Umocnij ich w wątpliwościach, wlej w ich serca głęboką nadzieję, aby Ci zaufali i mogli świadczyć o Twoim Miłosierdziu. Niech dzieje się Twoja wola. Amen.
"W czwartek, 30 kwietnia br. Fundacja Podaruj Dobro przekazała na swoim profilu na Facebooku wiadomość, która jest dowodem na to, że nigdy nie można tracić nadziei"17-letni Dominik, który uległ wypadkowi na stacji kolejowej w Woli Bierwieckiej (woj. mazowieckie), wychodzi ze szpitala. "Kończy się pierwszy, najtrudniejszy etap — leczenie szpitalne. Przed nami kolejny rozdział: rehabilitacja, walka o sprawność i...
"W czwartek, 30 kwietnia br. Fundacja Podaruj Dobro przekazała na swoim profilu na Facebooku wiadomość, która jest dowodem na to, że nigdy nie można tracić nadziei"17-letni Dominik, który uległ wypadkowi na stacji kolejowej w Woli Bierwieckiej (woj. mazowieckie), wychodzi ze szpitala. "Kończy się pierwszy, najtrudniejszy etap — leczenie szpitalne. Przed nami kolejny rozdział: rehabilitacja, walka o sprawność i powrót do codzienności" — przekazała w mediach społecznościowych Fundacja Podaruj Dobro.
Dziękuję czcicielom Miłosierdzia Bożego, Siostrom zakonnym i wszystkim , którzy modlitwą ku czci Bożego Miłosierdzia włączyli się w tę prośbę ojca Dominika. Dziś, w 26 rocznicę kanonizacji świętej Siostry Faustyny, dziękujemy Jej za każdą łaskę przez Nią uproszoną u samego Boga, dla nas, i świata całego...
Panie Jezu Miłosierny, dziękuję za udaną operację na nóżce mojej wnuczki Dominiki; dziękuję za otrzymane łaski. Proszę o potrzebne dary Ducha Św. dla mojego męża Wojciecha. O, Matko Boża Miłosierdzia, miej nas w swojej opiece.
Panie Jezu Miłosierny, dziękuję za udaną operację na nóżce mojej wnuczki Dominiki; dziękuję za otrzymane łaski. Proszę o potrzebne dary Ducha Św. dla mojego męża Wojciecha. O, Matko Boża Miłosierdzia, miej nas w swojej opiece.
Kiedy św. Siostra Faustyna zobaczyła obraz Jezusa Miłosiernego była zawiedziona, widząc wcześniej Pana. Kiedy poprosiłem z żoną stojące przed furtą siostry o modlitwę za nasze dzieci, jedna z nich spytała o ich imiona, obdarzając tak miłosiernym i miłości pełnym wzrokiem, jaki mógł mieć Chrystus w objawieniu św. Faustyny. I my trwamy w modlitwie za Was.
Kiedy św. Siostra Faustyna zobaczyła obraz Jezusa Miłosiernego była zawiedziona, widząc wcześniej Pana. Kiedy poprosiłem z żoną stojące przed furtą siostry o modlitwę za nasze dzieci, jedna z nich spytała o ich imiona, obdarzając tak miłosiernym i miłości pełnym wzrokiem, jaki mógł mieć Chrystus w objawieniu św. Faustyny. I my trwamy w modlitwie za Was.