Witajcie, w tak trudnym dla nas czasie, potrzeba nam więcej wiary, nadziei i miłości. Bóg istnieje naprawdę! Teraz z biegiem czasu wiem, że był przy mnie od samego początku, każdego dnia i nocy walczył o mnie z demonami, bo już od dziecięcych lat byłam dotknięta złem. Jako dziecko byłam ofiarą przemocy seksualnej ze strony dziadka - trwało to wiele lat. Czułam, jak z dnia na dzień, z roku na rok staczam się w otchłań. Następstwem tego były koszmary, nieprzespane noce, lęki, napięcie całego ciała, paraliż na najmniejszy dźwięk oraz bulimia, która ciągnęła się przez 10 lat. Uległam 3 wypadkom samochodowym. Pierwszy raz zostałam potrącona przez samochód, mimo że wpadłam na maskę i wybiłam sobą oraz głową szybę, wyszłam z tego bez większego szwanku - pomijając drobne rany na twarzy, pociętą buzię w środku(bo miałam szkło w buzi)i wstrząśnienie mózgu. Lekarz badający był bardzo zdumiony, że tylko tak się to skończyło. Drugi wypadek: miałam stłuczkę, która skończyła się uderzeniem w płot, gdzie samochód był cały do kasacji, a mnie znów nic wielkiego się nie stało. Natomiast 3 wypadek - najcięższy, przez który doznałam złamania 2 kręgów w kręgosłupie, rozciętą dłoń i mimo wszystko okazało się, że znów miałam szczęście, ponieważ ratownicy, którzy przyjechali byli zdziwieni, że żyję ponieważ pręty, które przebiły samochód, powinny mnie przebić na wylot, a więc kolejny cud - choć ja na tamten czas tego nie czułam poprzez ból kręgosłupa, utrudniający oddychanie i funkcjonowanie. Zostałam uziemiona na kilka miesięcy w gorsecie. Według lekarzy nie powinnam się ruszać przez minimum 6 miesięcy, ponadto zapomnieć o szpilkach i prowadzeniu auta. I i tu pierwszy cud, który otworzył mi oczy - po 3 miesiącach byłam w pełni sprawna. Jeszcze jeden bardzo ważny fakt: wszystkie moje wypadki były przy kapliczkach Maryi i wiem, że to Ona nade mną czuwała i chroniła na tyle, ile mogła, ponieważ poprzez dzieciństwo byłam uwikłana w grzech, źle traktowałam chłopców, wielu zraniłam, pochłonęły mnie kłamstwa itp. Mając 20 parę lat, czułam się, jak wrak człowieka. Jako nastolatka modliłam się o śmierć, miałam myśli samobójcze..., próby samobójstwa, które dzięki Bogu nie dochodziły do skutku. Zawsze coś albo ktoś w tym mi przeszkodził. Teraz wiem, że to był Jezus! Zawsze o mnie walczył razem z moim Aniołem Stróżem. Aż pewnego dnia dzięki rodzicom znalazłam się na Mszy o uzdrowienie, prowadzone przez Marie z USA i Marcina Zielińskiego. Chłopak, koło którego usiadłam przypadkowo - wtedy tak myślałam) - położył na mnie dłonie i powiedział: "Jezus już uzdrowił, Twój kręgosłup,.On Cię kocha i wybrał cię do innych rzeczy". Następnie wyszedł z kościoła i nigdy więcej go nie spotkałam, mimo że mieszkamy w małej miejscowości. Następnie podczas tej Mszy i modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie - czułam jakby coś opuściło moje ciało - jakby ciemna para poprzez mój kaszel wyszła i uciekła posadzką między ludźmi - i właśnie od tego dnia moje życie zaczęło się zmieniać: moja bulimia, która niszczyła mnie od środka, zaczęła ustępować aż zniknęła (do dzisiaj jestem zdrowa0. Zaczęłam coraz bardziej zbliżać się do Boga, więcej modlić. Bóg uwolnił mnie od myśli samobójczych, a gdy dał mi synka, nadał mojemu życiu sens życia i chęci do życia. Parę miesięcy temu dał mi cudowną córeczkę, więc teraz dziękuje Bogu za każdy wspólny dzień i proszę o kolejne dni(żałując modlitw o śmierć). Zatem wierzcie mi: BÓG ISTNIEJE NAPRAWDĘ I JEST CZYSTĄ MIŁOŚCIĄ!!