03 - 07 - 2019 r. - rocznica śmierci Matki Agnieszki - opiszę sen który miałem tej nocy. Po północy miałem sen, że zostałem uniesiony - wzięty do bram nieba. Zostałem wzięty i uniesiony do nieba, wiedziałem, że opuszczam ziemię i zbliżam się do królestwa niebieskiego. Towarzyszyło mi światło, takie miłe i łagodne, że niczego się nie bałem. To światło jakby było z tyłu za mną, ale tego się nie da opisać, bo to nie było światło ziemskie. Cały w bieli, (nie z tej ziemi), biel w niebie jest bielą nie do opisania, stałem przed bramą, brama była jakby przeźroczysta koloru nieboskłonu, ale ten kolor nie był niebieski jak na ziemi, tylko jakby seledynowo przeźroczysty, kolory w niebie nie do się opisać ziemskimi słowami. Brama była jakby ze szkła, wiedziałem, że jest rozsuwana, widziałem jakby przeźroczysty obrys drzwi, ale wiedziałem, że jest to brama się musi otworzyć, aby wejść do nieba. Wyglądało to tak, jak drzwi ze szkła rozsuwane w urzędach. Wiedziałem, że za tą bramą jest niebo, żaden mi tego nie mówił, ale byłem pewny tego, że przede mną jest niebo. To, co widziałem przez tę niby ze szkła bramę, nie da się po ludzku ani opisać ani opowiedzieć. Biel była wszędzie, taka miła i piękna, muzyka w niebie jest tak przyjemna i miła, cicha i łagodna, że pragnie się jej słuchać i nią żyć. Wszystko, co widziałem się ruszało i było w ruchu, był to taki ruch łagodny, jakby się wszystko ruszało według rytmu muzyki. Stałem przed tą bramą cały biały i czekałem, aż się brama otworzy, bo czułem, że jest zamknięta. Chwilę stałem, czekałem i się nic nie działo, jakby mi było dane zrozumieć, że coś jest nie tak, jak być powinno, odczuwałem to wyraźnie, tego mi nikt nie mówił. Zacząłem się rozglądać, co jest nie tak, jak być powinno i zauważyłem jakby moje stopy były brudne. Dane mi było zrozumieć, że nie wejdę przez bramę, dopóki się jakby nie wybielę. Myślałem, co by zrobić, aby obmyć te brudne stopy, nic mi nie przyszło do głowy, tylko to, że ktoś się musi za mnie pomodlić. Nie było nikogo koło mnie, aby poprosić, żeby się za mnie pomodlił. Wiedziałem, że aby się brama otwarła, to muszę wybieleć. Pomyślałem, że ktoś na ziemi może się pomodlić za mnie, i prosiłem o tę modlitwę w myślach, aby ktoś mnie wysłuchał. Trwało to może chwilę, a może dłuższy czas; tam się czas nie liczy po ziemsku. Stojąc przed bramą, odczułem, że jestem cały w bieli. Spojrzałem na siebie i stopy też były białe, w myślach dziękowałem Bogu, że moja prośba została wysłuchana. Patrzę i widzę, że brama nieba się rozsuwa, czułem i widziałem ciągle światło za mną, takie mile i łagodne, chciało się być w tym świetle. Nie było widać tego otwarcia się bramy, ale czuło się, że droga do nieba stała otwarta, nie da się tego uczucia opisać, jaka radość była w tej chwili. Nie zastanawiając się, podniosłem prawą nogę i chcę przekroczyć niby próg nieba, aby być w niebie. Zostałem dotknięty w prawe ramię, jakby przez to światło, które mi towarzyszyło, gdy chciałem przekroczyć próg nieba i się obudziłem. W pierwszej chwili nie wiedziałem, gdzie jestem, chwilę trwało, kiedy uświadomiłem sobie, że leżę w łóżku, biorę latarkę i świecę na zegarek, patrzę godz. 3/00 - trzecia w nocy. Pomyślałem: Stasiu trzeba się pomodlić Koronką do Miłosierdzia Bożego, jak każdej mocy. Parę dni nie mogłem zrozumieć, dlaczego Bóg mi pokazał niebo, mnie grzesznemu, i moc modlitwy. Siadając do modlitwy o godz. 15/00 z radiem Maryja, mój wzrok spoczął na "Dzienniczku" Siostry Faustyny i jakby Duch Święty mnie oświecił. Pan Jezus mówił Siostrze Faustynie, że kto pomodli się za duszę konającego, to dusza konającego będzie wzięta do nieba. Ja każdego dnia wieczorem modlę się za dusze konające i te, które tej nocy i w dniu jutrzejszym umrą, w rodzinie i ojczyźnie, i proszę, aby w ostatniej chwili życia pojednali się z Panem Bogiem, a przez Miłosierdzie Boże zostały im grzechy odpuszczone i przebaczone, a ta modlitwa Koronką do Miłosierdzia Bożego była im drogą i światłem do królestwa niebieskiego, i mówię - Niech się stanie wola Ojca Niebieskiego, a nie moja - Amen. O poranku każdego dnia odmawiam 4 - cztery Koronki do Miłosierdzia Bożego: 1 - Za dusze konające, oraz za dusze tych zmarłych którzy tej nocy i w dniu wczorajszym zmarli w rodzinie i w Ojczyźnie. 2 - Za dusze zmarłych tragicznie w rodzinie i w Ojczyźnie oraz za dusze zmarłych tragicznie tych , którzy walczyli o wolność Ojczyzny oraz za dusze zmarłych, którzy oddali ducha Panu Bogu, a nie byli w łasce uświęcającej, oraz za dusze zmarłych tragicznie na polskich drogach. 3 - Za dusze zmarłych z całej rodziny A....., Sz....., B........, Sz......, oraz za dusze zmarłych ich rodziców chrzestnych, za dusze zmarłych sąsiadów, znajomych, przyjaciół i tych, co się za nas modlili, za naszych nieprzyjaciół i tych, którzy czynili nam przykrości, za dusze nie mające znikąd pomocy, za dusze zapomniane, opuszczone i za dusze, które Trójca Przenajświętsza pragnie, abym się pomodlił. 4 - Za dusze zmarłych papieży, za dusze zmarłych kardynałów, biskupów, kapłanów, zakonników, siostry zakonne, za dusze zmarłych misjonarzy, siostry misyjne oraz za misjonarzy świeckich, za dusze w czyśćcu cierpiące, które najdłużej i najciężej cierpią, oraz za dusze błąkające się po ziemskim padole. 5 - Modlitwę różańca świętego ofiaruję, za wszystkie dusze, które się modlę w Koronkach do Miłosierdzia Bożego, oraz za dusze, które Trójca Przenajświętsza pragnie, abym się pomodlił. O godz. 6/00 modlę się Anioł Pański i modlitwę Różańca świętego za rodzinę, Ojczyznę i Kościół Święty. Od około 16 lat po przeczytaniu biografii Świętego Ojca Papczyńskiego modlę się za dusze w czyśćcu cierpiące. Stanisław..