Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 102 z 449

  1. Agata

    Wylosowalam SW Tereskę od Dzieciątka Jezus, bardzo się ucieszyłam, gdyż jest ona w głównym ołtarzu w moim kościele. Czuję jej opiekę i polecam opiece moją córkę.

    Czytaj całe świadectwo

    Wylosowalam SW Tereskę od Dzieciątka Jezus, bardzo się ucieszyłam, gdyż jest ona w głównym ołtarzu w moim kościele. Czuję jej opiekę i polecam opiece moją córkę.

  2. Magda

    Rok temu dokładnie trafiłam do szpitala z powodu bólu brzucha. W drugiej dobie mój stan się pogorszył. Przestawały pracować mi nerki, a badania krwi wskazywały na zakażenie organizmu. Lekarze podjęli się 5-godzinnej operacji. Ja matka dwójki małych dzieci 4 i 5 lat pozostawionych w domu, mój płaczący małżonek na korytarzu. Życie dla mnie kończyło się wtedy, ale On mnie uratował: Jezus Miłosierny. W noc przed...

    Czytaj całe świadectwo

    Rok temu dokładnie trafiłam do szpitala z powodu bólu brzucha. W drugiej dobie mój stan się pogorszył. Przestawały pracować mi nerki, a badania krwi wskazywały na zakażenie organizmu. Lekarze podjęli się 5-godzinnej operacji. Ja matka dwójki małych dzieci 4 i 5 lat pozostawionych w domu, mój płaczący małżonek na korytarzu. Życie dla mnie kończyło się wtedy, ale On mnie uratował: Jezus Miłosierny. W noc przed operacją miałam straszne sny, a właściwie to nie wiem, co to było, ale obraz tańczących demonów był straszny do tego stopnia, że rano powiedziałam o tym lekarzowi. W noc po operacji doświadczyłam czegoś szczególnego. Wzbudził mnie jasny blask przed oczami: to był wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego. Nie pamiętam, co mówił, ale poczułam ulgę i przesłanie - odmawiaj Koronkę i módl się. Dzięki codziennemu odmawianiu Koronki jestem tu, gdzie jestem i spodziewam się synka w czerwcu. Wiem, że to błogosławieństwo. Dla mnie jest wskazówka na dalsze życie i kontynuacji mojej miłości, i wiary do Pana naszego. Jezu, ufam Tobie ?

  3. Stanisław

    03 - 07 - 2019 r. - rocznica śmierci Matki Agnieszki - opiszę sen który miałem tej nocy. Po północy miałem sen, że zostałem uniesiony - wzięty do bram nieba. Zostałem wzięty i uniesiony do nieba, wiedziałem, że opuszczam ziemię i zbliżam się do królestwa niebieskiego. Towarzyszyło mi światło, takie miłe i łagodne, że niczego się nie bałem. To światło jakby było z tyłu za mną, ale tego się nie da opisać, bo to nie...

    Czytaj całe świadectwo

    03 - 07 - 2019 r. - rocznica śmierci Matki Agnieszki - opiszę sen który miałem tej nocy. Po północy miałem sen, że zostałem uniesiony - wzięty do bram nieba. Zostałem wzięty i uniesiony do nieba, wiedziałem, że opuszczam ziemię i zbliżam się do królestwa niebieskiego. Towarzyszyło mi światło, takie miłe i łagodne, że niczego się nie bałem. To światło jakby było z tyłu za mną, ale tego się nie da opisać, bo to nie było światło ziemskie. Cały w bieli, (nie z tej ziemi), biel w niebie jest bielą nie do opisania, stałem przed bramą, brama była jakby przeźroczysta koloru nieboskłonu, ale ten kolor nie był niebieski jak na ziemi, tylko jakby seledynowo przeźroczysty, kolory w niebie nie do się opisać ziemskimi słowami. Brama była jakby ze szkła, wiedziałem, że jest rozsuwana, widziałem jakby przeźroczysty obrys drzwi, ale wiedziałem, że jest to brama się musi otworzyć, aby wejść do nieba. Wyglądało to tak, jak drzwi ze szkła rozsuwane w urzędach. Wiedziałem, że za tą bramą jest niebo, żaden mi tego nie mówił, ale byłem pewny tego, że przede mną jest niebo. To, co widziałem przez tę niby ze szkła bramę, nie da się po ludzku ani opisać ani opowiedzieć. Biel była wszędzie, taka miła i piękna, muzyka w niebie jest tak przyjemna i miła, cicha i łagodna, że pragnie się jej słuchać i nią żyć. Wszystko, co widziałem się ruszało i było w ruchu, był to taki ruch łagodny, jakby się wszystko ruszało według rytmu muzyki. Stałem przed tą bramą cały biały i czekałem, aż się brama otworzy, bo czułem, że jest zamknięta. Chwilę stałem, czekałem i się nic nie działo, jakby mi było dane zrozumieć, że coś jest nie tak, jak być powinno, odczuwałem to wyraźnie, tego mi nikt nie mówił. Zacząłem się rozglądać, co jest nie tak, jak być powinno i zauważyłem jakby moje stopy były brudne. Dane mi było zrozumieć, że nie wejdę przez bramę, dopóki się jakby nie wybielę. Myślałem, co by zrobić, aby obmyć te brudne stopy, nic mi nie przyszło do głowy, tylko to, że ktoś się musi za mnie pomodlić. Nie było nikogo koło mnie, aby poprosić, żeby się za mnie pomodlił. Wiedziałem, że aby się brama otwarła, to muszę wybieleć. Pomyślałem, że ktoś na ziemi może się pomodlić za mnie, i prosiłem o tę modlitwę w myślach, aby ktoś mnie wysłuchał. Trwało to może chwilę, a może dłuższy czas; tam się czas nie liczy po ziemsku. Stojąc przed bramą, odczułem, że jestem cały w bieli. Spojrzałem na siebie i stopy też były białe, w myślach dziękowałem Bogu, że moja prośba została wysłuchana. Patrzę i widzę, że brama nieba się rozsuwa, czułem i widziałem ciągle światło za mną, takie mile i łagodne, chciało się być w tym świetle. Nie było widać tego otwarcia się bramy, ale czuło się, że droga do nieba stała otwarta, nie da się tego uczucia opisać, jaka radość była w tej chwili. Nie zastanawiając się, podniosłem prawą nogę i chcę przekroczyć niby próg nieba, aby być w niebie. Zostałem dotknięty w prawe ramię, jakby przez to światło, które mi towarzyszyło, gdy chciałem przekroczyć próg nieba i się obudziłem. W pierwszej chwili nie wiedziałem, gdzie jestem, chwilę trwało, kiedy uświadomiłem sobie, że leżę w łóżku, biorę latarkę i świecę na zegarek, patrzę godz. 3/00 - trzecia w nocy. Pomyślałem: Stasiu trzeba się pomodlić Koronką do Miłosierdzia Bożego, jak każdej mocy. Parę dni nie mogłem zrozumieć, dlaczego Bóg mi pokazał niebo, mnie grzesznemu, i moc modlitwy. Siadając do modlitwy o godz. 15/00 z radiem Maryja, mój wzrok spoczął na "Dzienniczku" Siostry Faustyny i jakby Duch Święty mnie oświecił. Pan Jezus mówił Siostrze Faustynie, że kto pomodli się za duszę konającego, to dusza konającego będzie wzięta do nieba. Ja każdego dnia wieczorem modlę się za dusze konające i te, które tej nocy i w dniu jutrzejszym umrą, w rodzinie i ojczyźnie, i proszę, aby w ostatniej chwili życia pojednali się z Panem Bogiem, a przez Miłosierdzie Boże zostały im grzechy odpuszczone i przebaczone, a ta modlitwa Koronką do Miłosierdzia Bożego była im drogą i światłem do królestwa niebieskiego, i mówię - Niech się stanie wola Ojca Niebieskiego, a nie moja - Amen. O poranku każdego dnia odmawiam 4 - cztery Koronki do Miłosierdzia Bożego: 1 - Za dusze konające, oraz za dusze tych zmarłych którzy tej nocy i w dniu wczorajszym zmarli w rodzinie i w Ojczyźnie. 2 - Za dusze zmarłych tragicznie w rodzinie i w Ojczyźnie oraz za dusze zmarłych tragicznie tych , którzy walczyli o wolność Ojczyzny oraz za dusze zmarłych, którzy oddali ducha Panu Bogu, a nie byli w łasce uświęcającej, oraz za dusze zmarłych tragicznie na polskich drogach. 3 - Za dusze zmarłych z całej rodziny A....., Sz....., B........, Sz......, oraz za dusze zmarłych ich rodziców chrzestnych, za dusze zmarłych sąsiadów, znajomych, przyjaciół i tych, co się za nas modlili, za naszych nieprzyjaciół i tych, którzy czynili nam przykrości, za dusze nie mające znikąd pomocy, za dusze zapomniane, opuszczone i za dusze, które Trójca Przenajświętsza pragnie, abym się pomodlił. 4 - Za dusze zmarłych papieży, za dusze zmarłych kardynałów, biskupów, kapłanów, zakonników, siostry zakonne, za dusze zmarłych misjonarzy, siostry misyjne oraz za misjonarzy świeckich, za dusze w czyśćcu cierpiące, które najdłużej i najciężej cierpią, oraz za dusze błąkające się po ziemskim padole. 5 - Modlitwę różańca świętego ofiaruję, za wszystkie dusze, które się modlę w Koronkach do Miłosierdzia Bożego, oraz za dusze, które Trójca Przenajświętsza pragnie, abym się pomodlił. O godz. 6/00 modlę się Anioł Pański i modlitwę Różańca świętego za rodzinę, Ojczyznę i Kościół Święty. Od około 16 lat po przeczytaniu biografii Świętego Ojca Papczyńskiego modlę się za dusze w czyśćcu cierpiące. Stanisław..

  4. RN

    RATUNEK DLA WŁOCH i innych krajów objętych koronawirusem, to SPOWIEDŹ ŚWIĘTA, cytuję z Dzienniczka św. siostry Faustyny ; \"Dzięki Ci, Panie za spowiedź świętą, Za to źródło wielkiego miłosierdzia, Które jest niewyczerpane, Za tę krynicę łask niepojętą, W której dusze bieleją grzechem zmazane \" str. 350. Taką odpowiedz przeczytałem gdy świętą o ratunek dla Włoch wczoraj wieczorem po Apelu Jasnogórskim w duchu...

    Czytaj całe świadectwo

    RATUNEK DLA WŁOCH i innych krajów objętych koronawirusem, to SPOWIEDŹ ŚWIĘTA, cytuję z Dzienniczka św. siostry Faustyny ; \"Dzięki Ci, Panie za spowiedź świętą, Za to źródło wielkiego miłosierdzia, Które jest niewyczerpane, Za tę krynicę łask niepojętą, W której dusze bieleją grzechem zmazane \" str. 350. Taką odpowiedz przeczytałem gdy świętą o ratunek dla Włoch wczoraj wieczorem po Apelu Jasnogórskim w duchu zapytałem.

  5. Zdzislaw Pekala

    Do Jezusa przez Niepokalane Serce Maryi, Dziękuję Ci, święta Faustyno, że przyszłaś do nas wraz księdzem Adamem, ktory przyniósł Twoje relikwie, aby pobłogosławić i poświęcić nasze mieszkanie w Vernon Hills. W dzisiejszych czasach może nas uratować tylko Miłosierdzie Boże przez Niepokolane Serce Maryi.

    Czytaj całe świadectwo

    Do Jezusa przez Niepokalane Serce Maryi, Dziękuję Ci, święta Faustyno, że przyszłaś do nas wraz księdzem Adamem, ktory przyniósł Twoje relikwie, aby pobłogosławić i poświęcić nasze mieszkanie w Vernon Hills. W dzisiejszych czasach może nas uratować tylko Miłosierdzie Boże przez Niepokolane Serce Maryi.

  6. Małgorzata Maria

    + Miłosierny Jezu, wraz Niebem całym przeogromnie dziękuję duszą i sercem pełnym wdzięczności za wszystko. Niezliczone są Twe dzieła i cuda, jakie dokonałeś w życiu moim, moich najbliższych rodziny za wstawiennictwem świętych, błogosławionych, a także sług Bożych. Szczególnie teraz chciałabym podziękować za opiekę i te łaski za wstawiennictwem św. Józefa, niezwykłego człowieka wielkiego i całkowitego zawierzenia...

    Czytaj całe świadectwo

    + Miłosierny Jezu, wraz Niebem całym przeogromnie dziękuję duszą i sercem pełnym wdzięczności za wszystko. Niezliczone są Twe dzieła i cuda, jakie dokonałeś w życiu moim, moich najbliższych rodziny za wstawiennictwem świętych, błogosławionych, a także sług Bożych. Szczególnie teraz chciałabym podziękować za opiekę i te łaski za wstawiennictwem św. Józefa, niezwykłego człowieka wielkiego i całkowitego zawierzenia Bogu Ojcu "bez słowa", jak czytamy na kartach Ewangelii oraz Opiekuna Jezusa i Maryi zawsze Dziewicy, a także patrona dziewic i rodziny, a którego otrzymałam jako Opiekuna już wiele lat temu, który towarzyszy mi nieustannie. Dziękuję za ten dar, za te lata i zwłaszcza ten rok i każdą chwilkę ofiarowanego mi życia, trwania przy Tobie z Tobą w Tobie w Twej Bożej Obecności, łaska Bożą też pod krzyżem i za tę miłość do końca, której wciąż się uczę i uczę i staram się nią żyć, zapewne czasem nieudolnie oraz odwzajemniać, jak tylko najlepiej i najpiękniej potrafię, lecz to i tak jest, to kropla w oceanie Twej nieskończonej miłości i bezbrzeżnego miłosierdzia. Bądź uwielbiony i błogosławiony i prowadź mnie wraz z najbliższymi i rodzinka wciąż prostą drogą błogosławieństw i miłosiernej miłości w mocy miłości i mądrości Ducha Świętego. Wierzę Tobie, Królu Wieków i dziękuję za nadzieję wbrew nadziei i umocnienie w wierze nadziei i miłości w codzienności. Jezu Chryste, jesteś wszystkim drogą, prawdą, życiem, o Panie, mój. Totus Tuus AVE MARIA. Jezu, ufam Tobie! Amen +

  7. Basia

    Miłosierny Jezu, dziękuję Ci za wszyskie łaski, którymi obdarzasz mnie i moich najbliższych. Czujemy moc Twojego miłosierdzia, które rozwiązuje nasze trudne sprawy. Proszę Cię o zachowanie pracy w szkole dla mojego syna. Czuwaj nad nim i jego rodziną, a także miej w opiece moją córkę i jej rodzinę. Jezu, Ty wiesz wszystko, a Twoje miłosiedzie jest niewyczerpnym źródłem cudów, których doświadczamy. Ufam Ci...

    Czytaj całe świadectwo

    Miłosierny Jezu, dziękuję Ci za wszyskie łaski, którymi obdarzasz mnie i moich najbliższych. Czujemy moc Twojego miłosierdzia, które rozwiązuje nasze trudne sprawy. Proszę Cię o zachowanie pracy w szkole dla mojego syna. Czuwaj nad nim i jego rodziną, a także miej w opiece moją córkę i jej rodzinę. Jezu, Ty wiesz wszystko, a Twoje miłosiedzie jest niewyczerpnym źródłem cudów, których doświadczamy. Ufam Ci bezgranicznie.

  8. Maria

    Dziękuję Jezusowi za otrzymane łaski.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Jezusowi za otrzymane łaski.

  9. Andrzej

    W tym roku jako patrona wylosowałem św. Karola Boromeusza i nic o nim nie wiedziałem. Okazało się, że w XVI w. był biskupem w Lombardii i jako jeden z nielicznych zaangażował się w pomoc dla mieszkańców, gdy teren ten został dotknięty epidemia zarazy. To nie jest przypadek. Lombardia jest terenem obecnie najbardziej zaatakowanym przez zarazę koronowirusa. Modlę się za pośrednictwem mojego przydzielonego losowo...

    Czytaj całe świadectwo

    W tym roku jako patrona wylosowałem św. Karola Boromeusza i nic o nim nie wiedziałem. Okazało się, że w XVI w. był biskupem w Lombardii i jako jeden z nielicznych zaangażował się w pomoc dla mieszkańców, gdy teren ten został dotknięty epidemia zarazy. To nie jest przypadek. Lombardia jest terenem obecnie najbardziej zaatakowanym przez zarazę koronowirusa. Modlę się za pośrednictwem mojego przydzielonego losowo patrona o zakończenie pandemii. Módlcie się za jego pośrednictwem wszyscy do Jezusa Miłosiernego. Niech ta zaraza ustąpi.

  10. Iwona

    Mialam sen. Śniło mi sie, że jakaś niewidzialna siła zabijała ludzi. Bylo to kilka dni temu zanim dowiedziałam sie o chorobie, która dręczy świat. Widziałam zabitych ludzi. W pewnym momęcie usłyszałam płacz dziecka. Poczułam, że ta siła, też usłyszała płacz tego dziecka. Zaczęła kierować się w jego kierunku. Ja zaczęłam wypowiadać słowa: "Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdze dla nas i całego świata". I tak kilka...

    Czytaj całe świadectwo

    Mialam sen. Śniło mi sie, że jakaś niewidzialna siła zabijała ludzi. Bylo to kilka dni temu zanim dowiedziałam sie o chorobie, która dręczy świat. Widziałam zabitych ludzi. W pewnym momęcie usłyszałam płacz dziecka. Poczułam, że ta siła, też usłyszała płacz tego dziecka. Zaczęła kierować się w jego kierunku. Ja zaczęłam wypowiadać słowa: "Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdze dla nas i całego świata". I tak kilka razy z całej siły. I wtedy wszystko ustąpiło. Poczułam wiel?ą ulgę. Teraz, gdy widzę, co dzieje się na świecie, uświadomiłam sobie, że wiem, co mam robić. Modlitwa to nasza broń. Musiałam się tym z kimś podzielić. Więc jeśli ktoś to przeczyta, to proszę o modlitwe do Bożego Miłosierdza. Razem będziemy mieli większą siłę w walce z niewidzilnym wrogiem, który rozprzestrzenia się po świecie.

  11. wioletta

    Moja przygoda z miłosierdziem Bożym rozpoczęła się, kiedy byłam uczennicą liceum Sióstr Niepokalanek w Wałbrzychu. Wówczas to nauczyłam się Koronki i poznałam trochę Siostrę Faustynę. Poczułam się wtedy jak ryba w wodzie, stwierdziłam, że to coś dla mnie. W 1985 roku wraz z siostrami i naszymi rodzicami obchodziliśmy w naszej kaplicy święto Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Najpierw odbyła się...

    Czytaj całe świadectwo

    Moja przygoda z miłosierdziem Bożym rozpoczęła się, kiedy byłam uczennicą liceum Sióstr Niepokalanek w Wałbrzychu. Wówczas to nauczyłam się Koronki i poznałam trochę Siostrę Faustynę. Poczułam się wtedy jak ryba w wodzie, stwierdziłam, że to coś dla mnie. W 1985 roku wraz z siostrami i naszymi rodzicami obchodziliśmy w naszej kaplicy święto Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Najpierw odbyła się uroczysta Msza Święta, potem montaż słowno-muzyczny o Siostrze Faustynie i Miłosierdziu Bożym, a później uroczysty obiad z deserem, na który cukier zbierałyśmy, wyrzekając się słodkiej herbaty przez cały Wielki Post, gdyż wtedy cukier był na kartki. Potem nasz kapelan powiedział, że działy się wielkie rzeczy; słuchał spowiedi penitentów, którzy nie byli trzydzieści lat przy kratkach konfesjonału. Po zdaniu matury losy rzuciły mnie do spółdzielni dla niewidomych, gdyż jestem osobą niewidomą, gdzie poznałam mojego również niewidomego przyszłego męża. Pierwsze, co zrobiłam, to opowiedziałam mu o Siostrze Faustynie i o Koronce i nauczyłam jej go. Po zawarciu związku małżeńskiego urodziło nam się dwóch chłopców i nie planowaliśmy już więcej dzieci. Tymczasem Pan Bóg miał wobec nas inne plany. w 1997 roku stwierdziłam, że spodziewamy się kolejnego dziecka. Sytuacja nie była łatwa, bo mąż wówczas pracował 20 kilometrów od miejsca zamieszkania i przeraziło mnie to, że na dziesięć godzin dziennie będę zostawała sama z trojgiem małych dzieci. Niestety nie było nam łatwo. Słyszeliśmy wiele niepochlebnych opinii na nasz temat ludzie z wielką złością mówili, że zachciało nam się trzeciego dziecka. Właściwie wsparcia nie było. Jedynie rodzina męża, zresztą wielodzietna, dawała nam odczuć swoje wsparcie w listach, bo telefonu tam nie było. W takiej sytuacji bardzo gorąco modliliśmy się o wytrwanie i o dziewczynkę. Codziennie chłopcy z mężem modlili się za mnie i dzidziusia. Gdy Papież był w Łagiewnikach, z wielką wiarą prosiłam na kolanach: Faustyno, biegnij do Pana i proś, bym urodziła dziewczynkę, a ja dam jej na imię Faustyna. Wiem, że po ludzku to jest trzeci miesiąc i wszystko jest już ukształtowane, ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bardzo ciekawe, bo usg miałam wyznaczone na dziewiątego października, wówczas był to tydzień Miłosierdzia. W noc poprzedzającą to usg prosiłam, żeby Bóg dał mi poznać, kto mieszka pod moim sercem. We śnie usłyszałam głos kobiety, ale przecież nie widziałam postaci, bo my niewidomi śnimy głosy: Będziesz miała dziewczynkę i tak też się stało. Usg potwierdziło tylko to, o czym już wiedziałam. Pod moim sercem żyła Faustynka. Wtedy moje kroki szybko skierowałam do kościoła, by za nią dziękować. Córeczka urodziła się szczęśliwie. Teraz jest to już dorosła dziewczyna, a my trwamy w dziękczynieniu za nasze małżeństwo, które ma już trzydzieści jeden lat, za co Bogu niech będą dzięki.

  12. Monika

    Modliłam się do Miłosierdzia Bożego i do Matki Boskiej o powrót do kraju w bardzo skomplikowanej sytuacji rodzinnej. Stał się cud i niespodziewanie sprawa się rozwiązała. Jezu drogi, dziękuję Tobie za wysłuchanie moich modlitw.

    Czytaj całe świadectwo

    Modliłam się do Miłosierdzia Bożego i do Matki Boskiej o powrót do kraju w bardzo skomplikowanej sytuacji rodzinnej. Stał się cud i niespodziewanie sprawa się rozwiązała. Jezu drogi, dziękuję Tobie za wysłuchanie moich modlitw.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina