Drugi raz dopiero losowałem swojego świętego Patrona. Za każdym razem jest to dla mnie jakiś znak i potwierdzenie mojej drogi. W tamtym roku wylosowałem Najświętszą Maryję Pannę i modlitwę: "Modlę się za dziewczęta i kobiety, by szanowały swą godność." A był to akurat czas, w którym postanowiłem podjąć walkę o czystość wzroku wg słów Jezusa: "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (Mt 5,28). Mój Patron: Maryja zainspirowała mnie do podjęcia 33-dniowych rekolekcji wg św. Ludwika Marii Grignon de Montfort, a następnie do przyjęcia predykatu (imienia) przy wstąpieniu do ODCS (Karmelitów Świeckich), nad którym wcześniej bardzo się zastanawiałem. W tym roku jeszcze przed losowaniem trochę mi było smutno, że już kończy się rok z moim ukochanym Patronem. 28 grudnia w sobotę dostałem od znajomego zakonnika, którego spotkałem przypadkowo, obraz Matki Bożej z Guadalupe. Wrócił akurat z Meksyku. 1 stycznia poprosiłem moją żonę o podanie numeru do wylosowania, bo ja nie mogłem się zdecydować. Podała mi 19 i jakie było moje zdziwienie, gdy wylosowałem Matkę Bożą z Guadalupe, i znów cały rok będę miał mojego ulubionego Patrona - Maryję. Praktyka: "W swojej modlitwie będę pamiętać o kobietach w stanie błogosławionym, aby z miłością przyjęły dar nowego życia". Nie wiem jeszcze, jakie znaczenie ma ta praktyka, ale czuję, że po coś ona jest. Może Bóg chce uleczyć moją ranę, gdyż nie mamy dzieci i już raczej nie będziemy mieć. Jezu, ufam Tobie. Dzięki Ci, Panie, za prowadzenie.