Dziękuję za życie moje dzieci, za uwolnienie od tyrana, za opatrzność podczas problemów, za cuda, za nadzieję, za dobrych ludzi na drodze, za chleb, którego nie było, za uzdrowienia z chorob - polip na narządach, poprawę wyników dziecka kilka lat temu, które wskazywały podobno na białaczkę, a okazały się w szpitalu ospą, za życie Marcina po wypadku, krwotoki wewnętrzne - hemofilik, żyje. Za życie Agnieszki, która po wypadku cudem przeżyła, jej auto owinęło się na drzewie. Dziękuję, że trzymałam ją za dłoń w szpitalu. Dziękuję za dar modlitwy za innych, za czucie cierpienia i potrzeb innych, za brak lęku, który Bóg zabrał. Za uzdrowienie z ran dzieciństwa i krzywd, jakich doznałam, za umocnienie wiary, za znaki. Dziękuję za to, że mogłam zajmować się chorym ojcem, za siły w jego cierpieniu i słowa, które wymawiał o Bogu. Dziękuję za modlitwy, które mogłam ofiarować za niego, za wodę święconą. Dziękuję za to, że mógł chory pojechać pół roku przed śmiercią na Jasną Górę, dziękuję za jego siły i miłość do 12-ga dzieci, za chleb, który nam dawał ciężką pracą w ziemi. Dziękuję Tobie, Matko Miłosierdzia, że przy mnie jesteś i pozwalasz mi poznać siebie.