Dzięki Koronce wymodliłam dobrych ludzi, którzy pomogli mi w życiu. Trzy lata temu byłam u skraju załamania nerwowego, ale powiedziałam, że nie odejdę od Boga choćby się paliło i waliło. A tak dokładnie było w moim życiu, że wszystko działało na przekór i moje modlitwy nie były wysłuchiwane. Brałam silne leki uspokajające, czasami nie pamiętałam, jak przeżyłam dzień, jak w ogóle wróciłam autem do domu. To były straszne dni w moim życiu. Przez rok czasu nieustannie modliłam się Koronką, rano, wieczorem, podczas podróży, uczyłam się nowych pieśni kościelnych, wszystko na chwałę Pana. Wierzyłam, że kiedyś przyjdą te weselsze dni, choć przychodziło mi to z wielkim trudem. Słowa "Nie odejdę od Ciebie, Panie" to motto mojego życia.