Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 137 z 449

  1. Elżbieta

    W grudniu 2017 napisałam prośbę do Godziny Miłosierdzia, gdzie prosiłam Świętą Siostrę Faustynę o pomoc dla mojej córki, cierpiącej na stany lękowe, które były tak wielkie, że niemożliwe było nawet pójście córki do naszego kościoła parafialnego, oddalonego o 5 minut drogi od domu. Działo się tak prawie 3 lata. Poprosiłam, aby w święta Bożego Narodzenia córka mogła przekroczyć chociaż próg kościoła, co po ludzku było...

    Czytaj całe świadectwo

    W grudniu 2017 napisałam prośbę do Godziny Miłosierdzia, gdzie prosiłam Świętą Siostrę Faustynę o pomoc dla mojej córki, cierpiącej na stany lękowe, które były tak wielkie, że niemożliwe było nawet pójście córki do naszego kościoła parafialnego, oddalonego o 5 minut drogi od domu. Działo się tak prawie 3 lata. Poprosiłam, aby w święta Bożego Narodzenia córka mogła przekroczyć chociaż próg kościoła, co po ludzku było niemożliwe. I 25 grudnia byłyśmy w kościele, a potem 26 grudnia! Najpierw na chwilę, a potem w Wielkim Poście 2018 już byłyśmy w kościele codziennie na Mszy Świętej. Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, dziękuję Ci, święta Siostro Faustyno.

  2. Urszula

    Po ponad roku, cudownym sposobem, przy zdumieniu profesora, promotora, że tak się sprawy toczą, że tak jest zaangażowany w pomoc, zostałam inżynierem. Prosiłam Pana Jezusa, także poprzez możliwość wysyłki intencji w aplikacji o pomoc w przełamaniu paraliżującego lęku. Otrzymałam dużo więcej. Dodatkowo na początku roku wylosowałam tu za patrona św. Floriana, patrona hutników, a moja praca była stricte o procesach...

    Czytaj całe świadectwo

    Po ponad roku, cudownym sposobem, przy zdumieniu profesora, promotora, że tak się sprawy toczą, że tak jest zaangażowany w pomoc, zostałam inżynierem. Prosiłam Pana Jezusa, także poprzez możliwość wysyłki intencji w aplikacji o pomoc w przełamaniu paraliżującego lęku. Otrzymałam dużo więcej. Dodatkowo na początku roku wylosowałam tu za patrona św. Floriana, patrona hutników, a moja praca była stricte o procesach hutniczych. Przypadek? Nie! Duch Święty. Dziękuję, Panie Jezu.

  3. Mirosław

    Dziękuję za to, że idę, za to, że jestem na niedzielnej Mszy Świętej, na Mszach w pierwsze piątki i nabożeństwie Drogi krzyżowej, Dziękuję za to, że jestem wierzący. Dziękuję.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję za to, że idę, za to, że jestem na niedzielnej Mszy Świętej, na Mszach w pierwsze piątki i nabożeństwie Drogi krzyżowej, Dziękuję za to, że jestem wierzący. Dziękuję.

  4. mama

    Dziękujemy, Panie Jezu Miłosierny oraz św. Siostro Faustyno, za pogodzenie się synów i proszę o zdrowie i opiekę nad naszą rodziną. Modlitwa rodziców została wysłuchana. Ponad trzy lata nieustannej modlitwy. Rozmowa z każdym z nich długo pozostawała bez echa. Mamy trzech synów, mają swoje rodziny i kiedyś ci dwaj najmłodsi byli jak bliźniacy i się bardzo kochali. Wszystkich kochamy gorąco i mamy nadzieję, że te...

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękujemy, Panie Jezu Miłosierny oraz św. Siostro Faustyno, za pogodzenie się synów i proszę o zdrowie i opiekę nad naszą rodziną. Modlitwa rodziców została wysłuchana. Ponad trzy lata nieustannej modlitwy. Rozmowa z każdym z nich długo pozostawała bez echa. Mamy trzech synów, mają swoje rodziny i kiedyś ci dwaj najmłodsi byli jak bliźniacy i się bardzo kochali. Wszystkich kochamy gorąco i mamy nadzieję, że te święta Zmartwychwstania Pana Jezusa spędzimy jak zawsze do 2016 roku razem z rodzinami trzech synów. Dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

  5. Klaudia

    W lipcu 2018 roku brałam udział w rekolekcjach "Kobieta jest Boska". Po roku czasu, w końcu znalazł się termin, który mi pasował. Pojawiło się jednak sporo wątpliwości, czy powinnam wziąć udział w tym wydarzeniu. Ostatecznie, po przeczytaniu zdania: "Jezus pragnie z Tobą i tylko z Tobą spędzić ten lipcowy weekend? zdecydowałam, że pojadę. Piątek był dosyć męczącym dniem. Miałam też przeszkody, aby dojechać. Kiedy...

    Czytaj całe świadectwo

    W lipcu 2018 roku brałam udział w rekolekcjach "Kobieta jest Boska". Po roku czasu, w końcu znalazł się termin, który mi pasował. Pojawiło się jednak sporo wątpliwości, czy powinnam wziąć udział w tym wydarzeniu. Ostatecznie, po przeczytaniu zdania: "Jezus pragnie z Tobą i tylko z Tobą spędzić ten lipcowy weekend? zdecydowałam, że pojadę. Piątek był dosyć męczącym dniem. Miałam też przeszkody, aby dojechać. Kiedy więc dotarłam na miejsce, zaczęłam się zastanawiać, co ja tu w ogóle robię. Rozpoczęła się we mnie jakaś wewnętrzna walka. W sobotę wątpliwości, które się pojawiły, były coraz silniejsze. W sumie to chciałam stamtąd uciekać. Pan Bóg postawił mi jednak na drodze wspaniałe, boskie dziewczyny ze wspólnoty, które wspierały mnie modlitwą i słowem. Wytrwałam do końca rekolekcji, chociaż był to dla mnie czas duchowej walki. Jednocześnie doświadczyłam niesamowitej Bożej miłości przez drugiego człowieka. Obce osoby otoczyły mnie troską, tak jakby znały mnie wcześniej. Te trzy dni pokazały mi, że Bóg jest ze mną cały czas, że troszczy się o mnie i nic co się dzieje w moim życiu nie jest przypadkiem. Odkryłam też, że moja kobiecość to jest dar, który otrzymałam od Boga, i po raz pierwszy w życiu podziękowałam za nią Panu.

  6. Natalia

    Na rekolekcje do Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Gdańsku przyjechałam z ciekawości, ponieważ nigdy na żadnych nie byłam. Wiedziałam, że będą śpiewy, modlitwy, że poznam wspaniałych ludzi i na tym się nie zawiodłam. Nie spodziewałam się jednak, że te dwa dni tak bardzo przemienią moje serce. Dzięki rozmowie z księdzem Łukaszem wybaczyłam pewne rzeczy sobie i swoim rodzicom. Nie zapomnę wiadra łez, które w tamtym...

    Czytaj całe świadectwo

    Na rekolekcje do Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Gdańsku przyjechałam z ciekawości, ponieważ nigdy na żadnych nie byłam. Wiedziałam, że będą śpiewy, modlitwy, że poznam wspaniałych ludzi i na tym się nie zawiodłam. Nie spodziewałam się jednak, że te dwa dni tak bardzo przemienią moje serce. Dzięki rozmowie z księdzem Łukaszem wybaczyłam pewne rzeczy sobie i swoim rodzicom. Nie zapomnę wiadra łez, które w tamtym czasie wypłakałam. Nie zapomnę również kilkugodzinnej adoracji Chrystusa, od którego nie chciało się odchodzić mimo zmęczenia. Wspaniałe również było nieustanne wsparcie osób dookoła. Jednak najważniejsze, co zrozumiałam, to to, że Jezus mnie kocha. Kocha mnie taką, jaką jestem z moimi zaletami i wadami. I z tym przeświadczeniem żyję do dziś. Myślę, że owoce tych niesamowitych rekolekcji będę zbierać jeszcze przez długi czas.

  7. Sylwia i Piotr

    Po blisko 14 latach małżeństwa, po 40-tce, gdy po ludzku już wydawało się, że nie ma szans, 2 kwietnia przyszła na ten świat nasza córeczka Grace Mary. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych! Jesteśmy małżeństwem blisko 14 lat, staraliśmy się o dziecko długo, ale nic z tego nie wychodziło. Po wielu, wielu latach zaczęłam godzić się z tym, że nie możemy mieć dzieci. Po 9 latach małżeństwa mieliśmy z mężem poważny...

    Czytaj całe świadectwo

    Po blisko 14 latach małżeństwa, po 40-tce, gdy po ludzku już wydawało się, że nie ma szans, 2 kwietnia przyszła na ten świat nasza córeczka Grace Mary. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych! Jesteśmy małżeństwem blisko 14 lat, staraliśmy się o dziecko długo, ale nic z tego nie wychodziło. Po wielu, wielu latach zaczęłam godzić się z tym, że nie możemy mieć dzieci. Po 9 latach małżeństwa mieliśmy z mężem poważny kryzys, który okazał się punktem zwrotnym w naszym życiu. Pomimo trudności i cierpień, Bóg wyprowadził z tego kryzysu dobro. Bliska mi osoba powiedziała mi wtedy o Nowennie Pompejańskiej. Maryja wzięła mnie pod swoje skrzydła, nie zostawiła samej. Dzięki różańcowi, dzięki Niej, nasze małżeństwo się odrodzilo na nowo, umocnilo się i dojrzalo. A przede wszystkim Maryja zaprowadziła nas do Jezusa. Zbliżyliśmy się do Boga, najpierw ja, a z czasem i mąż. Nasza relacja z Bogiem się odnowila i pogłębiła, bo wcześniej to bywało różnie. Wtedy, po 10 latach małżeństwa, niespodziewanie wydarzył się cud. Dowiedzieliśmy się z mężem, że spodziewamy się dziecka. Byliśmy bardzo szczęśliwi, bo dzięki Bogu okazało się, że jesteśmy płodni. Niestety, straciliśmy to dzieciątko w pierwszym trymestrze. Po ludzku było ciężko, ale dzięki Bogu mieliśmy siły, by przejść przez wszystko. To, co się stało, dało nam mimo wszystko nadzieję, że możemy mieć dzieci, jeśli taka jest wola Boża. Zaczęłam modlić się o dziecko, wtedy zaczęłam też modlitwę w Róży o potomstwo. Modliłam się również o dobrego lekarza ginekologa, by nas poprowadził. Trafiłam do dobrego, Bożego ginekologa. Pani doktor porządnie się nami zajęła, przebadala i monitorowala moje cykle. Okazało się, że mamy problem natury genetycznej, nie da się nic zrobić, więc mogliśmy liczyć tylko na cud. Niebawem okazało się, że spodziewamy się drugiego dzieciątka. Ale i tym razem dziecko umarło w 9 tygodniu. Wtedy natrafilam na fb na stronę "Kobieta jest boska" i poprosiłam o objęcie modlitwą również mnie i męża. Bliskie osoby i przyjaciele modlili się również w naszej intencji. Na początku 2018 roku straciliśmy trzecie dzieciątko, również w 9 tygodniu. Cierpienie związane ze stratą naszych dzieci ofiarowaliśmy zawsze Bogu w intencji za dusze w czyśccu. Ufamy, że to cierpienie nie poszło na marne, że Bóg chciał od nas tej ofiary, by zbawić dusze. A także, by przez cierpienie nauczyć nas pokory, ufności i oddania się Bożej woli. W międzyczasie zawierzylam Maryi w Niepokalanowie nasze pragnienie potomstwa, byśmy umieli przyjąć wolę Bożą niezależnie jaka będzie. A moja dobra koleżanka zawierzyla nas Maryi na Jasnej Górze. W lipcu 2018 roku po raz czwarty dowiedzieliśmy się, że spodziewamy się dziecka. Byliśmy szczęśliwi, że Bóg kolejny raz nam pobłogosławił. I byliśmy wyjątkowo spokojni, mieliśmy pokój w sercu, oddaliśmy wszystko Bogu. Niezależnie, jaką drogę nam przygotował. Od początku również zawierzyliśmy dzieciątko pod opiekę Świętej Rodziny. Poszłam na badanie, na potwierdzenie ciąży do mojej ginekolog. Okazało się, że był 6 tydzień i pierwszy raz w życiu usłyszałam bicie serduszka dziecka. To był cudowny moment. Dzięki Bożej opiece oraz opiece Maryi i św. Józefa, nasze dziecko rosło zdrowo i na każdej wizycie serduszko biło, a dzidziuś rósł prawidłowo. Mamy za co wielbić i dziękować Bogu! Nie dość, że pobłogosławił nam dzieciątkiem, to ciąża przebiegła bez większych problemów. Kochani, modlitwa działa cuda! Czasem trzeba cierpliwości i ufności, trzeba poczekać dłużej na cud, ale nasze modlitwy zawsze są wysłuchane. Prędzej czy później. Nie możemy tracić wiary i nadziei, nie możemy się poddawać. Ufajmy Bogu, w Jego nieskończone miłosierdzie. I prośmy Maryję o wstawiennictwo i opiekę, Ona nas nigdy nie zawiedzie. Dziękuję z całego serca siostrom oraz wszystkim, którzy się modlili za nas.

  8. Michalina

    Na rekolekcje do Gdańska chciałam wybrać się już od pierwszej edycji rekolekcji dla kobiet, udało się zapisać i pojechać dopiero na którąś z kolei i z perspektywy czasu wiem, że tak miało być. W sumie chciałabym tylko pojechać i pomodlić się o cud poczęcia dla naszego małżeństwa. I mimo iż to nasze największe pragnienie, pomimo upływu czasu, jeszcze się nie spełniło, to Pan Bóg na tych rekolekcjach przygotował mnie...

    Czytaj całe świadectwo

    Na rekolekcje do Gdańska chciałam wybrać się już od pierwszej edycji rekolekcji dla kobiet, udało się zapisać i pojechać dopiero na którąś z kolei i z perspektywy czasu wiem, że tak miało być. W sumie chciałabym tylko pojechać i pomodlić się o cud poczęcia dla naszego małżeństwa. I mimo iż to nasze największe pragnienie, pomimo upływu czasu, jeszcze się nie spełniło, to Pan Bóg na tych rekolekcjach przygotował mnie na mające nadejść jeszcze większe trudności w małżeństwie i pracy. Postawił na mojej drodze wiele Kobiet, na które do tej pory mogę liczyć i za to jestem Mu wdzieczna, bo nie wiem, czy nadal bym trwała przy Panu Bogu, gdyby nie one.

  9. Zygmunt

    W 2017 roku zamowilem 3 Msze św. w sierpniu jako prezent urodzinowy dla mojej mamy mieszkajacej również w Niemczech. Mama od niepamiętnych czasow (m.in. 50 lat) nie uczęszczała do kościoła. Może to przypadek, na Wielkanoc 2018 nagle poprosiła, aby się wyspowiadać. Od tego czasu odwiedza ją raz w miesiacu polski ksiądz z posługą sakramentalną. Mama ma obecnie 80 lat. Chwala Panu za Jego miłosierdzie. P.S. Przepraszam...

    Czytaj całe świadectwo

    W 2017 roku zamowilem 3 Msze św. w sierpniu jako prezent urodzinowy dla mojej mamy mieszkajacej również w Niemczech. Mama od niepamiętnych czasow (m.in. 50 lat) nie uczęszczała do kościoła. Może to przypadek, na Wielkanoc 2018 nagle poprosiła, aby się wyspowiadać. Od tego czasu odwiedza ją raz w miesiacu polski ksiądz z posługą sakramentalną. Mama ma obecnie 80 lat. Chwala Panu za Jego miłosierdzie. P.S. Przepraszam siostrę, której tę historię opowiadałem w ostatnie wakacje i obiecałem napisać świadectwo, że tak długo to trwało. Zygmunt z Niemiec

  10. Małgosia z Opola

    Często wyobrażam sobie, że jestem w korytarzu po lewej stronie, dalej jest Maryja. Ona wstawia się za nami. Modlę się tam. Czasem jestem wpuszczona przed tron Boży. Wówczas mogę przytulić się ďo Serca Pana Jezusa. Ten korytarz jest dla tych, którzy uznają Maryję za Matkę. Taki skrót do Ojca. Nie trzeba wówczas stać w wielkim tłumie chrześcijan, którzy nie uznają Maryi za swoją Matkę. Ostatnio, gdy na modlitwie...

    Czytaj całe świadectwo

    Często wyobrażam sobie, że jestem w korytarzu po lewej stronie, dalej jest Maryja. Ona wstawia się za nami. Modlę się tam. Czasem jestem wpuszczona przed tron Boży. Wówczas mogę przytulić się ďo Serca Pana Jezusa. Ten korytarz jest dla tych, którzy uznają Maryję za Matkę. Taki skrót do Ojca. Nie trzeba wówczas stać w wielkim tłumie chrześcijan, którzy nie uznają Maryi za swoją Matkę. Ostatnio, gdy na modlitwie czekałam w korytarzu, modliłam się słowami Koronki i popłakałam się nad moim stanem. Maryja powiedziała łagodnie, ale stanowczo"TUTAJ SIĘ NIE PŁACZE". Zrozumiałam, że jeśli się tu przyszło i odmawia święte słowa Koronki to już nie wolno rozpaczać, bo to jest sprzeczne z zaufaniem. Rozradowało się moje serce. Poczułam wdzięczność do św. Siostry Faustyny, że tyle razy przypominała o zaufaniu. A ten korytarz przypomina mi kaplicę na Jasnej Górze. To takie moje przeżycia, którymi chciałam się podzielić. Jezu, ufam Tobie. Tota Tua, Maryjo.

  11. Józef

    Zbliża się godzina 21.37 W tej szczególnej chwili cieszmy się wszyscy, że nasza ukochana Ojczyzna i my wszyscy mamy tylu orędowników przed tronem Najwyższego. Niech nam wszystkim miłosierny Jezus błogosławi.

    Czytaj całe świadectwo

    Zbliża się godzina 21.37 W tej szczególnej chwili cieszmy się wszyscy, że nasza ukochana Ojczyzna i my wszyscy mamy tylu orędowników przed tronem Najwyższego. Niech nam wszystkim miłosierny Jezus błogosławi.

  12. Zbigniew

    W szczególnym dniu ,2 kwietnia, kiedy przed 14 laty św. Jan Paweł II odchodził do domu Ojca, była to wigilia święta Bożego Miłosierdzia, pierwsza sobota miesiąca i tuż po Apelu Jasnogórskim. Czy potrzeba więcej znaków, które Pan Bóg do mnie skierował? Cierpienie odchodzącego św. Jana Pawła złączone z męką i zmartwychwstaniem Chrystusa. I zawierzenie: Jezu, ufam Tobie, Totus Tuus. Dziś, po 14 latach od tamtego dnia...

    Czytaj całe świadectwo

    W szczególnym dniu ,2 kwietnia, kiedy przed 14 laty św. Jan Paweł II odchodził do domu Ojca, była to wigilia święta Bożego Miłosierdzia, pierwsza sobota miesiąca i tuż po Apelu Jasnogórskim. Czy potrzeba więcej znaków, które Pan Bóg do mnie skierował? Cierpienie odchodzącego św. Jana Pawła złączone z męką i zmartwychwstaniem Chrystusa. I zawierzenie: Jezu, ufam Tobie, Totus Tuus. Dziś, po 14 latach od tamtego dnia, łączę się duchowo z Warszawy z wyjątkowym miejscem, które Pan Bóg wybrał sobie w Krakowie i modlę się: JEZU, UFAM TOBIE.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina