Nie wiem jak zacząć. Życie. Otrzymałem krzyż, po którym Pan Bóg uratował mi życie. Prowadziłem strasznie grzeszne życie, pełne nałogów. Alkohol, grzechy nieczystości, narkotyki, pycha, nie przebaczenie, arogancja. Pieniądze i chęć posiadania wiele. Moje ego i cały ja. Zawsze na 1 miejscu. Będąc zniewolony przez alkohol, popełniłem wiele błędów, których nawet nie dostrzegałem. Krzywdziłem rodzinę, najbliższych, mimo iż wybudowałem wspaniały dom, nowe auto. Ciągle mało i coraz większe pogrążanie siebie w grzechu. Jakieś 7 miesięcy temu nad ranem upojony alkoholem wychodzę na ulicę. Słaniam się na nogach Ale idę do sklepu po jeszcze. Jest zamknięty. Wracam. Zostaję napadnięty. Nie wiem ,co się dzieje. Nawet nie wiem, jakim cudem wróciłem do domu o własnych siłach. Budzę się na drugi dzień we własnym łóżku i nie pamiętam nic. Z biegiem czasu w ciągu kilku dni odzyskuję powoli pamięć, słyszę, jak sąsiedzi rozmawiają za oknem, co się stało. Zdaję sobie sprawę, że to nie był sen. Szok. Koniec. Co teraz?! Po 2-3 tygodniach mam wszystkie objawy najpopularniejszej choroby zakaźnej. Masakra. Chcę umrzeć. Szatan podsuwa mi najgorsze rozwiązanie. Cały się trzęsę, nie mogę spać. Jestem zarażony. W środku nocy wstaję z łóżka. Nie mam odwagi zwrócić się do Pana Boga. Znalazłem modlitwę wstawienniczą do św. Rity i błagam ze łzami w oczach o przebaczenie. Tak mijają pierwsze 4 tygodnie. Robię 1 test na hiv. Nic nie wykazuje. Za wcześnie. Myślę o samobójstwie. Zaczynam więcej się modlić. Zwracam się w modlitwach do Boga Ojca, błagając o przebaczenie. Błagam Pana Jezusa o pomoc. Błagam Matkę Boską, wszystkich świętych i aniołów. Jestem totalnie rozbity, ale coraz bardziej zaczynam wierzyć, że jak nie będę grzeszył, to mogę i ja liczyć na Boże miłosierdzie. Trafiam na stronę: faustyna.pl. Czytam o Bożym miłosierdziu. Boże, jest szansa. Na kilka tygodni "Dzienniczek" Siostry Faustyny jest moją codzienną lekturą. Kupuję obraz Pana Jezusa Miłosiernego. Robię kolejne badania. Ku mojemu zdziwieniu. Nic nie wykazują. Myśli o samobójstwie nie opuszczają mnie. Postanawiam zacząć odmawiać różaniec i kupuję medalik. Idę do spowiedzi. Łzy przy konfesjonale zalewają mi twarz. Po odejściu od konfesjonału poczułem się, jakbym na nowo się urodził. Zaczynam modlić się na różańcu. Odmawiam Nowennę Pompejańską. Mija 6 miesięcy. Po szeregu badań. Nic. Jestem zdrowy. Nie piję nic. Wszystkie nałogi Pan Jezus odciął ode mnie. Dosłownie wszystkie. Przez 7 miesięcy łapałem się za serce i błagałem o litość. Odmawiając Koronkę do Miłosierdzia Bożego, wzywałem pomocy św. Faustyny, św. Rity, odmawiałem litanie i nowenny. Uwierzyłem w Boga m.in. dlatego że uwierzyłem w to, że szatan istnieje naprawdę. A to dzięki ks. Piotrowi GLAS i jego publikacjom na You Tube: "CO SZATAN MÓWI NA EGZORCYZMACH". To był horror. Pan Bóg mnie wysłuchał! Dzisiaj dziękuję za ten krzyż. Bez tego krzyża nigdy bym się sam nie wyzwolił z sideł szatana. Dzisiaj uwierzyłem w Boga, w zasługi śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. Mój Patron na ten rok wylosowany na: Faustyna.pl - Jezus, Prawda, Droga, Życie. Wspaniały Patron. Dziękuję Ci, Jezu mój. Do końca życia będę dziękował Bogu Ojcu, Panu Jezusowi, Matce Przenajświętszej za miłosierdzie nad takim nędznym grzesznikiem, jakim jestem. Dziękuję za uwolnienie z sideł szatańskich, za nowe życie, a przede wszystkim za krzyż. Gdyby nie krzyż, nie wiedziałbym nic o Bożym miłosierdziu. Byłem kolejny raz u spowiedzi. Ksiądz powiedział mi: Od dzisiaj masz czystą kartę. Zaczynam życie od nowa. Przyjmuję Komunię Świętą. Czytam Pismo Święte. Zaczynam poznawać Boga. Zaczynam rozważać tajemnice różańca świętego. Ratujcie się wszyscy. Pan Jezus powiedział Siostrze Faustynie, że nie ma innej bramy. Jest tylko brama sprawiedliwości albo brama miłosierdzia. Jeśli dla takiego drania jak ja Pan Jezus też okazał miłosierdzie, to znaczy, że każdy może błagać o przebaczenie i dostąpić miłosierdzia Bożego. Kocham Cię, Jezu, mój Wspaniały Nauczycielu. Mistrzu mój,jak bardzo Ci dziękuję. Jesteś moim Panem, którego kocham ponad wszystko. Boże, miej miłosierdzie dla wszystkich grzeszników.