Szczęść Boże,
"zrobiłam" 9 pierwszych piątków miesiąca jako duchowy prezent dla syna. Jak postanowiłam w kwietniu 2024. Musiałam wykroić czas z trudnej codzienności. Każdy pierwszy piątek miesiąca był jak osobna pielgrzymka. Tu gdzie mieszkam, nie ma wielu kościołów, nie mówiąc o księżach, a zwłaszcza mówiących po polsku i z polską duchowością. Chcę podjąć następne wyzwanie: podarować następnych pierwszych piątków miesiąca dla małżonka. Też prezent duchowy. Skryty prezent. Wierzę, że moje działania pójdą na jego konto. I że jak ja wcześniej umrę, on "też" będzie zaopiekowany zgodnie z obietnicą Pana Jezusa.
27.sierpnia 2024 roku miałam sen. Śnił mi się Pan Jezus. Był po mojej lewej stronie. Wiem, bo moje lewe oko jest poważnie chore. To On się znalazł przy mnie, nie że ja śmiałam przyjść. Jego czerwone promienie dosięgały mnie po mojej lewej stronie. Powiedział: "Przyszedłem, żebyście byli bliżej mojego Ojca". Był łagodny, dobry, zaangażowany. Zatroskany. I niezmordowany w staraniach. To On mnie znalazł i przez serię hiobowych wieloletnich doświadczeń pozwolił tylko na Nim się oprzeć. Taka prawda.
Chciałabym, tu gdzie jestem, znaleźć stałe miejsce, dla mojej rodziny. Chciałabym zbudować mikro kapliczkę, taką przydrożną, symboliczną, skromną, poświęconą Świętej Rodzinie.