Pragnę opisać sytuację, trochę nietypową - która mnie spotkała na początku roku. Ogólnie mówiąc, cierpię z tęsknoty za kobietą mojego życia, którą kiedyś postawił na mojej drodze, a która zostawiła mnie z mojej przyczyny. Do tego w 2018 roku pojawiły się problemy zdrowotne i tak zostałem z tym wszystkim w samotności. Czasem są chwile, gdzie jest mi z tym wszystkim bardzo ciężko, ale pokładam ufność w Jezusie i Jemu zawierzam moje życie, smutki i problemy. Jednak jako nędzna istota miewam dni, gdzie martwi mnie ten mój los. - Tak było i pewnej sobotniej nocy, gdzie dla rozładowania tych negatywnych emocji, postanowiłem iść na spacer do kaplicy Wieczystej Adoracji znajdującej się przy bazylice Bożego Miłosierdzia. Była godzina 1.30 - noc. Klęczałem przy wejściu i w myślach mówiłem Panu, jak kiepsko się z tym wszystkim czuję, że jestem z tym wszystkim sam, prosiłem, aby dał mi siłę, bym mógł to jakoś znieść i żeby dał mi odczuć, że jest ze mną. Podniosłem się i wyszedłem. Wtem wyszedł za mną jakiś mężczyzna, o coś tam zapytał, chwila rozmowy o tym miejscu i powiedział, żebym częściej tutaj przychodził (jestem tam dość często i nigdy go nie widziałem). Po czym zapytał, czy chciałbym taki podkoszulek na pamiątkę naszego spotkania - rozpiął kurtkę, a na białym podkoszulku napis: "Poznaj Moje Serce Pełne Miłości do Ciebie. Twój Jezus." Zdębiałem i nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Tak oto Pan odpowiedział na moje wołanie. Mężczyzna powiedział, że dostał podkoszulek od o. Daniela Galusa i polecił, abym wpisał w wyszukiwarkę i poczytał sobie o działalności tego zakonnika. Do dziś, nie spotkałem tego mężczyzny, a podkoszulek postanowiłem zachować, abym rano uwierzył, że sytuacja wydarzyła się naprawdę. Potrzebuję Twojej krótkiej modlitwy. Bóg zapłać