Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 16 z 449

  1. Od Ł.

    Mówił, że w czasie operacji stanęło mu serce, młody człowiek, umęczony przez chorobę, ważył 30 parę kilogramów. Tłumaczył, że to było jego Auschwitz, a nawet gorzej. Zobaczył siebie, jak jest operowany. Czuł się jak świadomość, przemieszczał, patrzył z góry. Czuł się czymś ciepłym, dobrym, wolnym. Widział dużo światła, jakby słońce w niego uderzyło i to ciepło jasne nakazało mu wracać, żyć jeszcze. Nie chciał, bo...

    Czytaj całe świadectwo

    Mówił, że w czasie operacji stanęło mu serce, młody człowiek, umęczony przez chorobę, ważył 30 parę kilogramów. Tłumaczył, że to było jego Auschwitz, a nawet gorzej. Zobaczył siebie, jak jest operowany. Czuł się jak świadomość, przemieszczał, patrzył z góry. Czuł się czymś ciepłym, dobrym, wolnym. Widział dużo światła, jakby słońce w niego uderzyło i to ciepło jasne nakazało mu wracać, żyć jeszcze. Nie chciał, bo stan był piękny, był wolny, bez cierpienia, lekki, szczęśliwy. Wypełniał go pokój. Mówił, że takie oderwanie jest cudowne i śmierć to coś wspaniałego. To trwało minutę, a on czuł, że jakby lata, jakby czasu nie było. Można być duszą, która przenika świat, wędruje. Przyciągało go światło i poczuł, żeby wracać. Powiedział „może”. Otworzył oczy, poczuł jak jeszcze go operują i wyciągają rurki z gardła. Zdziwili się, że się obudził 15 minut przed operacją, a on doznał tak mocnego doświadczenie, że życie wróciło w niego z mocą… To był realista… Teraz nie ma wątpliwości, że po śmierci zachowa świadomość, będzie widział, będzie słyszał, czuł, ale nie będzie miał granic, np. bólu, cierpienia. Będzie tylko radosny, o ile zachowa, jak uważa dobroć w sobie, a nie będzie się karmił złym, bo zniszczy siebie i nie będzie życia, ale dręczenie przez zło, na niskim poziomie życia…

  2. Zaufanie

    Wróciłam z rekolekcji, okazało się, że grupa dochodząca ma też zachować milczenie poza terenem Zgromadzenia Sióstr w Łagiewnikach. Pomyślałam, dobrze, trudne, ale skoro jestem już tu… Stresowałam się, bo dużo pracuję. Niemniej jak wróciłam do domu, okazało się po takim czasie, że była cisza, a od 5 lat codziennie masę ludzi mnie szuka w ważnych sprawach… To było mało możliwe, ale mi ulżyło. Wyłączył się komputer, a...

    Czytaj całe świadectwo

    Wróciłam z rekolekcji, okazało się, że grupa dochodząca ma też zachować milczenie poza terenem Zgromadzenia Sióstr w Łagiewnikach. Pomyślałam, dobrze, trudne, ale skoro jestem już tu… Stresowałam się, bo dużo pracuję. Niemniej jak wróciłam do domu, okazało się po takim czasie, że była cisza, a od 5 lat codziennie masę ludzi mnie szuka w ważnych sprawach… To było mało możliwe, ale mi ulżyło. Wyłączył się komputer, a ja dopiero siadam do pracy. Czwarty dzień bez elektroniki, bo są naprawy w mojej miejscowości dziś akurat jeszcze. W domu powiedzieli, że jak nie pracuję, mam jechać z matką do Wadowic, bo słabo się czuje, a ma załatwienia. Zdenerwowało mnie to, ale pojechałam. Na rynku – pytam matki, co to za melodyjka, bo nie wiem… A jak wracałam do domu, rzucić plecak i jechałam do miasta, włóczyć się i zajmować sportem w klubie – akurat docierałam jak zawsze była grana. Matka powiedziała, że to jest: „Jezu, ufam Tobie”, że jest godzina 15sta… Rozpłakała się i powiedziała, że zawsze Bogu bezgranicznie ufała i modliła się tymi słowami i nie dyskutowała z niczym. Zrozumiałam, że ja być może jestem tym „błędem” młodości, za bardzo kochanym i znienawidzonym… Nie miała sił się mną zajmować. Dziwiło mnie, że robię, co chcę. Nie miała wyjścia, nie dała rady się mną zająć… Domyśliła się, że jeżdżę do Łagiewnik. Ona nie dyskutuje z tym. Jak szłam z nią koło cukierni z szyldem Wojtyły, tej cukierni, pojawił się huraganowy wiatr. Kobiecie wypadło pudło kremówek i się rozprysły. Matka zaczęła się śmiać. Zobaczyłam w niej radość i delikatność. Nie była dla mnie taka od dawna. Dziś ja nie mam siły i oddałam ją Jemu. Ona nigdy nie mówiła o błędzie… Pojawiło się coś, z czym sobie nie poradziła, albo „ktoś”… W tej samotności – jeden mężczyzna pytał, co studiujesz? Krzyczał na mnie, że mam nosić medalik z Maryją. Tak wyszło, że noszę od dziecka. Dziwne to dla mnie było… Ale dziś wracam do mojego Ojca… Tylko z jasną naturą. Tego w niebie. Nie rozumiem i jest to trudne, ale Bóg znajduje swoje. Co Mu powierzysz, nie zginie. Oddała mnie Bogu... Nie umiała mnie oddać komu innemu. To było ryzyko... A dziś wie, że się nie pomyliła i ja wiem, o co jej chodziło... Choć wciąż mało rozumiem... I zostanę z domysłami tylko. Może błędnymi, może nie... Czasami są sytuacje, z jakich już nic więcej się nie dowiemy nigdy, za nic w świecie... Może tylko spokój przynieść miłosierdzie Boga. Jest większe niż to wszystko, co wokół.

  3. Anonim (Anna, ale proszę nie wpisywać imienia jeśli to możliwe)

    Jestem osobą uzależnioną od pornografii. W czasie pobytu w Danii, w kraju gdzie raczej nie ma wiary lub wyznanie jest protestanckie, w grupie uzależnionych, seksoholików wychodzących z nałogu, rozmawiał ze mną Duńczyk, który mówił o św. Faustynie ze wzruszeniem i wdzięcznością. Nie wiem, jak tam dotarła św. Faustyna, do osoby w kraju, który wydaje mi się być krajem, gdzie ludzie są pozbawieni możliwości korzystania...

    Czytaj całe świadectwo

    Jestem osobą uzależnioną od pornografii. W czasie pobytu w Danii, w kraju gdzie raczej nie ma wiary lub wyznanie jest protestanckie, w grupie uzależnionych, seksoholików wychodzących z nałogu, rozmawiał ze mną Duńczyk, który mówił o św. Faustynie ze wzruszeniem i wdzięcznością. Nie wiem, jak tam dotarła św. Faustyna, do osoby w kraju, który wydaje mi się być krajem, gdzie ludzie są pozbawieni możliwości korzystania z sakramentów i często wierzenia w Boga, ale poruszyło mnie to. Mówił o niej, jak o odnalezionym skarbie, kierującym we właściwą stronę. Moje doświadczenie walki z uzależnieniem jest związane z Koronką do Miłosierdzia. Po latach walki z uzależnieniem, chodzenia do grup wsparcia, terapii, zapadła moja decyzja by uklęknąć i ze skupieniem i żalem odmówić Koronkę z prośbą o uwolnienie. I tak się stało. Mój umysł stał się czysty. Pojawiła się pustka, która była miejscem dla Boga. Były jeszcze lata walki i starań, ale tamten moment, w zwykły szary dzień, był piękny

  4. Marek Szymendera

    ŚWIADECTWO ŁASKI JEZUSA MIŁOSIERNEGO Moja mama Agata urodziła się w 1922 r. w Grzebienisku. W 1930 roku rodzina mamy przeprowadziła się do Strzyżewic. Mama od dzieciństwa nauczona była modlitwy przez swoją mamę. Wzrastając w pobożności, mając 16 lat, za otrzymane pieniądze kupiła sobie na odpuście obrazek N.S.P.J. który miał dla niej duże znaczenie. W 1951 r. wyszła za mąż za Ignacego, który był wierzącym i...

    Czytaj całe świadectwo

    ŚWIADECTWO ŁASKI JEZUSA MIŁOSIERNEGO
    Moja mama Agata urodziła się w 1922 r. w Grzebienisku. W 1930 roku rodzina mamy przeprowadziła się do Strzyżewic. Mama od dzieciństwa nauczona była modlitwy przez swoją mamę. Wzrastając w pobożności, mając 16 lat, za otrzymane pieniądze kupiła sobie na odpuście obrazek N.S.P.J. który miał dla niej duże znaczenie. W 1951 r. wyszła za mąż za Ignacego, który był wierzącym i praktykującym katolikiem. Na świat przyszło pięcioro dzieci: trzech synów i dwie córki, które (córki, a moje siostry), dość szybko zmarły. W naszej rodzinie modlono się, uczęszczano do kościoła. Mama należała do Wspólnoty Różańcowej, a w 1969 roku wstąpiła do III Zakonu św. Franciszka z Asyżu. Największą radością było dla niej uczestnictwo we Mszy św. podczas której Bóg łaską ogarnia człowieka, a człowiek dotyka Boga. Wychodzącym z domu do swoich zajęć, mama udzielała błogosławieństwa na drogę. Później najstarszy brat ożenił się i wyprowadził z domu, średni wiekiem został księdzem, a ja najmłodszy zostałem z rodzicami. Mama prowadziła też nabożeństwa majowe przy figurze Matki Bożej w naszej wiosce, odwiedzała chorych. Ojciec zmarł w 1998 r. i w domu rodzinnym pozostałem ja z mamą. Mama w tym czasie dużo się modliła. Odprawiała Drogę Krzyżową, odmawiała różaniec, Godzinki do NMP, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, różne litania, powierzała siebie i rodzinę Matce Bożej, i św. Józefowi, śpiewała pieśni kościelne, a ze mną jechała do kościoła na Mszę św. W 2015 r. mama potrzebowała stałej opieki, dlatego zaczęła przychodzić opiekunka, która pod moją nieobecność była z mamą. Za każdą drobną uczynioną posługę mama mówiła: "Bóg zapłać" i często obdarowywała nas uśmiechem. W październiku 2016 r. mama doznała udaru mózgu i z powodu niedowładu prawej strony ciała, zmuszona została do leżenia w łóżku. Udar też ograniczył jej świadomość. Mama mogła się jednak modlić i przy codziennych czynnościach było z nią porozumienie. Kiedy prosiliśmy ją o uśmiech, to zawsze nas nim raczyła, za co dostawała "dzióba", tj. całusa. Często też mówiliśmy jej, że jest kochana. Prawie codziennie z mamą był odmawiany pacierz, Koronka do Miłosierdzia Bożego, zawsze przed posiłkiem była modlitwa i jak mogła, to śpiewało się z nią kolędy, pieśni: przygodne, do Serca Pana Jezusa, wielkopostne, wielkanocne i maryjne. Były dni, że mama sama się modliła. Co miesiąc ksiądz przychodził do mamy z Komunią św. Kiedy przyjeżdżał brat- ksiądz, to odprawiał Mszę św. w domu i mama mogła spożywać Ciało i Krew Chrystusa. Jako matce kapłana Pan Bóg uczynił jej ten przywilej: być co miesiąc, a czasem częściej, na Mszy św. i w niej uczestniczyć. W grudniu 2018 r. opiekunka z przyczyn zdrowotnych była na zwolnieniu lekarskim i zostałem z mamą sam. Przed Świętami Bożego Narodzenia musiałem mamę umieścić w Domu Opieki. Jak tylko mogłem odwiedzałem ją. Stan mamy pogorszył się 8 stycznia 2019 r. W czwartek, 10 stycznia 2019 r. ks. proboszcz udzielił mamie sakramentu namaszczenia chorych, a ja i najstarszy brat przyjęliśmy Komunię św. w intencji mamy. Będąc organistą w kościele pw. św. Józefa w Lesznie, w niedzielę Chrztu Pańskiego, 13 stycznia 2019 r. po pierwszej Mszy św. zszedłem do prezbiterium do Komunii świętej i ofiarowałem ją w intencji umierającej już mamy. Była godz. 7:45 . Jak się wkrótce dowiedziałem, właśnie o tej godzinie, kiedy przyjmowałem Ciało Chrystusa, mama przeszła do wieczności, do Boga, którego całe życie kochała. Przy śmierci mamy była opiekunka pani Maria Musielak. Później przyszła mi na myśl pieśń do Miłosierdzia Bożego: "Nasze plany i nadzieje" i jej druga zwrotka: "Ufność w Miłosierdzie Boże zapewnienie daje nam, że w godzinę naszej śmierci przyjdzie po nas Jezus sam". Te słowa wypełniły się wobec mojej mamy, a ja jestem tego świadkiem. Jezus w widocznej postaci Chleba, przeze mnie, przyszedł po mamę i tym samym na sposób duchowy byłem przy jej śmierci, o co też prosiłem św. Józefa - patrona dobrej śmierci i odległość fizyczna nie miała tu żadnego znaczenia. Czas opieki nad mamą był czasem trudnym, fizycznie ciężkim, ale też pięknym wzajemną miłością i błogosławionym, a moją posługę ofiarowałem jako zadośćuczynienie za mamy grzechy. Bogu za wszystko niech będą dzięki !
    Spisano 20.03.2019 r. Marek Szymendera

  5. Magdalena

    Podziękowanie i prośba! Dziękuję Ci, Jezu, za siostrę Gaudię i Twoje słowa w jej ustach, za to że zbliża .mnie do Ciebie i do św. Siostry Faustyny. Nie pozwól mi nigdy być oddalonym od Ciebie. Proszę pomóż mi w mojej kiepskiej beznadziejnej sytuacji rodzinnej, małżeńskiej i domowej. Ja sama nie wiem, co mam robić...Jezu, troszcz się Ty!

    Czytaj całe świadectwo

    Podziękowanie i prośba! Dziękuję Ci, Jezu, za siostrę Gaudię i Twoje słowa w jej ustach, za to że zbliża .mnie do Ciebie i do św. Siostry Faustyny. Nie pozwól mi nigdy być oddalonym od Ciebie. Proszę pomóż mi w mojej kiepskiej beznadziejnej sytuacji rodzinnej, małżeńskiej i domowej. Ja sama nie wiem, co mam robić...Jezu, troszcz się Ty!

  6. Siła słabości

    Refleksja w czasie wolontariatu w ramach apostolstwa miłosierdzia Bożego była gorzka. Wdrażam się, zapominam o uczynkach miłosierdzia, nie codziennie modlę się Koronką. To nowy styl życia i wchodzę w to. Chciałam jakiegoś znaku, czy to właściwa droga, choć to wiem ja… A co Bóg myśli? Poza tym moja przeszłość trudna. Za kilka godzin zadzwonił telefon. Znajoma, która nie ochrzciła syna, mówi, że - wiem przez...

    Czytaj całe świadectwo

    Refleksja w czasie wolontariatu w ramach apostolstwa miłosierdzia Bożego była gorzka. Wdrażam się, zapominam o uczynkach miłosierdzia, nie codziennie modlę się Koronką. To nowy styl życia i wchodzę w to. Chciałam jakiegoś znaku, czy to właściwa droga, choć to wiem ja… A co Bóg myśli? Poza tym moja przeszłość trudna. Za kilka godzin zadzwonił telefon. Znajoma, która nie ochrzciła syna, mówi, że - wiem przez obserwację ciebie, że mój syn jest jak ty… Stracił miłość, co prawda kiepską, ale jej potrzebował. On chce podjąć próbę samobójczą. To mówię, zostań w domu, weź urlop. Ale - ona mówi, on nie ma sił żyć i tylko modlitwa go ocali… Jak ciebie. Dopytuję, no i? Powiedziała, że ona nie umie się modlić jak ja i żebym zmówiła za niego „tą swoją Koronkę do Bożego Miłosierdzia, bo ona wierzy, że go ocali i będzie żył.

  7. Adam

    22 lutego 2022 pokonałem nałóg nikotynowy. Jest to dzień, w którym Chrystus kazał siostrze Faustynie namalować obraz. A kilka miesięcy wcześniej prosiłem Zgromadzenie o modlitwę w tej intencji. Bóg zapłać.

    Czytaj całe świadectwo

    22 lutego 2022 pokonałem nałóg nikotynowy. Jest to dzień, w którym Chrystus kazał siostrze Faustynie namalować obraz. A kilka miesięcy wcześniej prosiłem Zgromadzenie o modlitwę w tej intencji. Bóg zapłać.

  8. Anna

    Piszę to świadectwo w podziękowaniu Bogu i ludziom - Siostrom Zakonnym w Krakowie-Łagiewnikach oraz Siostrom Zakonnym w Płocku... Prosiłam, Was, Drogie Siostry, o modlitwę za mnie, za moje sprawy. Może nie wszystko Pan Bóg daje nam od razu, ale już dziś mogę zaświadczyć, że otrzymałam dziś (choć jeszcze nieprawomocny) wyrok sądowy sądu administracyjnego, uchylający (na moją korzyść decyzje administracyjne 1, 2...

    Czytaj całe świadectwo

    Piszę to świadectwo w podziękowaniu Bogu i ludziom - Siostrom Zakonnym w Krakowie-Łagiewnikach oraz Siostrom Zakonnym w Płocku...
    Prosiłam, Was, Drogie Siostry, o modlitwę za mnie, za moje sprawy. Może nie wszystko Pan Bóg daje nam od razu, ale już dziś mogę zaświadczyć, że
    otrzymałam dziś (choć jeszcze nieprawomocny) wyrok sądowy sądu administracyjnego, uchylający (na moją korzyść decyzje administracyjne 1, 2 instancji), oraz na korzyść mojej niepełnosprawnej mamy, która wraz ze mną walczyła blisko rok o wypłatę świadczenia pielęgnacyjnego. Dziękuję za modlitwę w naszych intencjach. Wczorajszy odczytany Psalm 28 po Koronce do Miłosierdzia Bożego, który wybrzmiał w Sanktuarium:
    "Błogosławiony Pan, usłyszał bowiem
    głos mego błagania.
    Pan moją mocą i tarczą!
    Moje serce Jemu zaufało,
    doznałem pomocy, więc moje serce się cieszy
    i pieśnią moją Go sławię",
    napełnił mnie pokojem i wiarą, że wygramy ... Tak też się stało dzisiejszego dnia. Niech Bogu będą dzięki za tę ziemską sprawiedliwość. Jeszcze raz dziękuję wszystkim Siostrom za modlitwę, bowiem ją czujemy. Mamy Was w sercach; życząc Wam Bożej opieki, wszelkich łask, oraz zdrowia... Jezu, ufamy Tobie!

  9. NATALIE

    I WOULD LIKE TO THANK GOD FOR DOUBLE HEALING THROUGH THE RECITATION OF THE DIVINE MERCY CHAPLET & PRAYER. THANK YOU, FAITHFUL GOD FOR ALL THE GRACES AND HEALING RECEIVED FROM YOU. AMEN.

    Czytaj całe świadectwo

    I WOULD LIKE TO THANK GOD FOR DOUBLE HEALING THROUGH THE RECITATION OF THE DIVINE MERCY CHAPLET & PRAYER. THANK YOU, FAITHFUL GOD FOR ALL THE GRACES AND HEALING RECEIVED FROM YOU. AMEN.

  10. Edyta

    Wierzę w moc miłosierdzia Twojego Jezu, chociaż moja przeszłość chlubna nie jest, jest zawsze za mną, zapomniana i wybaczona. Tylko Twoja miłość dźwiga i tylko TY nie osądzasz, a jeśli sądzisz, to Twój sąd jest sprawiedliwy. Tylko TY, Jezu, jesteś Odkupicielem świata; odkupiłeś mnie swoją KRWIĄ, mnie, zwykłego człowieka. Jeśli doznajecie dobra, to z mocy Bożej, bo Bóg jest dobry. Nikt nie czuje się źle w Twoim...

    Czytaj całe świadectwo

    Wierzę w moc miłosierdzia Twojego Jezu, chociaż moja przeszłość chlubna nie jest, jest zawsze za mną, zapomniana i wybaczona. Tylko Twoja miłość dźwiga i tylko TY nie osądzasz, a jeśli sądzisz, to Twój sąd jest sprawiedliwy. Tylko TY, Jezu, jesteś Odkupicielem świata; odkupiłeś mnie swoją KRWIĄ, mnie, zwykłego człowieka. Jeśli doznajecie dobra, to z mocy Bożej, bo Bóg jest dobry. Nikt nie czuje się źle w Twoim świecie, chociaż ciało i dusza doznaje udręczeń, to wiem, że idę do Ciebie, bez względu na to, co się dzieje. Dobre uczynki to przejaw Twojej obecności. Bądź we mnie, Jezu.

  11. Magdalena

    Mocy Koronki do Bożego Miłosierdzia doznałam kilka lat temu. Modliłam się nią każdego dnia za bliską mi osobę, chorująca na nowotwór. Po kilku miesiącach chemioterapii, dzięki Bogu, udało się pokonać chorobę. Po kilku latach u tej osoby wykryto białaczkę. Ponownie modliłam się Koronką oraz nowenną do Dzieciątka Jezus Koletańskiego. Działy się cuda. Pomimo bardzo złych wyników badań, następowała kilkudniowa poprawa...

    Czytaj całe świadectwo

    Mocy Koronki do Bożego Miłosierdzia doznałam kilka lat temu. Modliłam się nią każdego dnia za bliską mi osobę, chorująca na nowotwór. Po kilku miesiącach chemioterapii, dzięki Bogu, udało się pokonać chorobę. Po kilku latach u tej osoby wykryto białaczkę. Ponownie modliłam się Koronką oraz nowenną do Dzieciątka Jezus Koletańskiego. Działy się cuda. Pomimo bardzo złych wyników badań, następowała kilkudniowa poprawa. Trwało to prawie rok. Później osoba ta odeszła do domu Pana, ale była bardzo dobrze przygotowana na odejście. Wiedziałam, że jej dusza jest już w niebie lub bardzo szybko tam trafi. Modliłam się każdego dnia Koronką o pokój jej duszy i odpuszczenie grzechów. Niecałe dwa tygodnie po śmierci, przyśniła mi się ta osoba. Podziękowała za modlitwę i powiedziała, że jest już w niebie.
    Od tej pory nie mam wątpliwości, jak wielką moc ma ta modlitwa. Polecam ją każdemu. To tylko 5 minut, a jak wielkie przynosi efekty, przekonałam się sama.

  12. Julia

    Dziś w nocy bolał mnie brzuch; przez sen odmawiałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Śniłam dużo o Koronce i brzuch przestawał mnie boleć. Pan Jezus przez sen mi pokazał obraz Miłosierdzia. Uwielbiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Mogłabym odmawiać wiele razy w ciągu dnia. Ona zawsze pomaga.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziś w nocy bolał mnie brzuch; przez sen odmawiałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Śniłam dużo o Koronce i brzuch przestawał mnie boleć. Pan Jezus przez sen mi pokazał obraz Miłosierdzia. Uwielbiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Mogłabym odmawiać wiele razy w ciągu dnia. Ona zawsze pomaga.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina