Oto świadectwo mojej wiary. Jakiś czas temu znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji. Sytuacji, która wydawała mi się bez wyjścia. Obrażona na Boga, że przecież to nie tak miało wyglądać moje życie, odsunęłam się od Niego. Z ogromnymi długami, wychowująca samotnie dwie córeczki, pogrążałam się w coraz większej depresji. To szukałam pomocy w Panu, to Go odtrącałam. Aż w końcu zawierzyłam Jego Miłosierdziu. Odmawiałam Litanię do Miłosierdzia Bożego i modliłam się do Matki Bożej Sianowskiej. Pan Bóg znalazł rozwiązanie dla moich problemów: mój tata, mieszkający w innym mieście, pomógł spłacić długi, w pracy dostałam znaczną podwyżkę oraz zostałam zaangażowana w poważne projekty, za które otrzymałam znaczące premie. Moja radość nie miała końca. Chwała Panu! Stał się cud ,a ja uwierzyłam w moc modlitwy. I choć po drodze zdarzały się nieprzewidziane wydatki, to wydawało mi się, że mnie teraz na nie stać. Dorastające, ale jeszcze nie nastoletnie córeczki poprosiły mnie o wakacje za granicą. Było im przykro, kiedy w szkole dzieci opowiadały, że były z rodzicami w Chorwacji, Hiszpanii itd. a one nie. Kiedyś dowiedziałam się, że córka okłamała w szkole i powiedziała, że też była za granicą. Rozmawiałyśmy wtedy, że tak nie wolno, że nie wszystkie dzieci wyjeżdżają, niektóre nie mają co jeść, wiec nie można mieć takich wymagań. Dziewczynki zrozumiały. A tym razem uległam dzieciom, sama nie miałam wakacji od lat. Postanowiłam też wyremontować pokój. Żeby w końcu było czysto i świeżo. I okazało się, że znowu się zapędziłam... Proszę nie oceniajcie mnie w tym miejscu. To nie tak, że lekką ręką zaczęłam wydawać znowu pieniądze. Po prostu jak się jest samotną matką nie jest łatwo. Wyjazd za granicę na wakacje znalazłam w grudniu. Dzieci do 13 roku życia miały nie płacić za świadczenia. Tylko przelot. Ale ta opcja, jak się potem okazało, obowiązywała przy rodzinie dwa plus dwa. 11 letnia córka płaciła jak dorosły (nieprzewidziany koszt). Przewiezienie dzieci pociągiem w Polsce to też okazuje się, że dla samotnej matki nie kalkuluje się bilet rodzinny tylko tanio-miastowy normalny i dwa szkolne. Opróżnienie mieszkania na czas remontu i oddanie do przechowalni, to kolejny koszt, pomimo że i tak część rzeczy przyjęli mi na przechowanie sąsiedzi. Wydawało mi się, że sprzedam, część mebli dołożę i jakoś to będzie, ale nie jest. Mebli starych nie udało mi się sprzedać, a koszty remontu w starym budownictwie, gdzie jest stara elektryka i są nieprzewidziane koszty spowodowały, znowu zaczęłam sięgać po kredyty. Co ja robię? Chyba woda sodowa mi uderzyła do głowy. Nie dam rady sama. Po co ja się za to wzięłam. Jak ja zapłacę za ten remont? Mój tata jest bardzo chory. Nie mogę i nie śmiem prosić go o pomoc. Nie śmiem prosić Pana, który jak Dobry Ojciec podał mi przecież tak niedawno swoją dłoń. Przestałam spać, codziennie bolała mnie głowa. Pomoc przy uprzątnięciu mieszkania do remontu zaoferował mi znajomy. Aby nie płacić firmie za przechowywanie z drugiego pokoju postanowiłam skorzystać z jego pomocy. Niestety niektórym się wydaje, że kobieta jest wtedy zobowiązana do zapłaty w inny sposób. Spocony oddech czułam na mojej szyi. Nie doszło do niczego więcej, ale pomyślam sobie, że nie wytrzymam tego i że żałuję, że wzięłam się za ten remont. Sama zdana na łaskę, tego kto zechce mi pomóc i za jaką cenę. Następnego dnia po pracy poszłam do kościoła. Był dzień powszedni. Wyspowiadałam się. Był to dzień Świętego, który był imiennikiem znajomego, który tak się zachował. BłAGAŁAM, aby tak się nie zachowywał, bo mieliśmy do przewiezienia jeszcze parę rzeczy, a był jedyną osobą z samochodem, która oferowała mi pomoc i wiecie co? Następnego dnia człowiek ten już nie tylko tak się nie zachował, ale na jego ustach wyrosła olbrzymia opryszczka. Dziękując Panu, Świętemu, odmawiam Litanię: Jezu, ufam Tobie, że wszystko będzie dobrze. Wewnętrznie odzyskałam spokój - sypiam. I choć nie będzie łatwo, to z Tobą, Panie, dam radę. Pan powiedział włoskiemu o. Dolindo Ruotolo "Zwracacie się do mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiaadają, nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie: "Ojcze nasz"... Zrozumiałam też, gdzie wcześniej popełniałam błąd modląc się i dlaczego moje życie było takie marne, bo nie zawierzałam Panu. Ciągłe zamartwianie się, rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia "zjadało mnie". Pan powiedział: "Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie, aby je otrzymać". Pan Bóg pragnie naszego zawierzenia. Niech będzie wola Jego - "Ty się tym zajmij". Amen