Paulina
Pochodzę z rodziny, w której temat Boga nie istniał. Chrzest, Komunia, bierzmowanie, wszystkie święta obchodzone na zasadzie tradycji i "tak trzeba", bez wnikania w głębszy sens. Do tego konflikty między rodzicami, alkoholizm, depresja i nerwice rodziców. Dużo błądziłam, grzeszyłam, szukałam szczęścia w nieodpowiednich rzeczach. Były częste stany depresyjne, lęki, płacz z byle powodu, a nawet bez widocznej...
Czytaj całe świadectwo
Pochodzę z rodziny, w której temat Boga nie istniał. Chrzest, Komunia, bierzmowanie, wszystkie święta obchodzone na zasadzie tradycji i "tak trzeba", bez wnikania w głębszy sens. Do tego konflikty między rodzicami, alkoholizm, depresja i nerwice rodziców. Dużo błądziłam, grzeszyłam, szukałam szczęścia w nieodpowiednich rzeczach. Były częste stany depresyjne, lęki, płacz z byle powodu, a nawet bez widocznej przyczyny, uczucie pustki nie do opisania, które trwały, mimo tego że "ułożyłam sobie" życie prywatne, miałam kochającego partnera, córeczkę, dobrą sytuację finansową. Zawsze był jakiś wewnętrzny głód, niezaspokojone uczucie, że coś jest nie tak, że czegoś mi brak. Zły podsuwał różne pokusy, rzeczy, które miały wypełnić tę pustkę, ale po jakimś czasie odczuwałam znów pustkę, że to nie to. Ponadto zawsze mój stan psychiczny pogarszał się w niedziele, pojawiało się uczucie zazdrości, że inni coś mają, czego ja nie mam. Ale jeszcze tego nie rozumiałam. Czułam się brudna i niegodna niczego dobrego, zła i zasługująca na potępienie. Aż do momentu rozmowy z pewnym księdzem, który tak po prostu powiedział mi, że Bóg mnie kocha i nie przestanie kochać mimo całego zła, jakie było w moim życiu, a nawet kocha jeszcze bardziej. To było jak grom z jasnego nieba. Wyspowiadałam się pierwszy raz od 13 lat, modlę się z całego serca, czuję Jego obecność na co dzień i jest mi bardziej bliski niż kiedykolwiek. Teraz wiem, że On wyciągnął do mnie swą rękę i wyciągnął mnie z tego duchowego bagna. Teraz z utęsknieniem czekam na niedzielę kiedy w eucharystii spotkam się z moim Panem i Ojcem Niebieskim, wiem, że do niego należę i że on JEST! Jest żywy i prawdziwy i tak samo realny jak ty czy ja, wiatr, słońce czy deszcz, czy cokolwiek innego na świecie, mimo że Go nie widzę, to odczuwam bardzo wyraźnie Jego obecność i że działa w mym życiu. Oddaję Ci się całkowicie, Jezu, niech się dzieje Wola Twoja, Ty wiesz, co dla nas jest najlepsze. Byłam jak dziecko ślepe i zagubione, a Ty otworzyłeś moje oczy i oświetliłeś swym blaskiem drogę do domu, do Ciebie, mój Ojcze Najdroższy. Słowa nie potrafią wyrazić wdzięczności, jaką czuję. Ty dałeś mi życie i wolność, miłość i łaskę przebaczenia. Kocham Cię! Naucz mnie żyć na nowo.