Kasia
Dziękuję Jezusowi Miłosiernemu za to, że dał mi się poznać przez św. Faustynę. Do niedawna miałam w sercu ogromny głód mimo tego, że byłam wierząca i praktykująca. Zakochałam się nieszczęśliwie i tak bardzo pragnęłam relacji z jakimś chłopakiem, bardzo bałam się o to, że zostanę samotna, że nie wejdę w związek małżeński, nie spełnię się jako kobieta. Jezus Miłosierny jednak czuwał nad każdym momentem mojego życia...
Czytaj całe świadectwo
Dziękuję Jezusowi Miłosiernemu za to, że dał mi się poznać przez św. Faustynę. Do niedawna miałam w sercu ogromny głód mimo tego, że byłam wierząca i praktykująca. Zakochałam się nieszczęśliwie i tak bardzo pragnęłam relacji z jakimś chłopakiem, bardzo bałam się o to, że zostanę samotna, że nie wejdę w związek małżeński, nie spełnię się jako kobieta. Jezus Miłosierny jednak czuwał nad każdym momentem mojego życia, nad każdą myślą. Poprzez różnych ludzi i wydarzenia zrozumiałam, że moje szczęście i spełnienie nie zależy od człowieka, tylko od Boga. Poznałam, że nawiązując z Nim taką prawdziwą, szczerą relację mogę już tu na Ziemi zaznać takiego szczęścia, o jakim trudno mówić. Zrozumiałam, że w każdej Komunii św. naprawdę się z Nim jednoczę, że On mnie przenika i nie ma na świecie większej bliskości. Moje serce nie jest już puste, bo po brzegi wypełnia je On, który jest samą miłością, dobrem, pięknem, którego tak pragniemy. Wiem, że przede mną trudna droga, bo znam swoje problemy, o których nie będę tu już pisać. Wiem jednak też, Komu zaufałam i Kto jest najbliżej mnie. Wierzę,że gdy Go ujrzę w Niebie, nie będę się mogła nacieszyć. Pozdrawiam wszystkie Siostry i czcicieli Jezusa Miłosiernego.