Witam Chciałam się podzielić z Wami swoim świadectwem nawrócenia. Ponad 20 lat temu zmarli mi rodzice. Wtedy odwróciłam się bardzo od Boga, nie chodziłam do kościoła, nie modliłam się wcale. W życiu spróbowałam prawie wszystkiego, co świat miał do zaoferowania. Około 3 lata temu poszłam po raz pierwszy raz do kościoła. W kościele byli ludzie, którzy modlili się wstawienniczo, położyli na mnie ręce i zaczęli się modlić w językach (dar języków jest jeden z charyzmatów Ducha Świętego). Po czym wstałam i poczułam ciepło na dłoniach, a potem, jak wlewa się coś do mojego wnętrza. Cieszyłam się i płakałam, wszystko na raz. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to Duch Święty. To było nadprzyrodzone uczucie, piękne, nie do opisania. Czułam, że jakby świat się miał teraz skończyć, to może się skończyć. Czułam radość, miłość, szczęcie nieludzkie, nie do opisania. To była obecność Boga żywego. Po tym doświadczeniu Bóg zabrał mi wszystkie nałogi... Papierosy paliłam 14 lat. Zabrał mi język grzeszny, przestałam przeklinać..., żyłam z nie legalu , Zabrał wszystko, całe grzeszne i dał mi nowe życie. Poszłam do spowiedzi, przyjęłam Komunię św., czułam się jak nowo narodzone dziecko. "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego" (J 3,5). Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się? Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić" (J 3,3-7). Zrozumiałam wtedy, że narodziłam się na nowo. Jezus mówi: Jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe (2 Kor 17). Po tym całym doświadczeniu zaczełam czytać Biblię, Nowy Testament, a Tam przeczytałam że: "Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza" (J 37-38). I wtedy zrozumiałam dopiero, że to, co ze mną się stało i to, czego doświadczyłam wtedy na modlitwie w kościele, to była woda żywa i Duch Święty. Byłam bardzo podekscytowana, zobaczyłam, że Pismo Święte jest prawdziwe, że to nie jest wymyślona jakaś historia, że nie jest jakąś lekturą, ale jest prawdziwie. Słowo Boże do nas wciąż aktulane tu i teraz. Czytałam dalej, bardzo mnie wciągało, nakręcało mnie coraz bardziej, jak nałóg, tylko akurat w tę dobrą stronę:) Doszłam do fragmentu że Jezus przemówił do mnie tym słowem: Nie możecie służyć Bogu i mamonie (Łk 16,1). Trzy razy Bóg do mnie tymi słowami przemówił: raz przez konferencję, którą odsłuchiwałam, raz przez film, który oglądałam, a raz w Biblii przeczytałam. Wtedy zrozumiałam bardzo dobrze, co chce Bóg, abym zostawiła z mężem: to, z czego żyjemy. To było nielegalne, szkodziło nie tylko nam duchowo, ale też innym. Spakowaliśmy wszysko do auta, kupiliśmy benzynę na pierwszej lepszej stacji, pojechaliśmy do lasu, mąż podpalił, a ja krzyczałam z oczami w górze: TO NA TWOJĄ CHWAŁĘ, PANIE. Mimo że wartość była na pomad 10 000 złotych, nie było nam smutno, odczułam radość i pokój, czułam, że Pan jest z nami i ciągle przypominał mi w myślach: ?Nie troszccie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i co macie pić; ani o swoje ciało, czym macie je przyodziewać. ... Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane?. Już po tych doświadczeniach i próbach czekała mnie nagroda, jaką przygotował mi Pan, ale jeszcze o niej nie wiedziałam. Dalej trwałam w modlitwie, czytałam Pismo Święte i pewnego dnia przeczytałam: "Wszystko, o cokolwiek prosicie w modlitwie - wierzcie, że otrzymacie, a stanie się wam" (Mk 11,24). Strasznie bardzo dosadnie wzięłam sobie to do serca i pomyślałm wszystko ?:) To ja chcę, Panie Jezu, abyś Ty przyszedł do mnie tak jak wtedy, w tym kościele, chcę czuć tę radość, miłość, pokój... Modliłam się, czekałam i nic. W końcu zwątpiłam i mówię: Boże, zostawiłam wszystko, odwróciłam się od grzechu i nic, a wiem, że słowo Boże jest prawdziwe. Przecież nie wymyśliłam sobie tego wszystkiego, mówiłeś do mnie, teraz milczysz. Przecież nie proszę Cię o inne rzeczy, choć wiem, że dla Ciebie nie ma problemu żadnego, ale chcę tylko, żebyś do mnie przyszedł. Czy dla Ciebie jest tak wiele? Zaczęłam strasznie płakać, aż ból przeszywał mi serce. Już miałam dość czekania i powiedziałam: Panie Jezu, jeżeli nie przyjdziesz do mnie teraz, przestaję czytać Nowy Testament, modlić się, wracam do mojego grzesznego życia i przestaję chodzić do kościoła. To była akurat niedziela. Mój mąż widział mój płacz i mówi do mnie: Choć do kościoła, może tam cię dotknie? Po dłuższym namówieniu poszliśmy. Podczas Mszy św. oczekiwałam, że się coś stanie, ale nic się nie stało. Po Mszy św podeszłam do ołtarza, klękłam i powiedziałam: Panie Jezu, potrzebuję więcej miłości i więcej łaski dla mnie i poszłam do domu. Za to z poniedziałku na wtorek miałam sen, że czytam Nowy Testament, otwieram, a tam napisane, że w Niebie będzie muzyka i obok głośniki stały. I w tym momęcie otwieram oczy, a Pan Jezus miał swoje dłonie na moich ramionach. Pierwsze słowo i myśl: JEZUS. Prosiłam, żeby przyszedł, miałam tyle pytań, ale nie zadałam żadnego, tylko położyłam swoją dłoń na jego dłoni i dziękowałam, że wysłuchał mojej modlitwy, czułam delikatnie jak je suwał. Obróciłam się, spojrzałam na zegarek, było po 6 rano. Pomyślałam: Panie Jezu, Ty do mnie przyszedłeś, to ja do Ciebie idę i poszłam do kościoła na 7 rano i pytam Pana Jezusa: Panie Jezu, potwierdź, proszę, że to TY, a ksiądz zaczął Mszę św i powiedział: Dziś jest 8 września, urodziny Matki Bożej, a w ref: O szczęście niepojęte, Bóg sam odwiedza mnie... Taki prezent:) Nie jestem wstanie wypisać wszystkich łask, snów wyproszonym modlitwą, jak Pan do mnie przemawia, jak mnie prowadzi, jak czuję Jego miłość i obecność. Nie ma nic piękniejszego. Kocham Jezusa!!!Chwała Jezusowi. Chwała całej Trójcy, bo wielkie rzeczy mi Pan uczynił:) Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje (Łk 9, 23).