Świadectwo z październikowych rekolekcji "Kobieta jest Boska" w Gdańsku. W maju, po burzliwych przejściach w moim życiu i odbyciu po kilku latach spowiedzi, dowiedziałam się przez przypadek o formacji "Kobieta jest Boska". Weszłam na profil na facebooku i zauważyłam, że w czerwcu mają odbywać się rekolekcje. Chciałam się na nie wybrać, jednak szatan od razu podsunął mi myśl, że taka grzesznica jak ja nie ma szans na bycie boską. Właśnie w tym momencie zaczął się mój kolejny upadek, zaczęłam przyjmować świętokradzko Pana Jezusa, zatajałam grzechy przy spowiedzi, przestałam brać leki od psychiatry. Na szczęście w sierpniu, kiedy zobaczyłam zapisy na październikowe rekolekcje, nie czekałam ani chwili i od razu się zapisałam. Tydzień przed rekolekcjami w naszej archidiecezji odbywał sie Wieczór Modlitwy Młodych. Pojechałam na niego z nadzieją, że przełamię się i pójdę do spowiedzi, nie zrobiłam tego. W czwartek wieczorem, kiedy pakowałam się na rekolekcje chciałam zrezygnować, nadeszły mnie myśli, że skoro nic mnie nie poruszyło, to rekolekcje też mi nie pomogą. Jednak Pan Jezus mi na to nie pozwolił. Wychodząc na rekolekcje, zabrałam ze sobą książkę Sarah Young "Jezus mówi do ciebie", którą kiedyś dostałam, ale nigdy jej nie otworzyłam. Zrobiłam to pierwszy raz w sobotę, kiedy Pan Jezus najbardziej dotykał mojego serca, oczyszczał mnie łzami podczas Mszy i po przyjęciu Komuni niestety przyjętej świętokradzko. Przez te łzy pomyślałam sobie dosłownie: ja cię kręcę, Pan Jezus do mnie przyszedł i mnie oczyszcza mimo moich grzechów. W pokoju otworzyłam książkę na 28 listpada i przeczytałam: "Złóż wszystkie problemy w Moje ręce, tak abyś mógł skupić się tylko na Mnie". Po tych słowach poszłam na rozmowę i spowiedź z księdzem Łukaszem, który bardzo dobitnie powiedział mi, że nie dam rady, kiedy nie zaufam Pan Bogu. Po rozgrzeszeniu moje serce napełniło się pokojem i radością, obiecałam sobie, że teraz już tego nie zatracę. W imię Jezusa Chrystusa wyrzekłam się wszelkiego zła, przekleństw, przebaczyłam sobie i oddałam się w Jego ręce. Pan Jezus zabrał ode mnie cały lęk i strach, dał mi pewność siebie, która ujawniła się w rozmowach z innymi "boskimi" tym, że mimo, iż byłam najmłodszą uczestniczką, umiałam zabrać głos. W sobotę zaczęłam się uśmiechać i modlić się o uzdrowienie z depresji, a nie tego żądać. Kwintesencją całego wyjazdu była niedzielna Eucharystia, przyjęcie Pana Jezusa czystym sercem i uświadomienie sobie, że jestem piękna, boska Jego pięknem. Żal było wyjeżdżać, ale trzeba było wrócić do codziennego życia, wrócić silniejszą i bardziej pewną siebie. Wychodząc z domu rekolekcyjnego, podeszłam jeszcze raz do księdza i mnie pobłogosławił, i powiedział, że mam iść z Bogiem, więc idę. Mimo moich wszystkich upadków cały czas ciągnie się za mną myśl o życiu zakonnym, chciałam dostać znak od Boga, a w niedzielę była z nami przez chwilę siostra nazaretanka. Proszę o modlitwę za mnie o rozeznanie swojego powołania. Od rekolekcji minęło tylko kilka dni, a ja już wiem, że Jezus mnie w jakimś stopniu uzdrowił, przełamał lęk spowiedzi i wlał we mnie Ducha Świętego, i radość, jaką powinna mieć każda "boska kobieta". Niebywale się cieszę, że kolejny Wieczór Modlitwy Młodych ma temat "Kobieta jest Boska". Już nie mogę się doczekać, kiedy Was spotkam. Formacja KJB jest naprawdę BOSKA! Niech Was Pan Bóg Błogosławi :) Najmłodsza Boska - Karolina.