Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 191 z 449

  1. Joanna

    Jezu, bez Ciebie, nie umiem już żyć! Żyję tylko dla Ciebie! Moje serce bije dla Ciebie! Dziękuję za to, że pozwoliłeś mi odnaleźć Ciebie! Kocham Cię!

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, bez Ciebie, nie umiem już żyć! Żyję tylko dla Ciebie! Moje serce bije dla Ciebie! Dziękuję za to, że pozwoliłeś mi odnaleźć Ciebie! Kocham Cię!

  2. Ewa

    Panie Jezu, dziękuję Ci za wszystkie łaski, za miłosierdzie Twoje, za miłość Twoją i za to, że jesteś, ukochany Ojcze. Wiem, że mnie kochasz mimo, iż nie jestem godna Twojej miłości. Staram się być godnym i dobrym człowiekiem, ale różnie to bywa. Ale kocham Cię bardzo i jest mi bardzo wstyd, że cierpisz za moje grzechy. Staram się Ciebie nie zawieść. Nie godna jestem o nic Ciebie, Ojczulku, prosić, ale proszę o...

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, dziękuję Ci za wszystkie łaski, za miłosierdzie Twoje, za miłość Twoją i za to, że jesteś, ukochany Ojcze. Wiem, że mnie kochasz mimo, iż nie jestem godna Twojej miłości. Staram się być godnym i dobrym człowiekiem, ale różnie to bywa. Ale kocham Cię bardzo i jest mi bardzo wstyd, że cierpisz za moje grzechy. Staram się Ciebie nie zawieść. Nie godna jestem o nic Ciebie, Ojczulku, prosić, ale proszę o opiekę dla mojego syna Michała o pomoc w dostaniu dobrej pracy. Czuwaj nad nim i wspomagaj go w poszukiwaniach. Kocham Ciebie, Jezu.

  3. Damian

    Witam, chciałbym Państwu przedstawić swoją opowieść i też zadać pytanie, co to może oznaczać. Staram się zrozumieć, ale być może ktoś mi to bardziej wytłumaczy? Jakieś 2-3 lata wstecz miałem pierwszy sen na jawie. Czułem jakby moje ciało wciągało w czarną dziurę, bawiło się moją duszą i obracało mną. Próbowałem krzyczeć, wołać pomocy, kiedy już przestało, a mogłem się obudzić, olałem to, chodź nie powiem, że się nie...

    Czytaj całe świadectwo

    Witam, chciałbym Państwu przedstawić swoją opowieść i też zadać pytanie, co to może oznaczać. Staram się zrozumieć, ale być może ktoś mi to bardziej wytłumaczy? Jakieś 2-3 lata wstecz miałem pierwszy sen na jawie. Czułem jakby moje ciało wciągało w czarną dziurę, bawiło się moją duszą i obracało mną. Próbowałem krzyczeć, wołać pomocy, kiedy już przestało, a mogłem się obudzić, olałem to, chodź nie powiem, że się nie wystraszyłem, ale koniec końców poszedłem spać. Po tej sytuacji nie powtórzyło się oczywiście do czasu. Po upływie roku poszedłem do kościoła, zapomniałem wspomnieć, że uważałem, że jestem wierzący, ale nie praktykujący. Teraz się śmieję z tego, choć nie powiem czasem błądzę. Wracając do tematu, poszedłem do kościoła na Wielkanoc z kuzynem. Namówił mnie: chodź, nawet nie trzeba było, kiedy już byłem w środku. Nie wiem czemu, ale nogi mi się uginały i łzy leciały, jakbym miał przepraszać za to wszystko, co zrobiłem złego, jaki byłem, i od tamtej pory chciałem się zmienić. Zacząłem chodzić do kościoła, codziennie dziękowałem Panu za ten kolejny dzień, ale kiedy przychodziła noc i kładłem się i zamknąłem oczy, wyszedłem ze swojego ciała i obserwowałem siebie: widziałem wszystko, każdy detal tego pokoju, tak jak powinno być. Chciałem wrócić, ale nie mogłem, zaczęło mnie znowu wciągać w dół, czarna otchłań, ale modlitwa mi pomogła. Z powrotem wróciłem do swojego ciała. Za miesiąc może nawet nie,tym razem już zupełnie co innego: kładłem się spać, oczy zamknięte, sen na jawie, normalnie wstałem, budzik wyłączyłem, myślę do pracy muszę lecieć, ale zaraz patrzę na swój pokój, a tam pełno szuflad i stwierdziłem, że coś jest nie tak, a pamiętałem, że w takiej małej szafce nocnej miałem w szufladzie różaniec. Szukam, nie mogę znaleźć. Poszedłem do kuchni, usiadłem, myślę, gdzie jest różaniec i nagle przed drzwiami do kuchni stoi łysy facet w czarnym płaszczu i przechodzi koło mnie i patrzy złowrogim wzrokiem na mnie. Modlę się "Zdrowaś Maryjo", potem "Wierzę w Boga" i postać znika. Wracam do tego pokoju, gdzie śpię, patrzę - jakaś postać stoi. Podchodzę bliżej i z tyłu jakaś osoba mnie zachodzi i mocno trzyma moje ciało w rękach, i pyta: Czy chcesz tu zostać? Odpowiedziałem, że nie, i odmawiałem modlitwy dalej. W końcu puściło mnie to i po chwili się obudziłem, łapiąc mocny oddech. Wiem, że to, co było w tych snach na jawie było złem i tylko złem. Trwałem dalej w modlitwie, chodziłem do spowiedzi, choć ostatnio w kościele byłem 2 miesiące temu, a u spowiedzi na Wielkanoc. Ostatnio miałem sen na jawie, że unoszę się do góry i widzę światło; dziś miałem to samo: unosiłem się, im bliżej światła, tym głośniej słyszałem śpiew takiego chóru kościelnego i zobaczyłem niebo. Widziałem Najświętszą Maryję. Chciałbym wiedzieć, co to oznacza, jak ja mam interpretować to, czy z kimś mógłbym porozmawiać o tym? Czy ktoś mi to wszystko wyjaśni? Odpowiadam: Najlepiej o tym porozmawiać ze spowiednikiem, bo każde takie wydarzenie trzeba czytać indywidulanie, w kontekście Pana życia. Pewnie jest to wezwanie do nawrócenia i przyjaźni z Bogiem, bo tylko On może nas uchronić od zła.

  4. Małgorzata

    Jezus wybrał dla mnie inną drogę, niż ja bym sobie tego życzyła. Wyrwał mnie nagle z rąk mężczyzny niewierzącego, chorego i uzależnionego. Widocznie byłam ślepa, choć teraz wiem, że Jezus dawał znaki i ostrzegał, ale one nie docierały do zakochanej kobiety. Moje serce wciąż tęskni, często płaczę, jednak po Bożemu wiem, że tak zapewne będzie dla mnie najlepiej. Czas uleczy tę ranę. Jezu, ufam Tobie, chcę żyć tak, jak...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezus wybrał dla mnie inną drogę, niż ja bym sobie tego życzyła. Wyrwał mnie nagle z rąk mężczyzny niewierzącego, chorego i uzależnionego. Widocznie byłam ślepa, choć teraz wiem, że Jezus dawał znaki i ostrzegał, ale one nie docierały do zakochanej kobiety. Moje serce wciąż tęskni, często płaczę, jednak po Bożemu wiem, że tak zapewne będzie dla mnie najlepiej. Czas uleczy tę ranę. Jezu, ufam Tobie, chcę żyć tak, jak Ty sobie życzysz, wierzę, że się mną zajmujesz. Czekam na inną lepszą miłość.

  5. Barbara

    Dziękuję, Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, za to, że umożliwiłeś mi przyjazd do Sanktuarium i pokazałeś mi drogę, abym dokonała Aktu ofiarowania się Tobie przez Maryję.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję, Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, za to, że umożliwiłeś mi przyjazd do Sanktuarium i pokazałeś mi drogę, abym dokonała Aktu ofiarowania się Tobie przez Maryję.

  6. Sylwia

    Piszę, by opisać sytuację, która zdarzyła mi się w piątek, 20 października. Ostatnio wiele się modliłam, odprawiłam pierwsze soboty, teraz odprawiam pierwsze piątki, modlę się na różańcu i Koronką do Miłosierdzia Bożego. Postanowiłam modlić się mocno za brata właśnie tą Koronką. Mój brat jest dobrym człowiekiem, ale trochę zagubionym, gra w demoniczne gry, jest wulgarny wobec wszystkich dookoła, relacji rodzinnej z...

    Czytaj całe świadectwo

    Piszę, by opisać sytuację, która zdarzyła mi się w piątek, 20 października. Ostatnio wiele się modliłam, odprawiłam pierwsze soboty, teraz odprawiam pierwsze piątki, modlę się na różańcu i Koronką do Miłosierdzia Bożego. Postanowiłam modlić się mocno za brata właśnie tą Koronką. Mój brat jest dobrym człowiekiem, ale trochę zagubionym, gra w demoniczne gry, jest wulgarny wobec wszystkich dookoła, relacji rodzinnej z nim nie ma żadnej. Zaczęłam odmawiać za niego Koronkę i przez trzy kolejne dni czułam się fatalnie fizycznie, jakbym miała jakiś stan depresyjny, a jestem normalną dziewczyną, żywą, wesołą... Nie byłam w stanie robić nic, a mam dwójkę małych dzieci na co dzień w domu. Praktycznie te dni przeleżałam z uczuciem beznadziei. Najgorsze wydarzyło się w piątek wieczorem, gdy weszłam do sypialni i zaczęłam odmawiać Koronkę za brata... Najpierw pojedyncza chusteczka higieniczna spadła nie wiadomo skąd na podłogę i słychać było dźwięk uderzenia. Pomyślałam, że chyba mi się przewidziało, ale i że może coś mnie chce przestraszyć. Ale bardziej zakpiłam sobie z tego w myślach i pomyślałam, że teraz to już na pewno odmówię tę Koronkę na przekór temu, co mnie straszy... Po krotkiej chwili, leżąc i modląc się, poczułam na nodze, jak kołdra ciągnie w dół pod czyimś naciskiem... Wiem, jak to brzmi. Podkreślam, że jestem normalną matką, zrównoważoną, bez problemów na poziomie psychiki. Coś dosłownie postawiło nogę około 15cm od moich nóg... Byłam przerażona!!! To było bardzo, bardzo złe. Nie widziałam tego, czułam tylko nacisk na pościeli, ale mam pewność, że to coś postawiło jedno kopyto. Nacisk był dość ciężki i trwal kilka sekund. Byłam wręcz roztrzęsiona. Obudziłam męża, w myślach wolałam Maryję i Jezusa do pomocy, bałam się wypowiadać kolejne słowa Koronki, ale wiedziałam, że muszę mówić dalej. Wiem, że to brzmi dość nierealnie, sama im dłużej o tym myślę, to nie mogę uwierzyć, że coś takiego mnie spotkało. Ale jak przywołam tę sytuację myślami, to zaczynam cała drżeć z emocji, które są nadal żywe. W niedzielę czułam, że muszę to powiedzieć księdzu przy spowiedzi. wiedziałam, że nie jest to grzech, ale wiedziałam też, że jak to zataję, to spowiedź będzie nieważna. Tak czułam. I ksiądz wyznał mi, że bardzo się ostatnio zastanawiał nad pewnymi sprawami. Myślę, że byłam dla niego świadectwem, na jego wątpliwości, które pojawiły mu się w głowie. Czułam, że ta spowiedź dała nam obojgu dużo wiary. Taka wymiana. Ta spowiedź była jak do tej pory moją najgłębszą spowiedzią, najpełniejszą, dosłownie czułam, że słowa, które mówi do mnie ksiądz, są słowami żywego Jezusa. Wiem, jak to może brzmieć dla osób, ktore będą czytać to świadectwo, ale to całe wydarzenie było bardziej realne niż to, co dzieje się teraz. Podkreślam, że nie jestem nawiedzona, mam nadzieję ani nie mam problemów z głową. Wiem, że zło walczy o mojego brata. Teraz boję się mówić jakąkolwiek modlitwę, ale wiem że muszę i nie mogę tego porzucić, bo walka toczy się o grubą sprawę, skoro coś tak przerażającego pofatygowało się żeby mnie odwiedzić. Teraz tylko z Panem Bogiem jestem bezpieczna. ,

  7. Dorota

    Dziękuję, Jezu, za to, że tak spontanicznie i nieoczekiwanie pozwoliłeś nam być u Ciebie w Łagiewnikach. Dziękuję za to, że W. może dalej pracować, za wszystko dzięki składam i błagam o to, o czym mówiłam Ci, kochany Jezu, non stop, ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie. Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję, Jezu, za to, że tak spontanicznie i nieoczekiwanie pozwoliłeś nam być u Ciebie w Łagiewnikach. Dziękuję za to, że W. może dalej pracować, za wszystko dzięki składam i błagam o to, o czym mówiłam Ci, kochany Jezu, non stop, ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie. Amen.

  8. maria

    Modlę się Koronką do Bożego Miłosierdzia i nie ustaję. Nie jest tak, jakbym chciała, by było. Gotowy plan przedstawiłam Bogu, ale On zrobił inaczej. Tak będzie lepiej dla Was, a szczególnie dla twoich skłóconych od roku dzieci. Dzięki Ci, Boże. Dzięki Wam, moi Kochani Swięci z Maryją na czele. Wiem, że trzeba mi jeszcze się dużo modlić i tak będzie. Boże, całkowicie oddaję się Tobie.

    Czytaj całe świadectwo

    Modlę się Koronką do Bożego Miłosierdzia i nie ustaję. Nie jest tak, jakbym chciała, by było. Gotowy plan przedstawiłam Bogu, ale On zrobił inaczej. Tak będzie lepiej dla Was, a szczególnie dla twoich skłóconych od roku dzieci. Dzięki Ci, Boże. Dzięki Wam, moi Kochani Swięci z Maryją na czele. Wiem, że trzeba mi jeszcze się dużo modlić i tak będzie. Boże, całkowicie oddaję się Tobie.

  9. marta

    Moja droga zaczeła przeszło rok temu, gdy straciłam ciążę pozamaciczną. Staralismy się o drugie dziecko przez 2 lata i niestety po dalszej diagnostyce wyszła mi niedrozność obustronna jajowodów. Szok, totalnie mnie zbiło. Poczułam się zawiedziona i chciałam wszystko zostawić, iść przez życie samej z jedną córką przy sercu. Tylko szukając jednego, odszukiwałam coś, co mnie ciągnęło w nastepne i tak natrafiłam na...

    Czytaj całe świadectwo

    Moja droga zaczeła przeszło rok temu, gdy straciłam ciążę pozamaciczną. Staralismy się o drugie dziecko przez 2 lata i niestety po dalszej diagnostyce wyszła mi niedrozność obustronna jajowodów. Szok, totalnie mnie zbiło. Poczułam się zawiedziona i chciałam wszystko zostawić, iść przez życie samej z jedną córką przy sercu. Tylko szukając jednego, odszukiwałam coś, co mnie ciągnęło w nastepne i tak natrafiłam na modlitwę pompejańską, na świętą Faustynę, św. Judę Tadeusza, słowo Jana Pawła II, BYM MOGLA WYLICZAĆ jeszcze łaski, które otrzymałam na budowaniu siebie od wewnątrz. Jest jeszcze ciężko, aby nie kłócić się w sobie, ale wygrywam dobrem, spokojem i cierpliwością. Święta Faustyna, czuję od środka, że jest dla mnie wyjątkowa i trafia we mnie jak woda łągodząca ogień, dając ukojenie i czuję, że jest przy mnie. Potrzebuję jej, aby moja wiara była głęboka i chcę jej więcej, gdyż serce matki jest pełne nadziei, że z jej pomocą ogłoszę, że jestem w ciąży choć z punktu medycznego nie ma szans, ale cóż to jest dla Niebios, niemożliwe tam nie istnieje. Dziekuję za wszelką okazaną mi łaskę. Proszę także o westchnienie za wstawiennictwem św. Faustyny o cud poczęcia i opiekę nad moją córką w przygotowaniu do I Komunii Świętej i błogosławieństwo dla rodziny. Amen.

  10. Aneta

    Jezu, kocham Ciebie!

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, kocham Ciebie!

  11. joanna

    Jezu, Ty Jesteś moim pragnieniem, moją miłością, ufam Tobie, że Jesteś przy moim mężu i synu. Błagam, ja nicość Twoja, daj im łaskę nawrócenia, aby mogli poczuć, jak Jesteś kochany. Jezu, Ty się nimi zajmij. Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, Ty Jesteś moim pragnieniem, moją miłością, ufam Tobie, że Jesteś przy moim mężu i synu. Błagam, ja nicość Twoja, daj im łaskę nawrócenia, aby mogli poczuć, jak Jesteś kochany. Jezu, Ty się nimi zajmij. Amen.

  12. Irena

    Szczęść Boże! Chciałabym dać świadectwo działania Jezusa i św. Siostry Faustyny w uleczeniu mnie z zapalenia płuc. W dniu wizyty lekarskiej o godz 15.00 poprosiłam o Koronkę w mojej intencji i jakież było zdumienie lekarki,która stwierdziła,że nie wie, co się stało,ale po zapaleniu płuc nie ma śladu. Ale ja wiem, co się stało... Tylko cudowna ingerencja Jezusa i św. Siostry Faustyny to sprawiła, bo odczułam dziwny...

    Czytaj całe świadectwo

    Szczęść Boże! Chciałabym dać świadectwo działania Jezusa i św. Siostry Faustyny w uleczeniu mnie z zapalenia płuc. W dniu wizyty lekarskiej o godz 15.00 poprosiłam o Koronkę w mojej intencji i jakież było zdumienie lekarki,która stwierdziła,że nie wie, co się stało,ale po zapaleniu płuc nie ma śladu. Ale ja wiem, co się stało... Tylko cudowna ingerencja Jezusa i św. Siostry Faustyny to sprawiła, bo odczułam dziwny spokój, że wszystko będzie dobrze, tylko mam zaufać... Koronka do Miłosierdzia Bożego czyni cuda i zawierzenie Jezusowi siebie i swoich bliskich chroni nas przed złem tego świata i powoduje,że chce się być lepszym i ciągle dążyć do doskonałości, tak jak i ja próbuję ciągle i wciąż nieśmiało podążać za Jezusem! Niech będzie Twoja wola, Jezu!

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina