Aleksander
Szczęść Boże wszystkim! Pomimo tego, że mieszkam k. Szczecina moje nawrócenie zaczęło się w 2012 roku w ... Łagiewnikach, gdzie zawitałem "przypadkiem" będąc przejazdem. Zaczęło się od myśli "On tu stał", kiedy stałem w miejscu, z którego św. JP II odprawiał Mszę dla ludzi stojących na trawniku przed Sanktuarium. Wtedy ogarnęło mnie wielkie wzruszenie, bo zawsze miałem i nadal mam wielkie przywiązanie i sentyment do...
Czytaj całe świadectwo
Szczęść Boże wszystkim! Pomimo tego, że mieszkam k. Szczecina moje nawrócenie zaczęło się w 2012 roku w ... Łagiewnikach, gdzie zawitałem "przypadkiem" będąc przejazdem. Zaczęło się od myśli "On tu stał", kiedy stałem w miejscu, z którego św. JP II odprawiał Mszę dla ludzi stojących na trawniku przed Sanktuarium. Wtedy ogarnęło mnie wielkie wzruszenie, bo zawsze miałem i nadal mam wielkie przywiązanie i sentyment do św. JP II. Jest On dla mnie połączeniem ojca duchowego i ...ukochanego dziadka. Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia, kto to jest Faustyna - o niej i jej historii dowiedziałem się później, zwiedzając okolice, po tym jak trafiłem do kaplicy z obrazem Jezusa Miłosiernego. Szukałem informacji o Faustynie, trafiłem na "Dzienniczek", przeczytałem go, no i zaczęło się! Po wielu latach odejścia od Boga, Kościoła i sakramentów właśnie w Łagiewnikach przystąpiłem do spowiedzi - było pytanie o miłość Boga do mnie (konkretnie do mnie) - nędznika i były łzy w konfesjonale. Wcześniej nie do pomyślenia dla mnie - spowiedź, jakieś wzruszenia w konfesjonale! Tak bardzo dziękuję Bogu za wstawiennictwo św. JP II i św. Faustyny, za to, że pomogli mi wejść na ścieżkę powrotu! Pomogli mi 5 lat temu, pomagają i dzisiaj! W ostatnim czasie myślałem o tym, że zbliża się lato, wakacje, że bardzo chciałbym znowu znaleźć się w Łagiewnikach, ale brak było realnych perspektyw - krucho z pieniędzmi, kłopot z transportem (drugi koniec Polski, 16-letni samochód się "sypie"). Mówiłem o tym moim pragnieniu Bogu w trakcie modlitwy, mówiłem Faustynie, nosiłem to pragnienie w sercu, ale muszę przyznać, że trudno powiedzieć, że miałem wielką wiarę i nawet nikomu z bliskich czy znajomych o tym nie mówiłem - nie chciałem nikogo obciążać swoimi fanaberiami i problemami. Mijały kolejne tygodnie, miesiące - nic się w tej sprawie nie działo. Do czasu. Kilka dni temu moja żona powiedziała mi, że nasi przyjaciele zapytali ją, czy nie pojechalibyśmy z nimi na jeden dzień (z okolic Szczecina!) do ... Łagiewnik!!! Ot tak - ni stąd, ni zowąd! Oczywiście się zgodziliśmy, a ja zaproponowałem, żeby nie szaleć z jazdą tam i z powrotem jednego dnia i poszukać taniego noclegu w okolicy. Po "wklepaniu" w przeglądarce terminu i miejsca pobytu jednym z pierwszych był hotel, który ma w nazwie "Angel" (anioł)! Już mamy tam potwierdzoną tam rezerwację i nie mogę się doczekać 22 lipca, kiedy to o 15:00 planujemy być w kaplicy na Łagiewnikach! Ludzie - pisząc te słowa sam z radości nie wierzę, że to się dzieje! Do głowy przychodzi mi cytat z Listu do Hebrajczyków, 4.12: "Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca." Chwała Panu, dziękuję mojej Mamie Niebieskiej, św. JP II i św. Faustynie za wstawiennictwo i chociaż zwyczajnie po ludzku to bardzo trudne (ja sam nie jestem najlepszym przykładem), musimy wbrew wszelkiej logice i zapierając się siebie samych wierzyć Słowu: "Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie." (Mk 11, 24)!!! Nasz Bóg jest wielki! Chwała Panu! Panie - nie daj mi zapomnieć o tej i innych łaskach, jakie od Ciebie otrzymałem, kiedy przyjdą trudne chwile i zwątpienie będzie się wkradać do serca.