Zofia
Gdy zobaczyłam informację o rekolekcjach "Kobieta jest Boska", które odbywały się u sióstr ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia z Gdańska, stwierdziłam, że nie dam rady wziąć w nich udziału, bo przecież będzie to środek sesji, więc nie ma opcji! Gdy nadchodził czas rekolekcji, dowiedziałam się, że mogę wziąć udział np. tylko w jednym dniu lub adoracji. Całą sobotę ? drugi dzień rekolekcji - zmagałam się z...
Czytaj całe świadectwo
Gdy zobaczyłam informację o rekolekcjach "Kobieta jest Boska", które odbywały się u sióstr ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia z Gdańska, stwierdziłam, że nie dam rady wziąć w nich udziału, bo przecież będzie to środek sesji, więc nie ma opcji! Gdy nadchodził czas rekolekcji, dowiedziałam się, że mogę wziąć udział np. tylko w jednym dniu lub adoracji. Całą sobotę ? drugi dzień rekolekcji - zmagałam się z wątpliwościami: ?jechać czy nie jechać, siedzieć i się uczyć??. Na ostatnią chwilę zadecydowałam, że pojadę na adorację, wątpliwości na temat tego, czy to była dobra decyzja towarzyszyły mi przez całą drogę. Gdy przyjechałam dołączyłam do uczestniczek, gdy rozmawiałyśmy podszedł do mnie ksiądz, po chwili rozmowy zapytał się mnie, czy boli mnie kręgosłup. Odpowiedziałam, że tak, nawet chodzę z tym do fizjoterapeuty. (W sumie to mam skoliozę od dawna, a na bóle przestałam już zwracać uwagę, bo mam je od kilku lat). Zaczęliśmy modlić się o uzdrowienie mojego kręgosłupa, poczułam się lepiej. Jezus Miłosierny mnie uzdrawiał! Ból wrócił w niedzielę, a ja zaczęłam wątpić w to, że coś się może zmienić, ostatecznie stwierdziłam, że czas przestać to analizować, a czas zacząć się o to modlić, dziękować i wierzyć. W czasie rekolekcji nie tylko zaczęło się dokonywać moje uzdrowienie fizyczne, także to duchowe. Podczas adoracji Pana Jezusa, w końcu, po czasie pełnym stresu, ciągłych wątpliwości, doświadczyłam pokoju! Nareszcie wiedziałam, że faktycznie jestem tu, gdzie być powinnam, że podjęłam dobrą decyzje, a sesja się jakoś ułoży, bo przecież ?jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na właściwym miejscu?. Mimo, że mój udział w rekolekcjach był tak krótki, doświadczyłam Bożej bliskości, za którą tęskniłam. Przekonałam się, że Jezus faktycznie jest zawsze przy mnie (nawet w czasie sesji), i że NAPRAWDĘ mogę na Niego liczyć, bo ON jest ,tylko ja czasami uciekam i zamykam się na Jego działanie. Po rekolekcjach zrodziło się we mnie wielkie pragnienie modlitwy, uwielbienia i pragnienie tego, by być cały czas jak najbliżej Jezusa. PS. Dopiero, gdy minęło kilka dni od rekolekcji, uświadomiłam sobie, że to już któryś dzień z rzędu, kiedy wstaję z łóżka bez bólu pleców, po całych, przespanych nocach! To uzdrowienie cały czas się dokonuje! Jest radość! Chwała Panu!