Jezu, składam świadectwo tak późno... Przepraszam, że po tylu latach to robię. Dziękuję Ci, Jezu, za zdaną maturę (jestem przekonana, że wymodliłam sobie jej wyniki, zwłaszcza zdany egzamin z historii), za to, że dostałam się na studia i że z Twoją pomocą te studia ukończyłam (najpierw licencjat, potem magisterskie uzupełniające). Im więcej czasu mija od ukończenia studiów, tym wyraźniej widzę, jak wielki to był cud. Nigdy nie ukończyłabym takiego kierunku studiów o własnych siłach. Dziękuję Ci, Jezu!!! Dziękuję Ci, Jezu, za dar małżeństwa i macierzyństwa i błagam Ciebie gorąco - pozwól mi, Panie ,zostać ponownie mamą, nawet gdyby wymagałoby to od Ciebie kolejnego cudu... Dziękuję Ci, Jezu, za wszystkie cuda w moim życiu, w sposób szczególny dziękuję Ci za to, że okazałeś mi swoje miłosierdzie podczas... kłótni z pewną osobą. W sposób dla mnie zupełnie niezrozumiały poleciałam na wielką szybę w drzwiach pokoju, szyba się stłukła, ja wylądowałam na czworakach i... nic mi się nie stało (nie licząc naprawdę drobnych zranień na policzku, uchu i dłoni). Pamiętam, że ten cud zdarzył się w niedzielę, ok. godz. 15.00. Ty mnie uratowałeś wtedy, Panie Jezu, żaden odłamek szkła nie uszkodził mi wzroku, żaden odłam szkła nie przeciął mi rąk ani twarzy. Praktycznie wyszłam z tego bez szwanku. Dziękuję Ci, Jezu!!! Dziękuję Ci też, Jezu, za pracę, którą lubię, za dom, rodziców (szczególnie za moją mamę, która się za mnie modli), pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Jezu, błogosław moim krokom i bądź dla mnie jeszcze bardziej łaskawy teraz, kiedy tak bardzo potrzebuję Twojego miłosierdzia.