wanda
Panie Jezu, dziękuję za uratowanie mojego dziecka. Jezu, ufam Tobie. Twoje miłosierdzie jest wielkie.
Czytaj całe świadectwo
Panie Jezu, dziękuję za uratowanie mojego dziecka. Jezu, ufam Tobie. Twoje miłosierdzie jest wielkie.
Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.
Archiwum
Strona 239 z 449
Panie Jezu, dziękuję za uratowanie mojego dziecka. Jezu, ufam Tobie. Twoje miłosierdzie jest wielkie.
Panie Jezu, dziękuję za uratowanie mojego dziecka. Jezu, ufam Tobie. Twoje miłosierdzie jest wielkie.
Ukochany Jezu, dziękuje za szczęśliwy przebieg operacji Hani... Serdeczne dzięki. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Ukochany Jezu, dziękuje za szczęśliwy przebieg operacji Hani... Serdeczne dzięki. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Panie, dziękuję za wyjazd do Polski.
Panie, dziękuję za wyjazd do Polski.
Chce dokończyć swoją wypowiedź, która z przyczyn technicznych jest niekompletna. Często słuchając audiobooka "Dzienniczka" św. siostry Faustyny miałam "pretensje", że Pan przychodził do Siostry tak często, a do mnie nie chce przyjść choćby raz. Doczekałam się. A teraz moje serce przeszywa ból, gdyż uświadomiłam sobie, jak jak bardzo ranimy Pana swoimi grzechami.
Chce dokończyć swoją wypowiedź, która z przyczyn technicznych jest niekompletna. Często słuchając audiobooka "Dzienniczka" św. siostry Faustyny miałam "pretensje", że Pan przychodził do Siostry tak często, a do mnie nie chce przyjść choćby raz. Doczekałam się. A teraz moje serce przeszywa ból, gdyż uświadomiłam sobie, jak jak bardzo ranimy Pana swoimi grzechami.
Dziękuję Ci, Panie Jezu Miłosierny, i Tobie, św. Siostro Faustyno, za łaski Boże, jakie otrzymałem przez czytanie pisma: "Orędzie Miłosierdzia". Kwartalnik ten wycisza i uspakaja, a nawet daje uzdrowienie. Daje już tu na ziemi przedsmak niebiańskiego Królestwa Bożego. Boże Miłosierdzie, dziękuje Ci za ten wyjątkowy tak wielki dar.
Dziękuję Ci, Panie Jezu Miłosierny, i Tobie, św. Siostro Faustyno, za łaski Boże, jakie otrzymałem przez czytanie pisma: "Orędzie Miłosierdzia". Kwartalnik ten wycisza i uspakaja, a nawet daje uzdrowienie. Daje już tu na ziemi przedsmak niebiańskiego Królestwa Bożego. Boże Miłosierdzie, dziękuje Ci za ten wyjątkowy tak wielki dar.
Nigdy nie wątpiłam w istnienie Boga i szatana, jednak po narastaniu problemów, kiedy myślałam,że znajduję się w sytuacji bez wyjścia, podczas modlitwy prosiłam Boga, aby mi pomógł. Bardzo pragnęłam, żeby moja modlitwa została wysłuchana. Postanowiłam mieć pewność i zwróciłam się o pomoc do szatana. Powiedziałam: "Jeżeli chcesz, to ewentualnie Ty możesz mi pomóc?. Z racji tego, że nie byłam świadoma konsekwencji...
Nigdy nie wątpiłam w istnienie Boga i szatana, jednak po narastaniu problemów, kiedy myślałam,że znajduję się w sytuacji bez wyjścia, podczas modlitwy prosiłam Boga, aby mi pomógł. Bardzo pragnęłam, żeby moja modlitwa została wysłuchana. Postanowiłam mieć pewność i zwróciłam się o pomoc do szatana. Powiedziałam: "Jeżeli chcesz, to ewentualnie Ty możesz mi pomóc?. Z racji tego, że nie byłam świadoma konsekwencji wypowiedzianych słów, jak też siły i nienawiści, jaką szatan pała do człowieka myślałam, że to tylko takie niewinne słowa: prośba, która pewnie i tak nie zostanie spełniona. Nic bardziej mylnego. To, o co prosiłam, się spełniło, a o słowach wypowiedzianych w stronę złego kompletnie zapomniałam. Moje życie od tego momentu dzień za dniem zaczęło się diametralnie zmieniać, oczywiście na gorsze: szatan działa pomału na początek przedstawia nam zło w dobrym świetle, pobudza naszą ciekawość: "Wszystkiego w życiu trzeba spróbować", "przecież wszyscy tak robią? - wkraczamy na jego teren, a on nas zniewala, znieczula, wyniszcza i prowadzi do śmierci. Ogarniał mnie bezsens istnienia, chciałam wypełnić czymś pustkę, która mnie wypełniała, poszukiwałam miłości, akceptacji i zrozumienia. Gdy tego nie znajdowałam, narastał we mnie duch buntu i tak zaczęła się moja przygoda z nikotyną, alkoholem, imprezami. Stopniowo, zatracając samą siebie, bardzo mocno uwikłałam się w okultyzm, zaczęłam słuchać muzyki z przekazem często satanistycznym, kościół budził we mnie niechęć, unikałam Mszy Świętych, a do spowiedzi przystępowałam tylko przed większymi świętami, zatajając grzechy, czego konsekwencją były świętokradcze Komunie Święte = szeroko otwarte drzwi dla wszelkiego rodzaju zła. Wyśpiewywałam pewne mantry, których znaczenia nie rozumiałam, a jak się później okazało, nieświadomie przywoływałam do siebie demony, jednocześnie je ubóstwiając. (Można to porównać do tego, gdy ktoś nieświadomie pije truciznę ? zatruwa się bez względu na to czy tego chciał, czy też nie). Przeżywałam obsesje diabelskie, co przejawiało się udrękami wewnętrznymi, które mnie paraliżowały duchowo, objawiając się poprzez natarczywe myśli, koszmary senne, tendencje samobójcze, samookaleczenia itp. Przeżyłam również różne formy zewnętrznego nękania przez szatana, jak np. niewytłumaczalne zjawiska, hałasy, odgłosy niewiadomego pochodzenia, których często świadkami byli moi znajomi. To był zdecydowanie najgorszy okres w moim życiu i nikomu nie życzę takich doświadczeń! I wszystko zaczęło się zmieniać, gdy podczas lekcji religii w szkole średniej ksiądz powiedział, że człowiek może dokonać wyboru: być po dobrej lub złej stronie, służyć Bogu lub diabłu; nie istnieje coś takiego, jak bycie pośrodku, między dobrem a złem(Mt 6,24; Apokalipsa 3.15-16). Te słowa mnie dogłębnie poruszyły, całkowicie zmieniły mój tok myślenia ? nie chciałam być po stronie zła. Pod wpływem tego impulsu i wysłuchaniu wielu świadectw osób nawróconych pierwszy raz od kilku lat zaczęłam się modlić i powiedziałam: "Jezu, jeśli na prawdę istniejesz to pokaż mi to, bo ja już nie mam siły tak dłużej żyć, chcę, abyś był Panem mojego życia" (Rz 10,9-10). Po kilkuletniej przerwie, pierwszy raz przystąpiłam do sakramentu pokuty ze szczerym pragnieniem poprawy, żałując za wszelkie zło, jakiego dokonałam w życiu. Ta spowiedź zmieniła moje życie zaczęłam dostrzegać świat, którego wcześniej nie widziałam. Wszystkie obsesyjnie myśli zniknęły, byłam bardzo wrażliwa na otaczające mnie zło, a jednocześnie w moim sercu zapanował głęboki pokój, który dać może tylko dobry Bóg. Przeżyłam szok, że walka między dobrem a złem w duchowym świecie jest tak realna. Zaczęłam uczęszczać na modlitwy o uwolnienie do księdza posługującego w mojej parafii, który mówił: "Odmawiaj różaniec i zawierz swoje życie Niepokalanemu Sercu Maryi". Tak też zrobiłam. Podczas odmawiania różańca czułam, jak wielka walka toczy się wokół mnie w niewidzialnym świecie, zrozumiałam, jak potężna i ważna jest ta modlitwa. Właśnie wtedy nastąpił przełom w moim życiu. Chciałam bliżej poznać osobę Jezusa, ale nie wiedziałam do końca jak? Pewnego popołudnia siedząc w pokoju usłyszałam wewnętrzny głos: "Otwórz Pismo Święte". Pomyślałam co? Jakie Pismo Święte? Mój pokój przepełniony był symbolami okulistycznymi, figurkami różnych bożków. A tu taka myśl. Zdziwiłam się tym bardziej, gdy zobaczyłam Biblię na moim biurku. Zaczęłam czytać. Byłam w szoku, że tekst, który został spisany 2000 lat temu jest tak aktualny i prawdziwy, na sam koniec 2 listu do Tymoteusza, przeczytałam zapisane imię "Klaudia". W jednym momencie poczułam obecność i ogromną miłość dobrego Boga, która jak gorąca lawa wlewała się do mojego serca. (Moje życie było nieustannym poszukiwaniem miłości, jednak żaden człowiek ani świat nie jest w stanie dać duszy takiej miłości, jaką daje Stwórca). Przez dar łez,który towarzyszył temu doświadczeniu, doznałam oczyszczenia serca, nie mogłam wyjść z podziwu i zachwytu. Kiedy pierwszy raz opowiedziałam o moich przeżyciach niewierzącej koleżance, kolejny raz poczułam to cudowne ciepło i pokój, w duszy usłyszałam słowa: "Jestem jak powietrze". Znów będąc w wielkim szoku pomyślałam ? jak to, jak powietrze? Odpowiedź brzmiała: "Nie widzisz Mnie, nie czujesz, jednak Jestem wszędzie, potrzebujesz Mnie do życia, beze mnie umierasz...". Nie da się opisać stanu, w jakim jest człowiek po takim doświadczeniu. Jednak pewnej niedzieli, po namowach znajomych, opuściłam Mszę Świętą, a cała złość, jaką czułam dawniej, powróciła, jednak znikły wszelkiego rodzaju nękania demoniczne. W pewnym stopniu odpowiadało mi to. Powróciłam do tego, co było dawniej, chociaż zmieniłam rodzaj imprez i towarzystwo. Gra pozostała ta sama. Znów bardzo rzadko bywałam w kościele, żyłam w pozornym szczęściu, lecz w głębi duszy wiedziałam, że robię coś złego, jednak ciężko mi było się z tego podnieść. Szatan wmawia nam, że mamy czas do nawrócenia i możemy odkładać tę sprawę, jednak nigdy nie wiemy, kiedy nastąpi koniec naszego życia. Codziennie słyszymy o wypadkach śmiertelnych, ale myślimy, że nas to nie dotyczy; jest to oczywiście kłamstwo (Mt 25,13). W jakimś stopniu przekonałam się o tym, kiedy przechodziłam przez ulicę, gdy na przejściu dla pieszych zobaczył mnie kierowca busa, śmiejąc się, bardzo gwałtownie przyspieszył ? nigdy nie zapomnę jego wyrazu twarzy. To, czy przeżyję, było kwestią jednego kroku. Mogłam wybrać życie albo śmierć. Towarzyszyły temu bardzo silne pokusy, którym uległam: zrobiłam krok do przodu, jednak jakaś wielka siła odepchnęła mnie i dopiero wtedy uświadomiłam sobie, co mogło się stać. Wewnętrzny głos mówił: "Klaudia mogłaś zginąć, kiedyś tak bardzo Mnie prosiłaś, żebym Cię zachował od nagłej i niespodziewanej śmierci, teraz żyjesz dzięki Mnie! Nawróć się!". Reszta tamtego dnia była przepełniona refleksją nad moim życiem. Nigdy nie byłam tak blisko śmierci, to było wyraźne ostrzeżenie, jednak nie zrobiłam nic w kierunku zmiany mojego życia. W dalszym ciągu sama się wyniszczałam, aż do wieczoru, kiedy powiedziałam: "Boże, daj mi jakiś znak, bo już tak dłużej nie mogę żyć". Odpowiedzią na modlitwę był pożar w moim domu. W wyniku tego właśnie pożaru spłonął cały strych, a strażacy wynieśli tylko 1 rzecz, jaką było nienaruszone Pismo Święte. Otworzyłam Księgę Powtórzonego Prawa (Pwt 30). Pomyślałam ironicznie; "Dzięki za taki znak". Wtem z Pisma wypadły dodatkowe 2 strony o bardzo mocnym przekazie z nieznanej mi dotąd książki ale nawet to nie zmieniło mojego negatywnego nastawienia w stosunku zmiany mojego życia, wręcz przeciwnie ? bardziej zbuntowałam się przeciwko kościołowi. Jeszcze przez pół roku trwałam w tym buncie, skutecznie odrzucając wszelkie napomnienia pochodzące od Boga (2 Tm 2,13). W końcu uległam, dzięki łasce postanowiłam odrzucić życie w ciągłym grzechu i zapragnęłam ze wszystkich sił ratować mą duszę, używając do tego konkretnych środków. Jednym z nich było podjęcie decyzji o wstąpieniu do Ruchu Czystych Serc. W tym momencie wszelkie zniewolenia nałogami zanikły, a w sercu poczułam ogromną siłę do całkowitej zmiany mojego życia. Po zakończeniu grudniowych rekolekcjach RCSu w Częstochowie odbyłam spowiedź generalną, dzięki której poczułam ogromny pokój i wolność, którą może dać tylko Chrystus. Kolejny raz dostałam nową szansę, byłam jak nowonarodzona, a moje życie duchowe przeszło na całkiem inny wymiar. Bóg wypełnił moje życie i serce, dał mi niesamowity dar, jakim jest Jego Matka Maryja. To właśnie Ona prowadzi mnie prostą drogą do pełnego zjednoczenia z Jej Synem, Jezusem Chrystusem, który jest Panem i Zbawicielem każdego człowieka, nawet największego grzesznika. Bóg jest dobry, a umysł ludzki nie zdoła pojąć Jego wielkiego miłosierdzia i miłości, jaką darzy ludzi. Od nas zależy, czy otworzymy Mu drzwi do naszych serc. Potrzeba tak niewiele, a tak dużo przez ten akt woli możemy zyskać. Niesamowite jest to, czego doświadczam w moim codziennym życiu z Bogiem i wciąż jestem pod wrażeniem, jak swoją miłością potrafił skruszyć tak zatwardziałe serce, jak moje. Wiele mogłabym pisać i opowiadać o tym, co dobry Bóg robi w moim życiu, jednak każdy z nas może doświadczyć tej miłości osobiście. "Jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych". Klaudia (19lat )
Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, za przekazanie św. Siostrze Faustynie w objawieniu istnienia piekła i szatana. Święta Siostro Faustyno, dziękujemy Ci za przekazanie nam tej prawdy o piekle i szatanie. Pomaga to mi w sposób szczególny, aby z Bożym Miłosierdziem i za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny omijać i oddalać pułapki zastawione przez szatana na mnie. Dziękczynienie składam za ten dar Miłosierdziu Bożemu i św...
Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, za przekazanie św. Siostrze Faustynie w objawieniu istnienia piekła i szatana. Święta Siostro Faustyno, dziękujemy Ci za przekazanie nam tej prawdy o piekle i szatanie. Pomaga to mi w sposób szczególny, aby z Bożym Miłosierdziem i za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny omijać i oddalać pułapki zastawione przez szatana na mnie. Dziękczynienie składam za ten dar Miłosierdziu Bożemu i św. Siostrze Faustynie. Chwała Panu Bogu i cześć Jego świętym na wieczność całą.
Moim świadectwem jest objawienie się Pana Jezusa, mnie, marnej, nędznej. Było to na Mszy Świętej 21 września tego roku, w parafii Matki Bożej Różańcowej. Była to Msza pogrzebowa za mojego kochanego wujka. Gdy kapłan podniósł Hostię Świętą i kielich, ja widziałam Hostię, ale złotą, jakby ktoś ją posypał brokatem, a z prawej dłoni księdza, z uchylenia pomiędzy palcami, wydobywało się światło żółte. Tak jak gdyby...
Moim świadectwem jest objawienie się Pana Jezusa, mnie, marnej, nędznej. Było to na Mszy Świętej 21 września tego roku, w parafii Matki Bożej Różańcowej. Była to Msza pogrzebowa za mojego kochanego wujka. Gdy kapłan podniósł Hostię Świętą i kielich, ja widziałam Hostię, ale złotą, jakby ktoś ją posypał brokatem, a z prawej dłoni księdza, z uchylenia pomiędzy palcami, wydobywało się światło żółte. Tak jak gdyby kapłan miał w dłoni świece, ale bez ognia. Wytężałam wzrok, mrugałam oczami, czy to mi się nie przywidziało. Nie. To prawda. Często słuchając audiobooka "Dzienniczka św.Siostry Faustyny" miałam "pretensje". Ps.Nie szukam pochwał, sensacji, chcę być anonimowa, bo moje zetknięcie z Panem Jezusem jest moje, chciałam się z Wami się tym tylko podzielić. I udowodnić, że Pan Jezus jest z nami każdego dnia.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią... Dziękuję za każdy dzień, który budzi mnie do życia i za ludzi, którzy stają na mojej drodze, a w szczególności za moją przyjaciółkę Kasię, dzięki której moja wiara umacnia się i która jest moim "nauczycielem". Wierzę, że Bóg przemawia do mnie przez nią!
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią... Dziękuję za każdy dzień, który budzi mnie do życia i za ludzi, którzy stają na mojej drodze, a w szczególności za moją przyjaciółkę Kasię, dzięki której moja wiara umacnia się i która jest moim "nauczycielem". Wierzę, że Bóg przemawia do mnie przez nią!
Panie Jezu, BARDZO DZIĘKUJĘ, małymi kroczkami zmieniasz te trudne sytuacje w moim życiu. Bez Ciebie nie dałabym rady. WIELKIE DZIĘKI za spokój, który mi dajesz i za to, że JESTEŚ przy mnie. JEZU, UFAM TOBIE, JEZU, KOCHAM CIĘ...
Panie Jezu, BARDZO DZIĘKUJĘ, małymi kroczkami zmieniasz te trudne sytuacje w moim życiu. Bez Ciebie nie dałabym rady. WIELKIE DZIĘKI za spokój, który mi dajesz i za to, że JESTEŚ przy mnie. JEZU, UFAM TOBIE, JEZU, KOCHAM CIĘ...
W 2000 roku uratowałeś mnie, Jezu Miłosierny. Jestem z Tobą każdego dnia i rozpowszechniam Twoje miłosierdzie. Maria
W 2000 roku uratowałeś mnie, Jezu Miłosierny. Jestem z Tobą każdego dnia i rozpowszechniam Twoje miłosierdzie. Maria
Dziękuję Ci, Boże, że kochasz mnie taką, jaką jestem. Dziękuję, że mogę być matką i żoną. Dziękuję za każdy dzień życia bez alkoholu.
Dziękuję Ci, Boże, że kochasz mnie taką, jaką jestem. Dziękuję, że mogę być matką i żoną. Dziękuję za każdy dzień życia bez alkoholu.