Mój Umiłowany! Radości mojego serca i mojej duszy! Dobry jest Pan i łaskawy, pełen miłosierdzia!Pragnę podziękować Ci, Panie, za naszego syna, którego w pewnym sensie dałeś nam na nowo. W listopadzie br. zaczęły się kolejne kłopoty z jego zdrowiem. Po kilku wizytach u kolejnych lekarzy postawiono wstępną diagnozę - nowotwór. Wszystko działo się tak szybko, dodatkowo zsyłałeś nam, Panie, kolejne przeszkody. Mąż, wracając od lekarza ze szpitala wraz z synem, miał wypadek samochodowy, ale na szczęście poza rozbitym samochodem nic złego się nie stało. W międzyczasie zlecono dodatkowe badania w oddalonym 250 km mieście. Tam lekarz potwierdził nowotwór i wszystko wskazywało na nowotwór złośliwy. Syn niemal natychmiast został poddany operacji, przed którą zostałam poinformowana, że guz jest w bardzo złym miejscu. Musimy liczyć się z możliwością niedowładu całkowitego prawej ręki na czas bliżej nieznany(łącznie z trwałym. Marzeniem mojego astoletniego syna jest zawód lekarza-chirurga! O wszystkim wiedziała cała rodzina,która wspierała nas modlitwą i dobrym słowem. Oczywiście, ja wraz z mężem również modliłam się gorąco, a od początku choroby prosiłam również siostry ze zgromadzenia przed cudownym obrazem Jezusa Miłosiernego. Pan dał mi dodatkowo niesamowitą siłę wewnętrzną, pokój, radość, ufność przeogromną. Wielbiłam Pana za chorobę mojego syna i za wszystko, co w naszym życiu działo się od 16 listopada. Powierzałam lekarzy i wszystkich, którzy opiekowali się synem podczas choroby. Dzisiaj dowiedziałam się, że choroba nowotworowa nie została potwierdzona badaniem histopatologicznym. Musimy czekać jeszcze na drugi wynik, ale ufam, że potwierdzi on poprzedni. Był to dla nas jeden z trudniejszych Adwentów, ale dziękuję Panu za niego z całego serca. Bądź uwielbiony, Panie, bądź błogosławiony, Panie. Kocham Cię. Amen.