Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 287 z 449

  1. daneczka

    Kochany Jezu, dziękuję Ci za Twoje miłosierdzie, jakiego doświadczył wczoraj mój mąż Zbigniew. Podczas pracy na pile odbiła deska, która przecięła mu dolną wargę. Dziękuję Jezusowi za to, że po raz kolejny mój mąż ulega wypadkowi w czasie pracy: zawsze coś mu spada na głowę lub coś go uderza, ale wychodzi z tego z niewielkimi obrażeniami lub wcale nie ma śladów, że uczestniczył w wypadku. Ja wiem, że to jest zasługa...

    Czytaj całe świadectwo

    Kochany Jezu, dziękuję Ci za Twoje miłosierdzie, jakiego doświadczył wczoraj mój mąż Zbigniew. Podczas pracy na pile odbiła deska, która przecięła mu dolną wargę. Dziękuję Jezusowi za to, że po raz kolejny mój mąż ulega wypadkowi w czasie pracy: zawsze coś mu spada na głowę lub coś go uderza, ale wychodzi z tego z niewielkimi obrażeniami lub wcale nie ma śladów, że uczestniczył w wypadku. Ja wiem, że to jest zasługa Jezusa Miłosiernego, ponieważ zawsze Jemu polecam moją rodzinę i wszystkich, których kocham i znam. Dziękuję Ci za to, Jezu, dziękuję Ci, św.Faustyno, dziękuję Wam, Wszyscy święci. Chwała Panu! Amen.

  2. Magda

    Jezus wyleczył mnie z nerwicy lękowej, okropnych ataków lękowych. Zaczęłam cierpieć na okropną przypadłość - nerwica lękowa, inaczej ataki lękowe/paniki. Tylko osoba, która tego doświadczyła, może zdawać sobie sprawę, że to jedne z najgorszych momentów życia, w danym momencie przeżycie nawet gorsze w swojej intensywności i okropności od momentu, gdy dowiedziałam o śmierci bliskiej osoby. Zaczęłam dostawać tych...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezus wyleczył mnie z nerwicy lękowej, okropnych ataków lękowych. Zaczęłam cierpieć na okropną przypadłość - nerwica lękowa, inaczej ataki lękowe/paniki. Tylko osoba, która tego doświadczyła, może zdawać sobie sprawę, że to jedne z najgorszych momentów życia, w danym momencie przeżycie nawet gorsze w swojej intensywności i okropności od momentu, gdy dowiedziałam o śmierci bliskiej osoby. Zaczęłam dostawać tych nagłych ataków lęku/klaustrofobicznych po kilka razy dziennie w najmniej odpowiednich momentach - w restauracji, na Mszy, przy znajomych, przy chłopaku, na studiach, w domu, pociągu - w końcu zaczęłam bać się wychodzić z domu i czułam, że jeśli mam cierpieć i jeszcze raz doświadczyć tego nagłego i obezwładniającego szaleństwa i utraty zmysłów połączonej z dusznościami i totalną utratą kontroli nad ciałem, to wolę umrzeć albo coś sobie zrobić. Ale zawsze wierzyłam w Boże Miłosierdzie i że może mi ono pomóc - przekonałam się, że nawet jeśli w moim życiu są obecne rzeczy, które nie odpowiadają wzorowi chrześcijaństwa. Modliłam się i błagałam Jezusa, by nie dopuścił do mnie żadnego napadu lęku, żebym nawet nie musiała z tym walczyć czy sobie 'radzić' - po prostu żeby to zniknęło i żeby On był jak tarcza, która tych stanów do mnie nie dopuści. Po dwóch dniach od tego zawierzenia wszystkie ataki odeszły, nawet kiedy o nich mówiłam czy myślałam, nie byłam nawet w stanie ich doświadczyć(wcześniej sama myśl o tym, że mogę tego ataku dostać, zaczynała go u mnie wywoływać). Od tego czasu minęło 5 miesięcy. Dziękuję Ci, Jezu, bo była to najgorsza rzecz, jakiej w moim odczuciu mogłam doświadczyć!! Mam wiele innych świadectw; zawsze kiedy odmawiam Koronkę do Miłosierdzia i ufam Jezusowi, że mi pomoże - zawsze, bez wyjątku otrzymuję pomoc. Nigdy nie zdarzyło się, żeby moja prośba, którą zawierzyłam z pełnym zaufaniem i poczuciem miłości do Jezusa nie została wysłuchana. Wliczając między innymi moje zaburzenie snu, kiedy wstawałam podczas snu i czułam, że nie mogę się wybudzić przez kilka minut. Kiedyś podczas jednej z nocy, kiedy to zaburzenie było szczególnie okropne, pomodliłam się do Jezusa słowami: 'Jezu, Ty się tym zajmij', tak po kilkunastu minutach ogarnął mnie spokój i po godzinie bezsenności, wywołanej tym zaburzeniem, zasnęłam. Dolegliwości związane z tym zaburzeniem, które męczyły mnie od ponad godziny, odeszły i od tamtej pory śpię spokojnie i z pięknymi snami :)

  3. Kasia

    Panie Jezu! Dziękuję za zdany egzamin. Był bardzo trudny i czułam, żer źle mi poszedł, ale to chyba Ty go sprawdzałeś, bo zdałam. Przed egzaminem przez jakiś czas codziennie o 15:00 modliłam się, aby dać radę go zaliczyć. Jeszcze raz dziękuję.

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu! Dziękuję za zdany egzamin. Był bardzo trudny i czułam, żer źle mi poszedł, ale to chyba Ty go sprawdzałeś, bo zdałam. Przed egzaminem przez jakiś czas codziennie o 15:00 modliłam się, aby dać radę go zaliczyć. Jeszcze raz dziękuję.

  4. Malwina

    Panie Jezu, najmilosierniejszy, bardzo Ci dziękuję za to, że ochroniłeś nasz dom przed burzą, jaka przechodziła w nocy. Jesteśmy w trakcie remontu i wymiany dachu. Górna część domu jest pokryta jedynie folią. Baliśmy się, że wraz z burzą (która miała dość silne wyładowania) przyjdzie wichura, która może zerwać folię oraz silne opady deszczu. Zaczęlam odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia z wielką ufnością i wiarą...

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, najmilosierniejszy, bardzo Ci dziękuję za to, że ochroniłeś nasz dom przed burzą, jaka przechodziła w nocy. Jesteśmy w trakcie remontu i wymiany dachu. Górna część domu jest pokryta jedynie folią. Baliśmy się, że wraz z burzą (która miała dość silne wyładowania) przyjdzie wichura, która może zerwać folię oraz silne opady deszczu. Zaczęlam odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia z wielką ufnością i wiarą, że Pan Jezus mnie wysłucha, aby nas ochronił przed nieszczęściem (nie pamiętam, żebym kiedykolwiek z tak wielką ufnością jak wtedy, zwracała się do Pana Jezusa). Pod koniec odmawiania poczułam ciepło w sercu i głos wewnętrzny mówił mi, żebym się nie bała, że będzie dobrze. I istotnie tak było. Deszcz tylko troszkę popadał, wiatru nie było silnego, zaś burza przeszła jakby bokiem. Panie Jezu, dziękuję Ci także za wiele łask, jakie na mnie zesłałeś i nadal zsyłasz. Bądź uwielbiony na wieki! Jezu, ufam Tobie. Ps. Pragnę podziękować Siostrom ze ZSMBM za istnienie tejże strony internetowej. Często czytam tu świadectwa. Wiele z nich są pokrzepiające, dodają otuchy. Są bowiem ewidentnym dowodem na to, iż Bóg jest nieskończenie miłosierny dla każdego człowieka i że dla Niego nic nie ma niemożliwego.

  5. iwona

    Dziękuję Ci, św. Faustynko, za opiekę nad moją córcią, która ma bardzo skomplikowaną chorobę jelit. Dzięki modlitwie trafiamy na dobrych lekarzy i dobrych ludzi, którzy nam pomagają w ciężkich chwilach. Wierzę, że to dzięki modlitwie jest coraz lepiej i niedługo będziemy mogli nawet odstawić tabletki. Siostrzyczko Faustynko, z całego serca dziękuję za wszystko i proszę o dalszą opiekę nad moim dzieckiem.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, św. Faustynko, za opiekę nad moją córcią, która ma bardzo skomplikowaną chorobę jelit. Dzięki modlitwie trafiamy na dobrych lekarzy i dobrych ludzi, którzy nam pomagają w ciężkich chwilach. Wierzę, że to dzięki modlitwie jest coraz lepiej i niedługo będziemy mogli nawet odstawić tabletki. Siostrzyczko Faustynko, z całego serca dziękuję za wszystko i proszę o dalszą opiekę nad moim dzieckiem.

  6. Edyta

    Bardzo dziękuje za modlitwy w intencji szczęśliwego rozwiązania mojej siostry. Tydzień temu zadzwoniła siostra i powiedziała, że złapały ją skurcze i leży już na porodówce. Była godzina 14.56. Zbliżała się 15.00. Wiedziałam, że Bóg ma ją w opiece i będzie wszystko dobrze. Dziękuję, św. Faustynko, za wstawiennictwo. Siostrzenica urodziła się 25.08 śliczna i zdrowa.

    Czytaj całe świadectwo

    Bardzo dziękuje za modlitwy w intencji szczęśliwego rozwiązania mojej siostry. Tydzień temu zadzwoniła siostra i powiedziała, że złapały ją skurcze i leży już na porodówce. Była godzina 14.56. Zbliżała się 15.00. Wiedziałam, że Bóg ma ją w opiece i będzie wszystko dobrze. Dziękuję, św. Faustynko, za wstawiennictwo. Siostrzenica urodziła się 25.08 śliczna i zdrowa.

  7. Tomasz

    Dzięki Ci, Jezu, za to, że poziom cukru jest dobry i nic nie zagraża naszemu maleństwu. TY czuwasz nad naszą upragnioną ciążą, więc nic nie może się stać.

    Czytaj całe świadectwo

    Dzięki Ci, Jezu, za to, że poziom cukru jest dobry i nic nie zagraża naszemu maleństwu. TY czuwasz nad naszą upragnioną ciążą, więc nic nie może się stać.

  8. Ela

    Św. Faustyno, dziękuję, że Pan Bóg mnie wysuchał i to tak szybko. Byłam kuszona w pewnej sprawie, która równie dobrze mogła ciągnąć się latami. Prosiłam też o wstawinnictwo innych, ale najwięcej św. Faustynę i czuję, że to Ona najwięcej pomogła. Po około dwóch miesiącach modlitwy za wstawiennictwem św. Faustyny jest już po wszystkim. Chwała Panu!

    Czytaj całe świadectwo

    Św. Faustyno, dziękuję, że Pan Bóg mnie wysuchał i to tak szybko. Byłam kuszona w pewnej sprawie, która równie dobrze mogła ciągnąć się latami. Prosiłam też o wstawinnictwo innych, ale najwięcej św. Faustynę i czuję, że to Ona najwięcej pomogła. Po około dwóch miesiącach modlitwy za wstawiennictwem św. Faustyny jest już po wszystkim. Chwała Panu!

  9. artur

    Jezu, dziękuję Ci za spłacenie wszystkich kredytów w rodzinie. Jezu, dziękuję Ci za najlepszy samochód do działalności gospodarczej i cały niezbędny sprzęt. Przeszło to moje największe wyobrażenia. Jest lepiej nich chciałem. Dziękuję. Dziękuję za zdrowie i za cud poczęcia dziecka. Dziękuje za sprzedaż pozostałych przedmiotów i nie potrzebnego już małego samochodu. Jezu, dziękuję, że mnie nie zostawiłeś samego i...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, dziękuję Ci za spłacenie wszystkich kredytów w rodzinie. Jezu, dziękuję Ci za najlepszy samochód do działalności gospodarczej i cały niezbędny sprzęt. Przeszło to moje największe wyobrażenia. Jest lepiej nich chciałem. Dziękuję. Dziękuję za zdrowie i za cud poczęcia dziecka. Dziękuje za sprzedaż pozostałych przedmiotów i nie potrzebnego już małego samochodu. Jezu, dziękuję, że mnie nie zostawiłeś samego i pomogłeś, pobłogosławiłeś i dałeś napisać to świadectwo. Dziękuję, że zająłeś się wszystkim doskonale. Chwała Panu. Święta Faustyno, dziękuję za twoje wstawiennictwo.

  10. Magda

    Jezu Miłosierny, dziękujemy za wszystkie łaski, które otrzymaliśmy, za opiekę nad naszą rodziną, za dom, o który się modliłam, za cudowne rozwiązanie naszych spraw finansowych i życiowych.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, dziękujemy za wszystkie łaski, które otrzymaliśmy, za opiekę nad naszą rodziną, za dom, o który się modliłam, za cudowne rozwiązanie naszych spraw finansowych i życiowych.

  11. Krzysztof

    Świadectwo Bożego Miłosierdzia Pragnę podzielić się wraz ze swoją żoną interwencją Bożej miłości, która miała miejsce w naszym życiu w lipcu 2013 r. Żyłem wraz ze swoją obecną żoną bez ślubu kościelnego przez 11 lat od 2001 r. do 2012 r. Poznaliśmy się, gdy ja miałem 18 lat, a moja żona 16. Skończyliśmy szkołę średnią. Postanowiliśmy, że będziemy studiować razem w Olsztynie. Zacząłem studia rok wcześniej. Na moim...

    Czytaj całe świadectwo

    Świadectwo Bożego Miłosierdzia Pragnę podzielić się wraz ze swoją żoną interwencją Bożej miłości, która miała miejsce w naszym życiu w lipcu 2013 r. Żyłem wraz ze swoją obecną żoną bez ślubu kościelnego przez 11 lat od 2001 r. do 2012 r. Poznaliśmy się, gdy ja miałem 18 lat, a moja żona 16. Skończyliśmy szkołę średnią. Postanowiliśmy, że będziemy studiować razem w Olsztynie. Zacząłem studia rok wcześniej. Na moim drugim roku (żony na pierwszym) zamieszkaliśmy razem na stancji. Skończyliśmy studia, zmieniając po kolei stancje. Dostałem dobrą pracę w urzędzie, żona dostała pracę w szkole. Kupiłem piękne mieszkanie na kredyt. Wszystko wyglądało fantastycznie. Nasze życie pozbawione było zupełnie Pana Boga, kościół (do którego nie chodziliśmy) traktowaliśmy jako miejsce schadzek, a całe duchowieństwo jako otumanionych poczuciem misji biednych ludzi, którzy nie wiedzą co to życie. Wszelkie przejawy religijności gaszone były przez nas ironicznym śmiechem bądź obojętnością. Modlitwa była wyrazem słabości i zawodzenia starszych osób, które nie mają co robić z życiem (nie umieją się nim cieszyć). Ten obraz nędzy i rozpaczy był dla nas czymś normalnym, codziennością. Wszystko do tej pory w życiu nam wychodziło, nauka, wzajemne relacje, praca. We wszystkim byliśmy dobrzy, cenieni w pracy i wśród garstki znajomych. Perspektywa przyszłości wydawała nam się bardzo barwna i szczęśliwa. W marcu 2012 r. zapragnęliśmy mieć dziecko. Stwierdziliśmy, że już po prostu wypada. Miałem 28 lat i 3 miesiące. Pomyślałem, że przed 30. trzeba by było być już ustatkowanym. Jednak w marcu 2012 r. nie poczęliśmy dziecka, nie stało się to również, w kwietniu, maju, czerwcu, lipcu... Poczuliśmy z początku lekkie zaniepokojenie, potem strach, który nas paraliżował. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi, przecież jesteśmy młodzi zdrowi, nigdy poważnie nie chorowaliśmy, byliśmy w zasadzie wolni od nałogów. W miarę postępowania naszej frustracji spowodowanej niemożnością posiadania dziecka szukaliśmy pomocy najpierw w internecie, gdzie szukaliśmy pierwszych objawów ciąży oraz przyczyn, dla których nam się nie udaje. Oczywiście, przyczyn były setki, a objawów dziesiątki. Każdy z nich podporządkowywaliśmy pod naszą sytuację, mając nadzieję, że to już to. Jednak zamiast pomocy, trafialiśmy na ciągły mur. W końcu w naszych bezcelowych poszukiwaniach trafiliśmy na książkę i film Sekret, okultystyczną propagandę szczęśliwego życia bez zmartwień i problemów. W tym demonicznym odmęcie (jak się później dowiedzieliśmy) siedziało tysiące osób. Najprostszym sposobem do opisania tego jest postawienie człowieka z centrum Wszechświata, wynegowanie z niego Pana Boga i zastąpienie go słowem energia. Przekaz tej książki i filmu był jeden, będziesz miał to, co chcesz, tylko w to uwierz; przyciągasz swój los swoimi myślami, kreujesz tym swoją przyszłość. Podane było dziesiątki przykładów, wypowiedzi amerykańskich naukowców itd. Jeden wielki biznes w szatańskiej odchłani, o którym nie mieliśmy pojęcia, pomimo tego, że byliśmy w jego samym centrum. Wszystkie rzeczy nam wychodziły, tylko nie mogliśmy ?tym sposobem? mieć potomka. Szatan przecież nienawidzi dzieci, więc dlaczego miałby je nam dać. Myśli kłębiły się nam w głowach. Nie myśleliśmy o niczym innym. Próbowaliśmy o tym nie rozmawiać albo udawaliśmy, że tematu nie ma, że jakoś będzie. Po roku starania się o potomka straciłem nadzieję, ryczałem jak nikt nie widział, moja dusza krzyczała. Nie mogłem zasnąć, spokojnie serce mi strasznie kołatało. Psychika moja i mojej żony była w samym rynsztoku. Potem w telewizji "Trwam" usłyszałem wywiad z jakąś Panią Profesor (nazwiska nie pamiętam), że stres osób, które starają się o dziecko, jest taki sam jak osób, które dowiadują się, że mają nowotwór. Może wydawać się to śmieszne komuś, kto nigdy nie miał z tym problemu, ale rzeczywiście tak było. Strach nas sparaliżował. Byliśmy jak żywe trupy, nic nas nie cieszyło. Na co dzień zakładaliśmy uśmiechnięte maski, żeby tylko nikt się nie dowiedział, że coś jest nie tak. Pytania znajomych typu: ?to kiedy będziecie mieli dziecko? zbywaliśmy uśmiechem lub jakąś śmieszną odpowiedzią. Widzieliśmy przechodzący koło nas rodziców z dziećmi, a nasze dusze wyły z rozpaczy, rozrywało nas od środka. Popadliśmy w narkomanię (paliliśmy marihuanę), aby ulepszyć sobie życie. Wszystko na nic, paliliśmy dużo. Może ktoś z Państwa powie, jaka to narkomania, przecież to tylko ziółko. Proszę mi uwierzyć, to zamęt, który ciągnie na samo dno. W pewnym momencie zacząłem mieć nawet myśli samobójcze. Wraz z niemocą psychiczną, przyszła również niemoc fizyczna. Współżycie było dla nas czymś machinalnym, nie było w nim, nie mówię, już nawet miłości, ale nawet przyjemności. Tylko strach, że i tak nic z tego nie będzie. Dziesiątki przeprowadzonych testów ciążowych, wynik wciąż ten sam, negatywny. Szatan złapał nas w sieć i ciągnął na samo dno (gdybym wtedy o tym wiedział). W końcu we wspomnianej powyżej książce, która w sprytny sposób miała również cytaty z Ewangelii, trafiło do mnie zdanie o tym, że otrzymamy wszystko, o co będziemy prosić, tylko musimy w to uwierzyć (słowa Pana Jezusa). Ta podstępna książka miała również cytaty Buddy i innych, krótko mówiąc: New Age-owskie szambo. Jednak to jedno zdanie przemówiło do mnie. Pomyślałem: skoro Jezus tak powiedział, to może coś w tym jest, to był pierwszy promyk. Otworzyłem Ewangelię, przeczytałem to zdanie, potem następne, całą Ewangelię Świętą, potem wszystkie. Zacząłem interesować się Biblią. Rozmawiałem ze znajomą mojej mamy, która została zielonoświątkowcem. Powiedziała mi taką historię, że u nich był alkoholik, który się nawrócił i rozmawiał 3 dni z Jezusem (słyszał Jego głos). Pomyślałem sobie, że to raczej wymysł jego chorego umysłu nic więcej. Opowiedziałem tę historią mojemu koledze w pracy, raczej jako anegdotę. Odpowiedział mi: i co z tego, Święta Faustyna rozmawiała z Nim parę lat. Kupiłem jej "Dzienniczek", a za chwilę z żoną (wtedy jeszcze tylko cywilną:))) zawiesiliśmy na ścianie obraz Jezu Miłosiernego z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Padliśmy na kolana i modliliśmy się o potomka. Wołałem do Pana, pomóż mi, bo nie wytrzymam, nie dam rady, proszę Cię, Ty możesz wszystko. Po jakiś 2 tygodniach o godzinie 4 rano obudziły mnie słowa, tylko dwa: Mateusz, Szymon. Nikogo nie widziałem i wiem, że brzmi to bardzo dziwnie, ale tak właśnie było. Gdy się obudziłem wydawało mi się, jakby przed chwilą ktoś stał obok łóżka. Potrafię do dziś wskazać nawet miejsce. Głos bardzo łagodny, męski, spokojny. Wiem, co możecie sobie Państwo myśleć (kolejny który słyszy głosy). Nie słyszałem żadnych głosów, usłyszałem tylko dwa słowa, nic więcej. Drugiej nocy powtórzyło się to samo, też o 4 rano. Pierwsza moja myśl to była: Panie, chcesz mi dać bliźniaki?:))). Nie wiedziałem, o co chodzi. Mieliśmy jechać z żoną nad morze 14 sierpnia 2013 r. Powiedziałem jej 13 sierpnia, że idę po test ciążowy. Powiedziała, że to jeszcze za wcześnie, minęło dopiero parę dni od spodziewanego okresu. W drodze powrotnej z apteki powiedziałem do Pana, proszę daj mi dziecko, spraw, aby pojawiły się 2 kreski, a nigdy nie tknę już żadnej trawy:)). Za chwilę dowiedziałem się, że będę ojcem była godzina 21.37. Sprawdziłem w internecie znaczenie imion: Mateusz, Szymon to znaczy - DAR BOŻY, BÓG WYSŁUCHAŁ. O wszystkim opowiedziałem żonie (tzn. o tych 2 słowach), płakaliśmy z radości. W marcu 2014 r. urodził nam się piękny i zdrowy syn, dar od samego Boga. Jak się potem dowiedziałem w dokładnej kolejności (jedno pod drugim) te słowa są w Litanii do Wszystkich Świętych. Doszło do mnie dobitnie, że Pan działa przez swój Jedyny Święty Kościół Katolicki. Chwała Panu, Trójedynemu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Z poważaniem, Krzysiek i Ania, najszczęśliwsi rodzice na świecie. Proszę wszystkich o przekazanie tego świadectwa wiernym na Chwałę Pana.

  12. Edyta Joanna

    Dziękuję Ci, Miłości Miłosierna, za to, że ciągle z nami trwasz, pomimo naszej słabości i kruchości... Dziękuję za to, że owego dnia, gdy pojechaliśmy do kościoła w Paszowej, pozwoliłeś i natchnąłeś przybyłego księdza w zastępstwie za obecnego (ponieważ rozchorował się)... Jego słowa i kazanie jak nigdy wryło się w me serce, jak nowy szczep... Dziękuję, że w tym kazaniu odpowiedziałeś mi na nurtujące mnie pytanie w...

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Miłości Miłosierna, za to, że ciągle z nami trwasz, pomimo naszej słabości i kruchości... Dziękuję za to, że owego dnia, gdy pojechaliśmy do kościoła w Paszowej, pozwoliłeś i natchnąłeś przybyłego księdza w zastępstwie za obecnego (ponieważ rozchorował się)... Jego słowa i kazanie jak nigdy wryło się w me serce, jak nowy szczep... Dziękuję, że w tym kazaniu odpowiedziałeś mi na nurtujące mnie pytanie w sercu. Wtedy poznałam, jak bardzo Ci na mnie zależy..., że pragniesz Maryja, Matka Boska, stała się mi bliższa... Dziś, kiedy spotykają mnie różne sytuacje, szybko staje mi przed oczyma postać Matki i to ciche pytanie moje" "Maryjo, czy też to przeżywałaś z Jezusem małym?" i w głębi serca czuję, iż również nasza Matka przeżywała i takie małe rozterki. I w takich chwilach jesteś ze mną, słabą, kruchą. Szybko bym sama wybuchła złością..., ale TY, Matko, uczysz mnie, jak tulić własne dziecko. Nim zaśnie od łez słyszę ciche "kocham cię, mamo". Dziękuję Ci za ten dar, ten błysk Twój i za te, które nadejdą. Również i my KOCHAMY CIĘ Edyta Joanna, Gabriela Maria, Mariusz Andrzej

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina