Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 295 z 449

  1. antoni

    Ojcze Święty Janie Pawle II, w dniu Twojego święta dziękuję za wszystkie dary z Niebios. Proszę o wstawiennictwo w ciężkiej sprawie. Amen. Ave Maryja.

    Czytaj całe świadectwo

    Ojcze Święty Janie Pawle II, w dniu Twojego święta dziękuję za wszystkie dary z Niebios. Proszę o wstawiennictwo w ciężkiej sprawie. Amen. Ave Maryja.

  2. daneczka

    Ojcze Niebieski, w tym pięknym dniu, jaki jest dzisiejszy dzień zwany Dniem Ojca, życzę Ci, aby każdy dzień był dla Ciebie radością ze spotkania z nami, Twoimi dziećmi, aby oczy Twoje były zawsze radosne, a nie smutne, aby czoło Twoje się nie zachmurzało gniewem na nas. Najlepszy Ojcze, życzę Ci, aby wszyscy, którzy oddalili się od ciebie, jak najszybciej do Ciebie powrócili. Przy okazji pisania do Ciebie, Ojcze...

    Czytaj całe świadectwo

    Ojcze Niebieski, w tym pięknym dniu, jaki jest dzisiejszy dzień zwany Dniem Ojca, życzę Ci, aby każdy dzień był dla Ciebie radością ze spotkania z nami, Twoimi dziećmi, aby oczy Twoje były zawsze radosne, a nie smutne, aby czoło Twoje się nie zachmurzało gniewem na nas. Najlepszy Ojcze, życzę Ci, aby wszyscy, którzy oddalili się od ciebie, jak najszybciej do Ciebie powrócili. Przy okazji pisania do Ciebie, Ojcze Niebieski, pragnę Ci podziękować za wszystkie łaski mnie i innym wyświadczone. Dziękuję za Twoją cierpliwość dla naszych upadków, dziękuje za Twoją miłość i miłosierdzie. Dziękuję Ci za naszą Matkę Niebieską, ukochaną Maryję, dziękuję za objawienie Trójcy Przenajświętszej, dziękuję za ludzi wśród, których żyję. Dziękuję Ci, za moją wiarę, nadzieję i miłość, za moją rodzinę, znajomych i przyjaciół - za to, że mnie kochasz i mi wybaczasz. Za wszystko to dzisiaj ja grzeszna, Danka, Ci dziękuję. Pa, Kochany Ojcze. Amen.

  3. Grażyna

    Mój Najukochańszy Jezu, 2015-05-15 dałam kótkie i lakoniczne świadectwo Grażyna, Uległam wypadkowi, poruszałam się z wielkim trudem, ale po dzisiejszej Koronce ból niemal ustał, a ja mogę chodzić. Jestem szczęśliwa. Bóg zapłać. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z rozmiaru udzielanych mi łask. Pozwólcie, że się podzielę. Sytuacja moja była więcej niż beznadziejna i nadal jest nie do pozazdroszczenia. Nie chcę...

    Czytaj całe świadectwo

    Mój Najukochańszy Jezu, 2015-05-15 dałam kótkie i lakoniczne świadectwo Grażyna, Uległam wypadkowi, poruszałam się z wielkim trudem, ale po dzisiejszej Koronce ból niemal ustał, a ja mogę chodzić. Jestem szczęśliwa. Bóg zapłać. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z rozmiaru udzielanych mi łask. Pozwólcie, że się podzielę. Sytuacja moja była więcej niż beznadziejna i nadal jest nie do pozazdroszczenia. Nie chcę się użalać, wymienię tylko fatalny stan zdrowia, samotność, brak perspektyw, bezrobocie, wiek, nieciekawe miejsce zamieszkania, mogłabym wymieniać dalej, ale to nie o to chodzi. Najpierw błagałam tylko o szybką śmierć, ale mój stan zdrowia powolutku się poprawiał. Nagle doznałam olśnienia i przypomnałam sobie o Godzinie Miłosierdzia. Było to 15. maja 2015 i już po pierwszej modlitwie mogłam wstać. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, jak wielką otrzymałam łaskę. Od tamtej pory codziennie odmawiam Koronkę, wyrobiła się we mnie potrzeba modlitwy i ustawił się we mnie jakiś wewnętrzny budzik. Najbardziej lubię modlić się razem z słuchaczami różnych rozgłośni. Zaczęłam zgłębiać życie św. Faustyny, z uwagą słucham jej "Dzienniczka". Wiele zrozumiałam, także to, że otrzymałam wiele łask, z których nawet nie zdawałam sobie sprawy. Wydawało mi się, że wszyscy ludzie je mają. Codziennie rano tuż po przebudzeniu, zanim otworzę oczy składam do naszego Pana prośby. Nie uwierzycie, ale w czasie najbliższego kazania uzyskuję odpowiedź. Najpierw myślałam, że to przypadek, ale nie może być aż tyle splotów okoliczności. Moje zdrowie stopniowo się polepsza, nie jestem już takim kłębkiem nerwów, a dziś są moje urodziny i znów otrzymałam DAR. Zaraz po przebudzeniu stwierdziłam, że mogę swobodnie mówić, a jeszcze wczoraj, wypowiedzenie zdania sprawiało mi trudność ... i to od lat. Proszę o różne łaski, a otrzymuję to, co najważniejsze...JEZU, UFAM TOBIE!

  4. Janusz

    Dzisiejsze moje świadectwo będzie krótkie. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus + Osobą wierzącą byłem od zawsze, ale przez grzech, a głównie grzech kłamstwa, oddalałem się od Pana Boga i coraz bardziej podobało mi się określenie: "wierzący niepraktykujący" i często tak o sobie mówiłem choć prawie codziennie w drodze do pracy modliłem się swoimi słowami, głównie za swoich bliskich - ukochana Żona Edyta i dwóch...

    Czytaj całe świadectwo

    Dzisiejsze moje świadectwo będzie krótkie. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus + Osobą wierzącą byłem od zawsze, ale przez grzech, a głównie grzech kłamstwa, oddalałem się od Pana Boga i coraz bardziej podobało mi się określenie: "wierzący niepraktykujący" i często tak o sobie mówiłem choć prawie codziennie w drodze do pracy modliłem się swoimi słowami, głównie za swoich bliskich - ukochana Żona Edyta i dwóch synów Grześ i Bartuś, ale w sposób płytki i bardzo egoistyczny, niestety :( Aż przyszedł moment bardzo poważnego kryzysu w naszym małżeństwie. Na szczęście od jego początku był z nami i jest cały czas Pan Jezus Miłosierny. Żona na początku kryzysu poszła do spowiedzi i za pokutę Pan Jezus w osobie kapłana w konfesjonale zadał jej Koronkę do Miłosierdzia Bożego do odmówienia z mężem, ale ja, niestety, gdy Żona mi to powiedziała, zbyłem Ją, że może później, jutro, pojutrze... No i tak aż do momentu, gdy kryzys wylał się nam na głowę z całą siłą - zdążyłem tylko uprosić Żonę, żebyśmy razem odmówili Koronkę i potem się zaczęło coś bardzo strasznego w naszym Życiu, o czym nie będę pisał, ale było bardzo źle. Po około pół roku poprzez moją Siostrę natrafiłem na Nowennę Pompejańską do naszej Matki Najmilszej Maryi i DOPIERO WTEDY zaczął się proces nawracania mojego i otwierania oczu przez Ducha Świętego. Nawracanie moje trwa cały czas do dziś, z upadkami tj. problemem z ufnością do Pana Boga. Pragnę wszystkim powiedzieć: nie bójcie się i zaufajcie Panu Bogu. NIE ZWLEKAJCIE ZE SPOWIEDZIĄ I NIE ZAMIATAJCIE POD DYWAN TEGO, CO WAS GNĘBI, BO IM PÓŹNIEJ PÓJDZIECIE DO SPOWIEDZI, TYM MOCNIEJ TE GRZECHY WAS "WALNĄ W GŁOWĘ". Ja pół roku chodziłem ogłuszony, a i teraz jeszcze plączą mi się nogi. PROSZĘ WAS IDŹCIE DO SPOWIEDZI, POJEDNAJCIE SIĘ Z PANEM BOGIEM I BLISKIMI JAK NAJWCZEŚNIEJ. NIE BÓJCIE SIĘ, PAN BÓG JEST BARDZO DOBRY, MĄDRY I MIŁOSIERNY!!! Kończąc to świadectwo, proszę Was o modlitwę za moją ukochaną Żonę Edytę i za mnie. Moja ukochana Żona pomimo, że jest wspaniałą Kobietą i bardzo wierzącą osobą, to przez moje "wierzący niepraktykujący" chyba trochę "zdążyłem Ją odciągnąć" od Pana Boga, co próbuję teraz naprawić, ale sam bez Pana Boga i Waszej modlitwy nie dam rady, dlatego proszę Was o modlitwę, a jeśli komuś pomoże moje świadectwo, to będę bardzo szczęśliwy. Z Panem Bogiem - Jezu ufam Tobie +

  5. agnieszka

    Najukochańszy JEZU, dziękuję za uzdrowienie moich zębów, uwolnienia mnie od bólu lewej nogi oraz za pozytywne oceny mojej córki, o które tak prosiłam. Święta Faustynko i św. Janie Pawle II, Wam także pragnę podziękować z całego serca. Pozdrawiam ukochane siostrzyczki i proszę o modlitwę za mojego męża Roberta o uwolnienie go z nałogu alkoholizmu i łaskę wiary. BÓG zapłać.

    Czytaj całe świadectwo

    Najukochańszy JEZU, dziękuję za uzdrowienie moich zębów, uwolnienia mnie od bólu lewej nogi oraz za pozytywne oceny mojej córki, o które tak prosiłam. Święta Faustynko i św. Janie Pawle II, Wam także pragnę podziękować z całego serca. Pozdrawiam ukochane siostrzyczki i proszę o modlitwę za mojego męża Roberta o uwolnienie go z nałogu alkoholizmu i łaskę wiary. BÓG zapłać.

  6. Aleksandra

    Jezu! Dziękuję Ci, że zdjąłeś mi maskę, jaką codziennie zakładałam. Przed Tobą jestem wreszcie sobą. Dziękuję Ci za to, że za każdym razem byłeś przy mnie, gdy upadałam, dziękuję, że mnie oczyszczasz i pozwalasz walczyć o każdy, lepszy dzień. Bądź proszę zawsze ze mną i z moją rodziną! Kocham Cię! Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu! Dziękuję Ci, że zdjąłeś mi maskę, jaką codziennie zakładałam. Przed Tobą jestem wreszcie sobą. Dziękuję Ci za to, że za każdym razem byłeś przy mnie, gdy upadałam, dziękuję, że mnie oczyszczasz i pozwalasz walczyć o każdy, lepszy dzień. Bądź proszę zawsze ze mną i z moją rodziną! Kocham Cię! Amen.

  7. Karolina

    Chwalmy Pana Niebios, bo w Nim nadzieja, miłość, łaska. Dziękuję Ci, Tatusiu, za rodzinę, męża, cud, jaki otrzymałam - syna, dziękuję za całe moje życie, rodziców, siostry, dziadków i babcie a najbardziej dziękuję Ci za to, że jesteś. Chwała Panu!!!

    Czytaj całe świadectwo

    Chwalmy Pana Niebios, bo w Nim nadzieja, miłość, łaska. Dziękuję Ci, Tatusiu, za rodzinę, męża, cud, jaki otrzymałam - syna, dziękuję za całe moje życie, rodziców, siostry, dziadków i babcie a najbardziej dziękuję Ci za to, że jesteś. Chwała Panu!!!

  8. Urszula

    Dziękuję Bogu w Jezusie Miłosiernym za nieustaną opiekę, za prowadzenie mnie i mojej rodziny, za wszystkie otrzymane łaski. Dziękuję za życie... Dziękuję także św. Siostrze Faustynie za jej wstawiennictwo przed Bogiem. DZIĘKUJĘ. Urszula

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Bogu w Jezusie Miłosiernym za nieustaną opiekę, za prowadzenie mnie i mojej rodziny, za wszystkie otrzymane łaski. Dziękuję za życie... Dziękuję także św. Siostrze Faustynie za jej wstawiennictwo przed Bogiem. DZIĘKUJĘ. Urszula

  9. Beata

    Kochany Jezu, kochana Matko Boska i kochana Siostro Faustyno, dziękuję za wszystkie łaski, za opiekę nade mną i całą moją rodziną. Przepraszam za wszystkie grzechy i błagam o opiekę na każdą chwilę życia, a szczególnie proszę o łaskę zdrowia dla mnie i pomyślne wyniki badań. Bądźcie zawsze w życiu moim i mojej rodziny.

    Czytaj całe świadectwo

    Kochany Jezu, kochana Matko Boska i kochana Siostro Faustyno, dziękuję za wszystkie łaski, za opiekę nade mną i całą moją rodziną. Przepraszam za wszystkie grzechy i błagam o opiekę na każdą chwilę życia, a szczególnie proszę o łaskę zdrowia dla mnie i pomyślne wyniki badań. Bądźcie zawsze w życiu moim i mojej rodziny.

  10. Mariola

    Bóg może wszystko, ale najpierw my musimy chcieć nosić Boga w naszym sercu. Do wszystkich niedowiarków i wierzących, aby utwierdzić ich w wierze w Boże Miłosierdzie. Mam 43 lata, męża i dorosłą już córkę, która pojawiła się w moim życiu w 4 klasie liceum. Nie będę się rozpisywała o całej historii mojego życia. Zaznaczę jedynie, że jako dziecko i dziewczynka bardzo kochałam Boga i Mu ufałam. Jednak w dorosłe życie...

    Czytaj całe świadectwo

    Bóg może wszystko, ale najpierw my musimy chcieć nosić Boga w naszym sercu. Do wszystkich niedowiarków i wierzących, aby utwierdzić ich w wierze w Boże Miłosierdzie. Mam 43 lata, męża i dorosłą już córkę, która pojawiła się w moim życiu w 4 klasie liceum. Nie będę się rozpisywała o całej historii mojego życia. Zaznaczę jedynie, że jako dziecko i dziewczynka bardzo kochałam Boga i Mu ufałam. Jednak w dorosłe życie wkroczyłam bez sakramentu małżeństwa - chociaż tego nie chciałam. Zawarliśmy związek cywilny i na ślub kościelny mówiliśmy, że jeszcze mamy czas. Na początku naszego cywilnego związku chodziłam do kościoła na Mszę, ale bardzo bolało mnie serce, że nie mogę w pełni uczestniczyć w Eucharystii. I przestałam. Córkę ochrzciliśmy, przyjęła I Komunię Świętą, bierzmowanie - pod moim naciskiem - bo może ci się przyda. Taka była moja postawa i wiara wówczas. Czas płynął, niby się kochaliśmy, ale... Przez lata wspominałam do męża, abyśmy wzięli ślub, ale nie było mowy. Lata płynęły. Pracowaliśmy - nawet nieźle nam się wiodło, ale nie byłam tak szczęśliwa, jak na początku, kiedy pobraliśmy się jako młodzież w IV klasie liceum. Na wszystko był czas, tylko nie dla Boga i na modlitwę. Później było coraz gorzej. Nie mogliśmy się w ogóle z mężem dogadać. Ja traciłam wiarę we wszystko. Nic mnie nie cieszyło. Odsunęłam się od ludzi, znajomych. Drażniły mnie wszystkie programy rozrywkowe w telewizji - a kiedyś lubiłam je. Czasami się modliłam do Matki Bożej i odmawiałam różaniec. Kiedyś około 2 lata temu, przechodząc koło półki z książkami, kilka z nich się wysunęło - a na wierzchu była książka o Siostrze Faustynie - pozostawiona przez mamę męża. Odłożyłam ją na stolik nocny i wieczorem zaczęłam czytać. Czytałam i wszystko zaczęło mi się przypominać - jak z moją św. pamięci babcią odmawiałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego, jak śpiewałam nabożeństwo majowe, jak śpiewałam w kościele, czytałam - należałam do oazy. I to był mój początek powrotu do Boga. Odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego, staram się codziennie łączyć duchowo z Jezusem o godz. 15:00, dziękuję Siostrze Faustynie i proszę, aby dalej się wstawiała za mnie. W 2014 roku w Niedzielę Palmową (już uczestniczyłam we Mszy. Wówczas postanowiłam, że muszę uczestniczyć w całym tridum paschalnym i tak było w Wielki Czwartek, Piątek uczestniczyłam w uroczystościach w swojej parafii - w sobotę rano po poświęcenie pokarmów mieliśmy wyjechać w rodzinne strony do naszych Mam - i trochę ubolewałam, że pewnie nie będę w kościele, bo pobalujemy do późna i na SPOTKANIE Z BOGIEM do kościoła nie pójdę. Ale stało się inaczej, jednak Pan Bóg jest nieogarniony w swych planach. Córka strasznie pokłóciła się z mężem i ostatecznie my zostaliśmy w domu a ona sama pojechała. Płakałam, bo były to pierwsze święta spędzone bez dziecka, ALE SPĘDZONE Z BOGIEM, TAK JAK CHCIAŁAM - i za to dziękuję Panu Bogu. Trudno nazwać ,że spędzaliśmy Święta - po prostu wolny czas - Święta u nas kończyły się na poświęceniu pokarmów, a Boże Narodzenie na odczytaniu fragmentu Pisma Świętego przed kolacją Wigilijną i tyle... Nie rozmawialiśmy z mężem, każdy z nas siedział w innym pokoju. I tak zrozpaczona tą sytuacją przeryczałam całą sobotę. Ocknęłam się wieczorem i pobiegłam a raczej pojechałam do kościoła, ale do innego (kiedyś przypadkiem po kolejnej kłótni i awanturze w domu trafiłam na niego w pięknym parku). Cała moja Msza była przepłakana i przebłaganiem za moje grzechy i prośbą o wybaczenie. Wszystkie słowa, jakie kapłan wymawiał podczas uroczystości i w sobotę i niedzielę i poniedziałek - wydawało mi się, że skierowane są do mnie, że ksiądz wie, co ja teraz czuję. W Wielką Niedzielę po Mszy św. przyszłam do domu i pomyślałam: muszę pierwsza się odezwać, przecież byłam na Eucharystii, słuchałam Słowa Bożego - muszę mieć w sercu pokój i miłość. I tak też zrobiłam. Wspomnę jeszcze, że przez te 2 dni - mąż cały czas siedział przy komputerze, ale zauważyłam, że słucha też Ewangelii i różnych audycji o Panu Bogu. Właśnie w te święta uświadomiłam sobie, że brakuje mi Boga, brakuje mi Eucharystii, nabożeństw itd. Od tego czasu opuściłam tylko parę niedzielnych Mszy. W rodzinie mojej zaczęło być lepiej, ale nadal zdarzały się awantury i kłótnie. Kiedyś leżąc w łóżku powiedziałam: "Panie Jezu, ja sama nie jestem w stanie już nic zrobić, pozostawiam swoje życie w Twoich rękach, jak zdecydujesz, tak będzie". Oczywiście, cały czas modliłam się, aby mój mąż również otworzył swe serce dla Chrystusa. Po kilku miesiącach mąż powiedział, że pójdzie ze mną do kościoła - sam z siebie - a za kolejny miesiąc, że chce wziąć ślub kościelny - o którym ja już przestałam marzyć. Kościół, do którego zaczęłam chodzić, jest pod wezwaniem św. Michała Archanioła, wierzę, że to nie jest przypadek, że akurat tam trafiłam - Bóg chciał, aby to Michał Archanioł, strażnik wiary i pogromca szatana, objął mnie i męża swoją ochroną i modlitwą. W tym roku okres Wielkiego Postu był dla nas okresem REKOLEKCJI PRZEDŚLUBNYCH. Już razem spędzaliśmy czas na modlitwie, wspólnej EUCHARYSTII i to nie tylko w niedzielę czy święta obowiązkowe - tęsknimy za Bogiem i żałujemy, że tyle lat naszego życia zmarnowaliśmy. Czy można uznać za przypadek, że akurat nabrałam odwagi w Środę Popielcową, aby pójść do księdza i zapytać, czy udzieli nam ślubu, bo nie jesteśmy z jego parafii - to słowa Pana Boga wypowiedziane nad moją głową "nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" dodały mi odwagi. Następnym znakiem dla mnie, że Siostra Faustyna modliła się za mnie jest to, że po ponad 25 latach przystąpiłam do spowiedzi z całego życia, u księdza michality Zbyszka Barana, który akurat w tym roku miał rekolekcje wielkanocne w parafii. Spowiedź odbyłam w domu generalnym Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na ul. Żytniej w Warszawie, gdzie rozpoczynała swą posługę Siostra Faustyna, a ksiądz Zbyszek posługiwał siostrom jako ich kapelan. Rozmowy, jakie odbyłam z księdzem Zbyszkiem, chociaż były to tylko 2 spotkania, ponieważ został oddelegowany w inne miejsce, i Słowo Boże przez niego głoszone bardzo mi pomagają w codziennym życiu. Szkoda, że już go nie ma w Warszawie. Miesiąc temu przyjęliśmy Sakrament Małżeństwa - najpiękniejsza uroczystość w moim życiu. Jestem bardzo szczęśliwa, bo jeżeli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu - wszystko jest na swoim miejscu. Siostro Faustyno, módl się za nami grzesznikami do miłosiernego Jezusa Chrystusa o łaskę nawrócenia dla wszystkich ludzi grzeszących i błądzących, aby uwierzyli w Boże Miłosierdzie. Jezu, ufam Tobie. Z Panem Bogiem.

  11. Alicja

    Kiedyś uważałam, że modlitwa jest nie potrzebna. Lecz w momencie,, gdy moja Mama zachorowała na chorobę nowotworową zaczęłam się modlić. Moje prośby zostały wysłuchane i dalej są wysłuchiwane. Bardzo jestem szczęśliwa, że Bóg za wstawinnictwem m.in. Maryji oraz św. Jana Pawła ll pomaga mi spełnić moje marzenie o wyzdrowieniu mojej Mamy. Cieszę się, że się nie odwrócił ode mnie i dał mi drugą szansę. Bardzo proszę o...

    Czytaj całe świadectwo

    Kiedyś uważałam, że modlitwa jest nie potrzebna. Lecz w momencie,, gdy moja Mama zachorowała na chorobę nowotworową zaczęłam się modlić. Moje prośby zostały wysłuchane i dalej są wysłuchiwane. Bardzo jestem szczęśliwa, że Bóg za wstawinnictwem m.in. Maryji oraz św. Jana Pawła ll pomaga mi spełnić moje marzenie o wyzdrowieniu mojej Mamy. Cieszę się, że się nie odwrócił ode mnie i dał mi drugą szansę. Bardzo proszę o modlitwę za moja Mamę, żeby wyzdrowiała, bardzo za wszystko dziękuję!

  12. Magdalena

    Najukochańsza Faustynko, dziękuję za Boże dzieło, które się rodzi. Panie, błogosław nam i zsyłaj łaski, prosimy Cię o to! Siostro Faustynko, wspieraj nas i pomagaj, bo imię Twoje będzie z nami w każdej sekundzie. Dzięki Twej pomocy dzieci przyprowadzimy do Pana! Bądź z nami i nie szczędź nam łask, które Pan Jezus pozwolił Ci rozdawać jak tylko chcesz i kiedy chcesz! JEZU, UFAM TOBIE!

    Czytaj całe świadectwo

    Najukochańsza Faustynko, dziękuję za Boże dzieło, które się rodzi. Panie, błogosław nam i zsyłaj łaski, prosimy Cię o to! Siostro Faustynko, wspieraj nas i pomagaj, bo imię Twoje będzie z nami w każdej sekundzie. Dzięki Twej pomocy dzieci przyprowadzimy do Pana! Bądź z nami i nie szczędź nam łask, które Pan Jezus pozwolił Ci rozdawać jak tylko chcesz i kiedy chcesz! JEZU, UFAM TOBIE!

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina