daneczka
Pragnę podziękować Jezusowi Miłosiernemu, Matce Najświętszej oraz św. Krzysztofowi za uratowanie z wypadku mojej siostry Doroty i jej córki Pauliny. Siostra z córką miały wypadek 2 km od domu. Prowadziła córka, wpadły w poślizg, dwa razy koziołkowały i wpadły do rowu. Gdy jechały, siostra tak jak ja zawsze odmawiała różaniec. Gdy wpadły w poślizg, jedyne co przyszło jej do głowy, to: Mateczko, ratuj. Gdy mi...
Czytaj całe świadectwo
Pragnę podziękować Jezusowi Miłosiernemu, Matce Najświętszej oraz św. Krzysztofowi za uratowanie z wypadku mojej siostry Doroty i jej córki Pauliny. Siostra z córką miały wypadek 2 km od domu. Prowadziła córka, wpadły w poślizg, dwa razy koziołkowały i wpadły do rowu. Gdy jechały, siostra tak jak ja zawsze odmawiała różaniec. Gdy wpadły w poślizg, jedyne co przyszło jej do głowy, to: Mateczko, ratuj. Gdy mi opowiadała przez telefon po dwóch tygodniach od wypadku, powiedziała, że wcale się nie bała. Wiedziała, że Matka Najświętsza im pomoże. I pomogła. Nikogo więcej nie było na drodze, samochód został skasowany, ale one obie wyszły cało. Siostra miała tylko zadrapanie na głowie. Od siebie dodam, że auto było stare bez poduszek i innych bajerów. Dla siostry był to jej drugi poważny wypadek, z którego wyszła cało.