Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 314 z 449

  1. Joanna

    Bądź uwielbiony Boże w Trójcy Świętej Jedyny przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Jezu Miłosierny, jesteś największą Miłością mojego życia, wielbię Cię, Panie, wielbię i wysławiam nieskończone miłosierdzie Twoje. Duchu Święty, Boże, błogosławię Cię i dziękuję Ci za bezmiar Twojej miłości, którą otaczasz mnie każdego dnia! Bądź uwielbiony, bądź wywyższony! Wielbię Cię, Panie, wielbię i błogosławię! Jakże...

    Czytaj całe świadectwo

    Bądź uwielbiony Boże w Trójcy Świętej Jedyny przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Jezu Miłosierny, jesteś największą Miłością mojego życia, wielbię Cię, Panie, wielbię i wysławiam nieskończone miłosierdzie Twoje. Duchu Święty, Boże, błogosławię Cię i dziękuję Ci za bezmiar Twojej miłości, którą otaczasz mnie każdego dnia! Bądź uwielbiony, bądź wywyższony! Wielbię Cię, Panie, wielbię i błogosławię! Jakże dziękować Ci, Panie, za wszystko, co czynisz w moim życiu? W sposób szczególny chcę Ci, Panie, podziękować za trzydniowe rekolekcje przeżywane pod kierownictwem o.Johna Bashobory. Dziękuję Ci za szczególny dar radości, którym mnie obdarzyłeś. Krusz, Panie, mury obojętności, braku miłości, wzajemnego szacunku, letniej wiary, braku wdzięczności wobec Twojego, Panie, ogromu miłosierdzia przez moich najbliższych! Ty, Panie, wszystko możesz. Amen.

  2. Grzegorz

    Jezus. Pan mój i Bóg mój. Nigdy nie zdołam odwdzięczyć się Panu za łaski jakich udzielał i udziela mi nieustannie przez całe moje dotychczasowe życie. To Jemu zawdzięczam zdaną maturę, życie mojego pierwszego syna, wyrwanie mnie z ciemności grzechu. Jemu zawdzięczam wszystko, nieustanną opiekę. Nie zasłużyłem, Panie Jezu, na nic z tego, co dla mnie zrobiłeś. Wiem natomiast, że nikt nie kocha mocniej człowieka niż...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezus. Pan mój i Bóg mój. Nigdy nie zdołam odwdzięczyć się Panu za łaski jakich udzielał i udziela mi nieustannie przez całe moje dotychczasowe życie. To Jemu zawdzięczam zdaną maturę, życie mojego pierwszego syna, wyrwanie mnie z ciemności grzechu. Jemu zawdzięczam wszystko, nieustanną opiekę. Nie zasłużyłem, Panie Jezu, na nic z tego, co dla mnie zrobiłeś. Wiem natomiast, że nikt nie kocha mocniej człowieka niż Bóg. Wybacz wszystkim, którzy ciągle ranią Twoje serce. Modlę się za grzeszników i proszę dla nich o łaski. Strasznym jest stracić życie wieczne. Matko moja, Maryjo, błagam Cię o opiekę nad moją rodziną. Szczęść Boże wszystkim.

  3. Monika Anna

    Boże Miłosierdzie podtrzymuje także nasze fizyczne życie! Dzisiaj bardzo konkretnie powierzyłam Siostrom do nieustannej modlitwy pewne osoby znowu z Monachium. Potem na facebooku zamieściłam jeszcze dokładniejszą i dłuższą prośbę modlitewną także ściśle związaną z tym miastem, po apelu znajomego ojca - zakonnika z pochodzenia Włocha, który słowem i czynem bardzo skutecznie głosi Boże Miłosierdzie), aby wpisać swoje...

    Czytaj całe świadectwo

    Boże Miłosierdzie podtrzymuje także nasze fizyczne życie! Dzisiaj bardzo konkretnie powierzyłam Siostrom do nieustannej modlitwy pewne osoby znowu z Monachium. Potem na facebooku zamieściłam jeszcze dokładniejszą i dłuższą prośbę modlitewną także ściśle związaną z tym miastem, po apelu znajomego ojca - zakonnika z pochodzenia Włocha, który słowem i czynem bardzo skutecznie głosi Boże Miłosierdzie), aby wpisać swoje intencje na jego stronie. Po ok 90 minutach przywitała mnie osoba z akademika, w którym mieszkam, akurat zabierałam się do nauki. Miałam właśnie odpowiedzieć: "Cześć!" Ale naraz jakby ślina falą tsunami podniosła mi się w przełyku do góry - tak ślina! I się zakrztusiłam. Nie piłam, nie jadłam, po prostu nic. Nie mogłam nawet krzyknąć ratunku i nie wiedziałam, co się dzieje i jak pomóc sobie sama - mimo że dwie osoby w moim pobliżu coś robiły i słyszały, że się ksztuszę i nie mogę normalnie funkcjonować. Nie wiadomo dlaczego nie wzięły na poważnie tej sytuacji.Jakoś odkaszlałam. Trwało to i było bolesne. Jak powiedziałam o tym jednej z wielu koleżanek tu ze mną mieszkających, bardzo się dzwiwiła tym zajściem. Teraz wiem wręcz z własnego doświadczenia, że szatan okropnie nienawidzi, kiedy z całym przekonaniem = ufnością, polecamy osoby - oraz konkretne grupy osób Bożemu Miłosierdziu i modlitwie jako takiej, najchętniej zabiłby nas za to. Ale nasze życie jest w ręku Boga i On nie dopuści, aby nam się stała jakaś krzywda, chyba że bardzo potrzebuje naszego cierpienia do czegoś. Wiem też, że modlitwa Sióstr z tego Zgromadzenia jest maxymalnie skutecznia, bo św. Siostra Faustyna kontynuuje swoją misję faktycznie i po śmierci! Tak Miłosierdzie Boże jest tak piękne: kiedy Jezus wychodzi do nas zawsze ze swoją bezinteresowną miłością, która jest odpowiedzią na wszystko, i pragnie nas tylko kochać i abyśmy Mu na to tylko pozwolili - mimo to że niejednokrotnie ranimy Go na różne sposoby tak naprawdę nie chcąc tego! I kiedy pragniemy tego samego doświadczenia dla innych i prosimy o to, to coś złego się bardzo wścieka, ale tylko Jezus jest Panem! :)Ameen! Jako dziękczynienie Jezusowi dzisiaj zacytuję tę pieśń: Światłem i zbawieniem mym, Drogą, Życiem, Prawdą jest Pan. Łaską swą prowadzi mnie. W Jego ręku jest mój los. Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? Pan obrońcą mego życia, przed kim miałbym czuć trwogę? 2. Nawet gdy wrogowie staną przeciw mnie obozem, moje serce nie poczuje strachu. Choćby napadnięto mnie zbrojnie, nawet wtedy ufność swą zachowam. 3. O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, żebym mógł zawsze przebywać w jego domu, abym kosztował słodyczy Pana, stale się radował Jego świątynią. 4. W namiocie swoim mnie ukryje w chwili nieszczęścia, schowa w głębi przybytku, na skałę mnie wydźwignie. (...)

  4. Wiola

    Rok temu miałam wypadek samochodowy na oblodzonej jezdni. Była zima, ciemno. Dachując, spadłam ze skarpy. Gdy samochód obracał się i ześlizgiwał się z jezdni w dół widziałam przed sobą drzewo. Pamiętam tylko swoje ciche zawołanie: "Jezu, nie!" Oprócz lekkich obrażeń kręgów szyjnych z wypadku wyszłam bez szwanku, co ciekawe, okazało się, że widziane przeze mnie drzewo, na które "spadałam" było z boku, nawet o nie nie...

    Czytaj całe świadectwo

    Rok temu miałam wypadek samochodowy na oblodzonej jezdni. Była zima, ciemno. Dachując, spadłam ze skarpy. Gdy samochód obracał się i ześlizgiwał się z jezdni w dół widziałam przed sobą drzewo. Pamiętam tylko swoje ciche zawołanie: "Jezu, nie!" Oprócz lekkich obrażeń kręgów szyjnych z wypadku wyszłam bez szwanku, co ciekawe, okazało się, że widziane przeze mnie drzewo, na które "spadałam" było z boku, nawet o nie nie zahaczyłam. Każdy, kto oglądał mój samochód po wypadku, mówił, że niemożliwe, żeby ta osoba przeżyła-tak był pognieciony. Dziś wiem, że Jezus mnie ocalił! Każdego dnia dziękuję za ocalenie mi życia...

  5. daneczka

    Jezu, ufam Tobie! Pragnę podziękować Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia za modlitwę, która została wysłuchana. Niech wszyscy dowiedzą się o tym i proszą nasze kochane Siostry o modlitwę we wskazanych intencjach. Nie tak dawno dowiedziałam się, że wnuczka znajomej mojej koleżanki z pracy została potrącona na pasach, gdy szła do babci, aby ją odwiedzić. Dziewczynka, już panienka, szła na zaproszenie babci po odbiór...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, ufam Tobie! Pragnę podziękować Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia za modlitwę, która została wysłuchana. Niech wszyscy dowiedzą się o tym i proszą nasze kochane Siostry o modlitwę we wskazanych intencjach. Nie tak dawno dowiedziałam się, że wnuczka znajomej mojej koleżanki z pracy została potrącona na pasach, gdy szła do babci, aby ją odwiedzić. Dziewczynka, już panienka, szła na zaproszenie babci po odbiór prezentu gwiazdkowego. Gdy nieprzytomną z wieloma urazami zabrano do szpitala, babcia nie mogła darować sobie tego, że to przez nią i jej zaproszenie. Dziewczyna długo nie odzyskiwała przytomności, czekała ją poważna operacja. Babcia tak się tym przejęła, że w krótkim czasie bardzo schudła (ok. 20 kg) oraz wpadła w depresję. Wtedy zdecydowała się zadzwonić do swojej przyjaciółki, a mojej koleżanki Mireczki. Gdy Mirka nam w pracy opowiedziała dramat swojej koleżanki, postanowiłyśmy modlić się za tę dziewczynę. Ja jak zwykle w takim przypadku poprosiłam Kochane siostry w Łagiewnikach o modlitwę Koronką do Bożego Miłosierdzia. Sama ofiarowałam za nią Mszę św. i Komunię oraz odmawiałam Koronkę i Różaniec do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Dzisiaj przez przypadek dowiedziałam się od Mirki, że dziewczynka jest już w domu. W krótkim czasie idzie do szkoły. Wraca do zdrowia. Bóg zapłać za wszystko. Chwała Bożemu Miłosierdziu. Amen.

  6. Anastazja

    Jestem chora na raka. Żyję - to CUD. Jego miłosierdzie wysławiać będę na wieki.

    Czytaj całe świadectwo

    Jestem chora na raka. Żyję - to CUD. Jego miłosierdzie wysławiać będę na wieki.

  7. Paweł

    Św. Siostra Faustyna jest moją największą i najlepszą orędowniczką u Pana Jezusa Miłosiernego. Dziękuję Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach za opiekę nad tym cudownym miejscem. Na nowo w nim odkryłem Miłość i Dobroć Bożą. Bóg zapłać. I proszę o modlitwę za mną.

    Czytaj całe świadectwo

    Św. Siostra Faustyna jest moją największą i najlepszą orędowniczką u Pana Jezusa Miłosiernego. Dziękuję Siostrom Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach za opiekę nad tym cudownym miejscem. Na nowo w nim odkryłem Miłość i Dobroć Bożą. Bóg zapłać. I proszę o modlitwę za mną.

  8. antoni

    Miłosierdzie Boże, św. Faustynko, dziękuję za dary, które spływają z Niebios. O 15:00 łączę się z Łagiewnikami, tak cudownym miejscem pielgrzymim. Jezu, Tobie zaufałem, serce oddałem do dyspozycji. Ufam Tobie! Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Miłosierdzie Boże, św. Faustynko, dziękuję za dary, które spływają z Niebios. O 15:00 łączę się z Łagiewnikami, tak cudownym miejscem pielgrzymim. Jezu, Tobie zaufałem, serce oddałem do dyspozycji. Ufam Tobie! Amen.

  9. Justyna

    Wszystko, co tu piszę, jest na chwałę Bożą. Pewnie jeszcze kilka lat temu sama nie uwierzyłabym w taką historię. Zostałam wychowana w rodzinie katolickiej, co niedziela do kościółka, oazy, wyjazdy z kościoła, pielgrzymki. Mimo tego jakoś specjalnie w Boga nie wierzyłam, był bo był, ale dogłębniej w sprawy wiary nie wnikałam. Moje "nawrócenie" zaczęło się pięć lat temu. Zawsze marzyłam o fajnej, spokojnej rodzinie...

    Czytaj całe świadectwo

    Wszystko, co tu piszę, jest na chwałę Bożą. Pewnie jeszcze kilka lat temu sama nie uwierzyłabym w taką historię. Zostałam wychowana w rodzinie katolickiej, co niedziela do kościółka, oazy, wyjazdy z kościoła, pielgrzymki. Mimo tego jakoś specjalnie w Boga nie wierzyłam, był bo był, ale dogłębniej w sprawy wiary nie wnikałam. Moje "nawrócenie" zaczęło się pięć lat temu. Zawsze marzyłam o fajnej, spokojnej rodzinie, spokojnej pracy, dzieciach, domu. Wiele lat minęło, gdy poznałam mojego pierwszego. Podchodziłam już pod 30, sądziłam, że to będzie ten jedyny na zawsze. Bogiem się nadal nie przejmowałam, nawet czasami się śmiałam z tego wszystkiego: po co wierzyć skoro i tak wszystko mam. Nasza znajomość trwała pół roku; jak szybko się zaczęła, tak szybko się skończyła. W tym samym czasie straciłam bliską mi osobę (umarła na raka), straciłam pracę. Zaczęłam wtedy szukać ratunku w różnych modlitwach, Nowenna Pompejańska, święta Rita i wiele wiele innych modlitw, jednocześnie zaczęłam zaglądać na różne portale randkowe, szybko chciałam znaleźć tego jednego, ukochanego, kogoś, kto mnie zrozumie, przytuli, poprostu pokocha. W tej intencji zaczęłam odmawiać Tajemnice Szczęścia. Przez ten rok nic się nie działo, a wręcz przeciwnie - wyglądało coraz gorzej mimo znaków, jakie mi Bóg dawał, a było ich pełno poprzez Pismo Święte, ludzi. Zawsze gdzieś głęboko wierzyłam, że przyjdzie taki moment, że zła passa się odwróci. Po roku odmawiania Tajemnic Szczęścia, dokładnie dwa dni przed ukończeniem, miałam sen: śnił mi się Jezus, który powiedział, że tyle się namęczyłam, to mi da wszystko, czego chcę. Potem postać Jezusa przemieniła się w zwykłego człowieka, ów człowiek powiedział: Nie martw się, bądź cierpliwa, będziesz miała to, czego chcesz. Sen ten był pod koniec października 3 lata temu. Po skończonych Tajemnicach Szczęścia nadal się nic nie działo, modliłam się równocześnie do Matki Bożej z Guadaluppe o dar rodzicielstwa. Tak minął listopad, grudzień, a potem początek nowego roku. Na początku lutego przypadkiem trafiłam na staż do pewnej szanowanej firmy i tam (możecie wierzyć lub nie, wiem, mi też ciężko w to uwierzyć) poznałam człowieka z mojego snu, czciciela Matki Bożej z Guadallupe. W firmie tej przepracowałam ponad dwa lata. Jednocześnie moja znajomość z tym człowiekiem się rozwijała. Po pewnym czasie się dowiedziałam, że ma kogoś bliskiego stanu wolnego. W sposób zabawny próbowano mnie z tą osobą swatać :) Dziś spotykamy się, jesteśmy razem, nasza znajomość kwitnie, jest tak, jak zawsze chciałam by było, jest takim człowiekiem, o jakim zawsze marzyłam. Co do pracy w tej firmie było ciężko, gdy przeniesiono mnie do innego działu, przez ponad rok przechodziłam mobbing, trzymałam się tylko, bo chciałam mieć pracę, utrzymać dom, w pewnym momencie poniosło mnie, jakby mnie ktoś natchnął poszłam do szefa i powiedziałam, co myślę o tym wszystkim. Oczywiście, to ja wylądowałam w innym miejscu, jest mi tu dobrze, mimo że jeszcze nie mam stałej pracy. Poniewieram się na różnych umowach, raz gorszych, raz lepszych, za różne najmniejsze pieniądze, wciąż się modlę o spokojną pracę i rodzinę. Piszę to, bo teraz wiem, po tych pięciu latach, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że gdzieś tam w górze albo obok nas jest Ktoś, Kto kieruje naszym życiem, trzeba mu tylko na to pozwolić i dać wolną rękę działania. Nie wiem, co dalej będzie, wciąż jest ciężko, ale widzę, że wszystko się zmienia powoli, ale do przodu. Może kiedyś napiszę pełniejsze świadectwo jako szczęśliwa żona, matka z pracą i normalnymi godnymi dochodami. Zawsze mówię: Jezu, działaj Ty.

  10. daneczka

    Kochany Jezu, dziękuję ci za sobotę, za niedzielę. W sobotę byłam z mężem na udanym balu, a w niedzielę na Eucharystii, która sprawowana była za rodzinę z okazji 40 lecia małżeństwa. Dziękuję Ci, Jezu, że mogłam w niej uczestniczyć z mężem i synami. Do końca nie miałam pewności, czy mąż z nami pójdzie, ponieważ był zmęczony sobotnim balem. Jego tłumaczenia bardzo mnie zdenerwowały, wykrzyczałam mu, że na bal miał...

    Czytaj całe świadectwo

    Kochany Jezu, dziękuję ci za sobotę, za niedzielę. W sobotę byłam z mężem na udanym balu, a w niedzielę na Eucharystii, która sprawowana była za rodzinę z okazji 40 lecia małżeństwa. Dziękuję Ci, Jezu, że mogłam w niej uczestniczyć z mężem i synami. Do końca nie miałam pewności, czy mąż z nami pójdzie, ponieważ był zmęczony sobotnim balem. Jego tłumaczenia bardzo mnie zdenerwowały, wykrzyczałam mu, że na bal miał siłę i wiedział, że jest Msza Święta na, której nie powinno jego zabraknąć. Dziękuję Ci, Jezu, bo to Twoja zasługa i zasługa Ducha Świętego, ponieważ wiedziałam jakich argumentów użyć. Bardzo dziękuję. Dziękuję również za dzisiejszą moją obecność na Eucharystii do Matki Bożej Gromnicznej. Za to, że mogłam być i móc poświęcić gromnicę. Dzisiaj mało kto wierzy, że ratuje nas jej zapalenie w czasie burzy od uderzenia pioruna. Dziękuję.

  11. Ela z Rumi

    Chwała Ci, mój najukochańszy Jezu, mój Wybawco, Zbawicielu i Przyjacielu. Składam Ci pokorne dziękczynienie za to, że pozwoliłeś mi, niegodnej Twojej słudze, otworzyć się na Twoją miłość i miłosierdzie. Dziękuję, Panie, że błogosławisz moim dzieciom, które oddałam Tobie, bo przecież TY kochasz je bardziej niż ja je kocham. Jezu, ufam Tobie!

    Czytaj całe świadectwo

    Chwała Ci, mój najukochańszy Jezu, mój Wybawco, Zbawicielu i Przyjacielu. Składam Ci pokorne dziękczynienie za to, że pozwoliłeś mi, niegodnej Twojej słudze, otworzyć się na Twoją miłość i miłosierdzie. Dziękuję, Panie, że błogosławisz moim dzieciom, które oddałam Tobie, bo przecież TY kochasz je bardziej niż ja je kocham. Jezu, ufam Tobie!

  12. Jan

    Dziękuję Tobie, Panie Jezu Chryste, za moją żonę i kochanego synka, za zdrowie i szczęście. Dziś wiem, że bez Ciebie szedłem na zgubę. Jezu, ufam Tobie!

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Tobie, Panie Jezu Chryste, za moją żonę i kochanego synka, za zdrowie i szczęście. Dziś wiem, że bez Ciebie szedłem na zgubę. Jezu, ufam Tobie!

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina