Kochani! Pragnę podzielić się z Wami moim spotkaniem z Jezusem, aby rozpalić jeszcze bardziej w Waszych sercach wiarę, nadzieję i miłość. Spotkaniem, które ciągle trwa. Nazywam się Dorota, jestem żoną i mamą 2 chłopców, mam lat 37. Mieszkam w Gdyni, z zawodu jestem księgową. Był poranek 8 maja 2013 r. Uroczystość św. bp Stanisława. Tego dnia czytana była Ewangelia o Jezusie Dobrym Pasterzu. Jechałam pociągiem do pracy i odmawiałam różaniec, III Tajemnicę Chwalebną ? Zesłanie Ducha Św. Zbliżaliśmy się do przystanku - Gdynia Wzgórze św.Maksymiliana - do wysiadania przygotowywała się mama, babcia i dziewczynka - chora umysłowo i fizycznie, siedząca na wózku. Na chwilkę przerwałam modlitwę różańcową i westchnęłam do Jezusa, żeby wspomógł tę rodzinę. W tym momencie babcia i mama przesunęły się i ujrzałam twarz dziewczynki. Miała około siedmiu lat, okulary. Spotkanie naszych spojrzeń trwało kilka sekund, ale nigdy go nie zapomnę. W tym spojrzeniu była najczystsza miłość, jaką w życiu spotkałam. Zostałam przebita strzałą miłości. W umyśle słyszałam Jego Imię - Jezus. Jakby wołał do mnie: Ja jestem, Ja żyję ! Od tego momentu zmieniło się w moim życiu wszystko. Kolory, smaki, które nas otaczają są mdłe, nijakie, wszystko w porównaniu z tą miłością jest słabe, kruche, nieudolne. Zmieniło się moje patrzenie, słuchanie, myślenie. Nie da się tego opisać, bo nie mam z czym porównać. Była tam moc, głębia, czystość i przeogromna miłość. Pragnę biec za tą Miłością, wołać: Weź mnie ze sobą! Moje życie jest teraz tęsknotą, czekaniem na dzień naszego spotkania, kiedy cała zostanę zanurzona w tej Miłości. To czekanie przeplata się z trudami dnia codziennego i nie jest łatwiej, ale jest na pewno piękniej. Nie chce żyć jak kiedyś. Chcę żyć mądrzej, czyściej, piękniej. Zrozumiałam, że tylko czysta miłość może spotkać czystą miłość, więc tego szukam w myślach, mowie, patrzeniu, czynach. Szukam Go wszędzie w Sakramentach, Adoracjach, modlitwach, w drugim człowieku, w milczeniu, dzień i w nocy. Wiele razy potykam się i upadam w grzech, widzę jak bardzo jestem słaba, ale wiem, po prostu już wiem dokąd zmierzam i za Kim idę. W tym czasie chodziłam w każdy wtorek na Adorację Najświętszego Sakramentu do Wspólnoty Uwielbienia Krwi Chrystusa. Przez ten czas, około 10 m-cy Jezus bardzo oczyszczał mnie swoją Krwią, pouczał mnie, jak wychodzić z grzechów ciężkich, co nie oznacza, że obecnie umiem. To był bardzo intensywny czas oczyszczania, uwalniania i gojenia ran z całego życia. Wszystkie rany zostały najpierw oczyszczone, a następnie wypełnione miłością. Na ostatniej Adoracji zrozumiałam w duszy, że mam oddać/opowiedzieć Jezusowi całe moje życie. Usłyszałam głos: ? Daj mi pić. Usiadłam z Jezusem przy studni i wszystko, co pamiętałam od dziecka, to Mu opowiedziałam i zawołałam - Daj mi pić z Twojego źródła, żebym już nie pragnęła. Po tym dniu, czułam, że umarłam. Odeszłam od wspólnoty, przestałam chodzić na Adorację, nie mogłam wejść do kościoła. Miałam obrzydzenie do ciszy, milczenia, Pisma św., kapłanów, spowiedzi, kościoła. Byłam u lekarza i upierałam się, że jestem chora. Wykonałam wiele różnych badań i nic (zostawiłam je sobie na pamiątkę). Zdrowa, wyglądająca na ciężki stan depresji. Nie wiedziałam, co mi jest, nie mogłam jeść, nie mogłam spać i ciągle przepraszałam Boga za wszystko i płakałam, ale Go nigdzie nie mogłam odnaleźć. Po ponad 3 miesiącach u spowiedzi usłyszałam słowa kapłana: ?Duch Św. na tobie spoczywa? i to zdanie spowodowało, że się ocknęłam, Jezus mnie przebudził i podniósł. Dał mi nowe serce, tchnął nowe życie. I dziś wiem, że trzeba odrzucać to co nieczyste, choć jest to bardzo, bardzo trudne, a zwłaszcza nieczyste myśli i mowę, tego jest najwięcej w naszym życiu, a podążać tylko za czystością. Zakochałam się! Zakochałam się w Bogu i Jego Matce. Ona do mnie przyszła ze swoim Synem. Niech będzie uwielbione Święte Oblicze Boga! Dziękuję Ci Mario!