Chcielibyśmy się z Wami podzielić naszym doświadczeniem łaski potomstwa od Boga. Będzie to kilka bardzo osobistych myśli. We wrześniu tego roku mieliśmy 19. rocznicę małżeństwa. Nasza córka Dominika kilka dni temu skończyła 3 miesiące. Jak można policzyć po 18 latach małżeństwa Pan Bóg obdarzył nas potomstwem. Choć staraliśmy się o nie około 15 lat. I tak sobie przekornie myślę, że potrzebowaliśmy dojrzeć, by stać się pełnoletni. Te kilkanaście lat to był dla mnie trud radzenia sobie z emocjami, gdy spotykaliśmy znajomych z dziećmi. Był to czas uciekania w osamotnienie, czas pytania Boga, czy o nas zapomniał? Czas tracenia nadziei. Mnie również łatwo nie było zgodzić się z tym, że nie mamy dzieci. Było we mnie bardzo dużo buntu i takiego usilnego proszenia Boga o potomstwo. Takiej upartości w tym proszeniu. To było wiele lat, więc ciężko tutaj o wszystkim powiedzieć, natomiast to, co najważniejsze, to nasze leczenie skończyło się już ponad 7 lat temu. Adopcja w danym momencie, w którym się jej podjęliśmy, okazała się też nie dla nas. Mijały kolejne lata, a dzieci nie było. W tym czasie, jeśli o mnie chodzi, zaczęłam prosić Pana Boga o radość w tym życiu, jakie mi dał, bez dzieci, o przyjęcie tego, że nie mam dzieci, o akceptację, o pogodzenie się z tym, że nie mamy własnych dzieci. Dodam, że też już skończyliśmy 40 lat, więc wydawałoby się, że już trzeba to zaakceptować, że jesteśmy bez dzieci, ale w tej upartości ciągle prosiliśmy Pana Boga o potomstwo, a ja zaczęłam dodawać do tej modlitwy słowa: „jeżeli jest taka Twoja wola”. Powiem, że w tym długim czasie czekania, takiego naszego też dojrzewania w wierze, Pan Bóg dawał mnóstwo pocieszeń, takie delikatne dotknięcia, które dawały siłę, żeby dalej iść np. kojące doświadczenie ciszy, piękna przyrody, muzyki, wyjazdy na narty, rower, góry, podróże i wiele, wiele chwil z naszymi siostrzeńcami i chrześniakami, kiedy mogliśmy tak jakby posmakować rodzicielstwa opiekując się nimi, przyjmując ich miłość i dając im naszą. Rok 2021 pomimo zewnętrznych okoliczności, tak jak tego wszyscy doświadczaliśmy covidowych, okazał się dla nas rokiem łaski, w nim udało nam się nawiedzić Maryję Częstochowską dwa razy: akurat byliśmy wyjazdem na południe udało się w jedną stronę i drugą. Dodatkowo błogosławionymi został kardynał Stefan Wyszyński i Róża Czacka. Msza beatyfikacyjna była dla mnie szczególnym czasem proszenia o cud. Zawsze z tyłu głowy miałem takie słowa, że czas beatyfikacji jest czasem szczególnej łaski. I podczas tej Mszy też prosiłem właśnie o wstawiennictwo za nami, no i wierzę, że Kardynał Wyszyński nam pomógł. Ja jeśli chodzi o Różę Czacką to dodam, że bardzo poruszyło mnie to, że ona, mimo że traciła wzrok a później go straciła, to miała w sobie radość i radowała się, cieszyła się, pomagając innym, więc też ja prosiłam o taką radość w tym naszym nieposiadaniu potomstwa. 8 listopada w Matemblewie podczas spotkania na naszej modlitwie ks. Andrzej powiedział: „Proszę Cię, abyś dotykał tych ludzi, którzy stracili nadzieję, którzy przez czekanie na upragnione potomstwo wpadli w depresję, trudności emocjonalne. Proszę Cię, abyś te wszystkie małżeństwa dotykał swoim uzdrowieniem”. Poczułem, że jest to o mnie, że już chyba nie ma we mnie nadziei. 10 listopada 2021, czyli dwa dni później moja zona zrobiła test i były dwie kreski. Pomyślałem to niemożliwe, test chyba jest przeterminowany. Wiele myśli przebiegało mi jeszcze wtedy przez głowę, ale pamiętam, że również zapłakałem. A były to łzy radości. Jak widać jestem osobą bardzo wrażliwą, wieloma rzeczami się przejmuję. Podczas ciąży, Bóg wiele razy do mnie mówił: „Andrzej, zaufaj! Ja się wami opiekuję”. Ja, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, to cieszyłam się bardzo tym dzisiaj, tym teraz nie wybiegając w przyszłość, co będzie i już po porodzie. Po tym, jak się urodziła nasza córeczka, to widzę, że Pan Bóg obdarzył nas łaską mimo ogromnego lęku, który w nas był, a którego może sobie później nawet uświadomiliśmy, i naszych ewidentnych słabości. Wiele razy oddawałam te sprawę Bogu mówiąc: „Jezu, Ty się tym zajmij!”. W naszych trudnościach prosiliśmy o wstawiennictwo świętych. Ja miałam takich swoich świętych, których prosiłam i to naprawdę nas umacniało też na tej naszej drodze. Tak może w skrócie, bo można by było mówić bardzo długo, ale cieszymy się, że Pan Bóg nas obdarzył potomstwem. Chwała Panu Bogu!