Jarek
Nie wiem, czy to, co napiszę, może być potraktowane jako świadectwo. Być może nie, ale mnie to podniosło na duchu. Od kilku miesięcy jestem na granicy depresji m.in. znowu wpadłem w nałóg i dużo palę. W niedzielę wyszedłem na chwilę do sklepu i oczywiście kupiłem papierosy, bo znowu bardzo podle się czułem. W drodze powrotnej zacząłem żalić się Matce Bożej na swój los, a raczej na to, że nie radzę sobie z moimi...
Czytaj całe świadectwo
Nie wiem, czy to, co napiszę, może być potraktowane jako świadectwo. Być może nie, ale mnie to podniosło na duchu. Od kilku miesięcy jestem na granicy depresji m.in. znowu wpadłem w nałóg i dużo palę. W niedzielę wyszedłem na chwilę do sklepu i oczywiście kupiłem papierosy, bo znowu bardzo podle się czułem. W drodze powrotnej zacząłem żalić się Matce Bożej na swój los, a raczej na to, że nie radzę sobie z moimi strachami. Stanąłem i zacząłem palić. W pewnym momencie podszedł do mnie człowiek, który przedstawił się jako bezdomny, i poprosił o papierosa. Człowiek był trzeźwy i czysty, w ręku miał torbę z puszkami. Wyjąłem i podałem mu 2 sztuki. On wziął i podziękował, po czym dodał, że niewielu jest takich ludzi jak ja. Zdziwiłem się bardzo, bo to tylko 2 marne papierosy, a tu taka wdzięczność i słowa pocieszenia. Poczułem się naprawdę lepiej. Czy to może być przykład tego, że Matka Boża opiekuje się mną ciągle? Ja w to wierzę, choć mam wątpliwości, czy moje świadectwo to dobry przykład. Jeśli nie, to prosiłbym moderatorów o usunięcie tego wpisu. Chciałbym jednak dodać, że mój strach paraliżuje mnie od wielu miesięcy i jest mi z tym bardzo źle, a ten mały promyk na jakiś czas pomógł mi.