Anna
Agonia mojej babci trwała bardzo długo i była bardzo bolesna, i pełna przerażenia i krzyku. Babcia nie miała świadomości otoczenia, była "w innym świecie". Zanim agonia się zaczęła, babcia otrzymała ostatnie namaszczenie, nie wiem, na ile była wtedy świadoma. Po ciężkiej, długiej agonii uspokoiła się (ustał krzyk i przerażenie) i zmarła dopiero w momencie odmawiania Koronki do Bożego Miłosierdzia. Odmawiała rodzina...
Czytaj całe świadectwo
Agonia mojej babci trwała bardzo długo i była bardzo bolesna, i pełna przerażenia i krzyku. Babcia nie miała świadomości otoczenia, była "w innym świecie". Zanim agonia się zaczęła, babcia otrzymała ostatnie namaszczenie, nie wiem, na ile była wtedy świadoma. Po ciężkiej, długiej agonii uspokoiła się (ustał krzyk i przerażenie) i zmarła dopiero w momencie odmawiania Koronki do Bożego Miłosierdzia. Odmawiała rodzina, osoby pełniące dyżur w "Koronce za konających" (wysłałam smsa z imieniem babci). Zmarła spokojnie. W "Dzienniczku" św. Faustyny są fragmenty dotyczące tej modlitwy (Koronki do Miłosierdzia Bożego) odmawianej za konających. Wcześniej tego dnia, gdy umierała, odmawiałam różaniec i inne modlitwy, ale lęk ustał u babci i odeszła dopiero przy Koronce. Myślę, że dzięki nowennie pompejańskiej (różańcowi), odmawianej za babcię parę miesięcy wcześniej, babcia otrzymała przed śmiercią sakramenty (namaszczenie). Wiedziałam, że będzie trudno, by jej mąż się na to zgodził, a ona sama już nie miała świadomości, by o to prosić. Mąż zgodził się i otrzymała przed agonią sakrament namaszczenia. Ostatni dzień nowenny pompejańskiej (różańca) przypadł mi na dzień pogrzebu babci. Na krzyżu na grobie miała tabliczkę z nazwiskiem, na której był wizerunek Matki Bożej i tekst "Jezu, ufam Tobie"- czyli tekst związany ze św. Faustyną i Koronką. Z tego, co wiem, rodzina nie wybierała wzoru tej tabliczki. Jakiś czas, zanim babcia straciła świadomość i zmarła, zaczęła oglądać transmisję z sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.