Anna
"Tylko w Twoim miłosierdziu, Panie mój, nadzieja ma" Był piątek 18 lutego 2011 roku. Pojechałam w samo południe do porodu. W związku z dynamiczną akcją wysłano mnie na salę porodową. To był szczególny dzień, bo tego samego dnia mój szwagier miał egzaminy na studiach. Nasza mama postanowiła odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia. W tak zwanym pierwszym okresie porodu zaczęło spadać tętno dziecka. Również i ja...
Czytaj całe świadectwo
"Tylko w Twoim miłosierdziu, Panie mój, nadzieja ma"
Był piątek 18 lutego 2011 roku. Pojechałam w samo południe do porodu. W związku z dynamiczną akcją wysłano mnie na salę porodową. To był szczególny dzień, bo tego samego dnia mój szwagier miał egzaminy na studiach. Nasza mama postanowiła odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia. W tak zwanym pierwszym okresie porodu zaczęło spadać tętno dziecka. Również i ja zaczęłam się gorąco modlić. Wiem, że Bóg pytał mnie jeszcze raz, czy chcę tego dziecka, bo miałam na początku wątpliwości, czy je chcę. W myślach odpowiedziałam: .Jezu, ufam Tobie. Jeśli ma przeżyć, pokocham je z całych sił. I szczęśliwie urodziłam trzecie dziecko. Był odkręcony pępowiną z rękami na głowie i z prawdziwym węzłem na pępowinie. Wiem, że gdyby nie cud moje dziecko zmarło by przy porodzie. Syn dostał imię po ojcu, gdyż mąż miał anse do tego miejsca. Po latach św, Jakub często go przyprowadza w te rejony. A mama dowiedziała się wieczorem, że wyprosiła dwa cuda: zdrowego kolejnego wnuka i bardzo dobrze zdany egzamin szwagra.