Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 38 z 450

  1. Milena

    Moja historia odnośnie potomstwa jest bardzo ciężka. Od razu po ślubie uznaliśmy z mężem, że pragniemy potomstwa. Udało nam się szybko, bo już w pierwszym cyklu starań. Cóż to była za radość! Każde usg to szczęście przeogromne. Po badaniu w 20tc zaczęliśmy kompletować wyprawę. Niestety drugie badanie prenatalne w 24tc córka na usg nie żyje, nie wiadomo, co się stało.. Dziecko urodziło się martwe. To, co przeżyłam...

    Czytaj całe świadectwo

    Moja historia odnośnie potomstwa jest bardzo ciężka. Od razu po ślubie uznaliśmy z mężem, że pragniemy potomstwa. Udało nam się szybko, bo już w pierwszym cyklu starań. Cóż to była za radość! Każde usg to szczęście przeogromne. Po badaniu w 20tc zaczęliśmy kompletować wyprawę. Niestety drugie badanie prenatalne w 24tc córka na usg nie żyje, nie wiadomo, co się stało.. Dziecko urodziło się martwe. To, co przeżyłam, było dla mnie tak wielkim szokiem, że nie wierzyłam, że dzieje się to naprawdę. Płacz, rozpacz, łzy, ale i nadzieja. Lekarze powiedzieli, że czasami tak się zdarza i że mamy walczyć dalej. Po pół roku od śmierci małej udało się, kolejna ciąża. Strach, zdystansowanie.. wszystko było dobrze do 23tc..ciśnienie,białkomocz,gestoza...córka urodzona w 26tc żyła 2,5 miesiąca (zmarła przez zaniedbanie w szpitalu). Cała rodzina była przy nas, wspólnie pożegnaliśmy nasz mały cud.. Ja straciłam wiarę i nadzieję. Obwiniałam Boga za to, że pozwolił na to zaniedbanie, obwiniałam także siebie, że nie zostałam dłużej w szpitalu. .musiałam leczyć się psychiatrycznie. Gdy już troszeczkę mi się polepszyło podjęliśmy kolejne starania. Niestety, ciąża biochemiczna, kolejne dziecko nas opuściło. Nadal walczyliśmy. Po pewnym czasie udało się być w ciąży po raz 4...Strach, bezradność paraliżowały nas każdego dnia. Niestety, od 17tc kolejna walka o córeczkę. Jeździliśmy po całej Polsce, aby ją uratować, lecz lekarze nie dawali szans... W pewnym momencie powiedziałam: "Panie, niech się dzieje Twoja wola, jeśli małej będzie lepiej u Ciebie, niech tak będzie". Nasza córeczka odeszła w nocy po tych słowach. Kolejne dziecko martwo urodzone w 24tc. Po tej śmierci nie miałam sił żyć, lecz jedyne co się zmieniło to to, że znowu przybliżyłam się do Boga. Modlitwy było dużo, modliłam się głównie o to, abym miała siłę po prostu żyć, gdyż w pewnym momencie miałam myśli samobójcze, nie dawałam rady. Modliłam się często i bardzo gorliwie, podczas modlitw często słyszałam w głowie głos, abym się nie poddawała, że będę miała dziecko na ziemi. Dodało mi to sił, zaczęliśmy z mężem szukać lekarskiej pomocy. Udało się. Po leczeniu immunologicznym kolejna ciąża, już 5, lecz poroniona w 9tc..lekarze wytłumaczyli nam, że tak się zdarza i że mam problem z prawidłową implantacją łożyska, Modliłam się nieustannie, po 2 miesiącach od ostatniego poronienia kolejna ciąża. Tę ciążę oddałam całkowicie Panu Bogu i Matce Przenajświętszej. Obecnie 28tc, ciąży, w której dzieją się cuda. Na początku lekarze nie dawali szans, gdyż dziecko za wolno się rozwijało, badania co tydzień, lecz w pewnym momencie maluch nadrobił ponad 2 tyg w 1 tydzień,. Lekarze nie wierzyli własnym oczom. Z racji tego, że mam problem z przepływami w tętnicach macicznych, lekarze sceptycznie do nas podchodzili, bez euforii. Ja jednak codziennie się modlę, ufam Panu. Na ostatniej wizycie ustaliliśmy, ,że dziecko urodzi się po majówce. Synek waży już ponad 1kg. Ta ciąża to cud bez wątpienia. Wierzę, że z początkiem maja nasze życie się zmieni i, że Pan Bóg wynagrodzi nam wszystko. Nie można się poddawać. Należy wierzyć i ufać, a Pan wie najlepiej, co jest dla nas najlepsze.

  2. Ania i Rafał

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Chcieliśmy Wam przedstawić Krzysia. Krzyś ma 8,5 miesiąca jest piękny, zdrowy, silny, bardzo pogodny, nie płacze jak nie musi – mam nadzieję, że teraz nie będzie musiał. To jest mój mąż Rafał, a ja mam na imię Ania. Rafał ma 48 lat, a ja mam 47 lat i Bóg nas obdarzył wielką łaską. Pobraliśmy się 8 lat temu, zaczęliśmy się starać o dziecko 2,.5 roku później. Przegapiliśmy swoją...

    Czytaj całe świadectwo

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Chcieliśmy Wam przedstawić Krzysia. Krzyś ma 8,5 miesiąca jest piękny, zdrowy, silny, bardzo pogodny, nie płacze jak nie musi – mam nadzieję, że teraz nie będzie musiał. To jest mój mąż Rafał, a ja mam na imię Ania. Rafał ma 48 lat, a ja mam 47 lat i Bóg nas obdarzył wielką łaską. Pobraliśmy się 8 lat temu, zaczęliśmy się starać o dziecko 2,.5 roku później. Przegapiliśmy swoją młodość z różnych powodów. Dzieliła nas odległość, byliśmy zaangażowani w swoje sprawy zawodowe, a kiedy chcieliśmy to wszystko naprawić i kiedy marzyliśmy o założeniu rodziny, okazało się, że nie jest to takie proste. Zaczęliśmy korzystać z naprotechnologii niedługo potem poczęła się nasza córeczka Krysia. Umarła zanim się urodziła. Ma grób, takie dziecko można pochować, można nadać mu imię. Dowiedzieliśmy się tego wszystkiego od naszego lekarza, wspaniałego człowieka, który nigdy nie powiedział nam, że jest za późno i nigdy nas nie odesłał, ale starał się bardzo pomóc, tylko że po poronieniu było już coraz gorzej. Moje wyniki były tragiczne, było nam bardzo ciężko, a lekarze zaczęli nam proponować coraz bardziej agresywne leczenie, takie które mogłyby mieć negatywne konsekwencje dla zdrowia i szereg coraz bardziej specjalistycznych badań. W międzyczasie wybuchła pandemia, wiele ośrodków było zamkniętych, a nam też raczej nie uśmiechało się chodzenie po szpitalach i powoli zaczęliśmy tracić nadzieję. Leczenie to agresywne jakoś też do nas nie przemawiało, nie podjęliśmy go. Było nam bardzo ciężko, bardzo ciężko. Pewnego dnia rano w kościele, powiedziałem Bogu, że to już jest ponad moje siły, że to już jest sprawa dla Niego, że tutaj to, co może człowiek, to wszystko zrobił. Powiedziałam też Bogu, że jeśli mam być mamą to jestem, a jeżeli nie, to proszę o siły, żeby to przyjąć. To był też czas kiedy miałam bardzo trudny okres w pracy: z miesiąc, półtora spałam po 3, 4, 5 godzin na dobę i wtedy właśnie począł się Krzyś, po ludzku to jest niemożliwe. Ciąża była wspaniała, bez żadnych komplikacji, nie robiliśmy żadnych badań prenatalnych, no bo przecież nie można wybierać w darach Boga, przyjęlibyśmy jakiekolwiek dziecko Bóg by nam dał, czy zdrowe, czy chore i kochalibyśmy je tak samo. Zupełnie przypadkiem na mojej drodze Pan Bóg postawił wspaniałego lekarza, ginekologa z dużym doświadczeniem na emeryturze, ale przecież przypadek to drugie imię Boga. Przyjął nas bardzo ciepło, prowadził całą ciążę; ciąża była donoszona. Krzyś się urodził w 40 tygodniu. Ten lekarz z własnej woli poszedł do szpitala po tym, jak mnie sam tam skierował i rozmawiał z lekarzami tam pracującymi o mojej sytuacji. Przedstawiał całą ciążę, całą sprawę, nie musiał tego robić. Dziwnym zbiegiem okoliczności, podłączono mi KTG później niż zwykle, ale przecież przypadek to drugie imię Boga. Wtedy puls Krzysia zaczął słabnąć, trzeba było rodzić natychmiast. Bóg uratował to dziecko, Krzyś mógł nie przeżyć. Po porodzie Krzysia przywiozła mi pani pielęgniarka, zaczęłyśmy rozmawiać, okazało się, że jest naszą sąsiadką, która mieszka kilka domów dalej. To była kobieta z mojego snu, kiedy jeszcze nie było wiadomo, czy będzie chłopczyk czy dziewczynka, przyśnił mi się taki sen: po porodzie przynosi mi dziecko pielęgniarka, też ciemnowłosa i pytam w tym śnie, kto to jest? I usłyszałam „to jest Krzysiu” i jest Krzysiu. Bóg wybrał mu imię, Krzysztof to znaczy „przynoszący Boga” mamy nadzieję, że swoim życiem zaniesie Boga wielu, może robi już to w tej chwili teraz. Pan Bóg dal mi tę łaskę, że po porodzie mogłam i wciąż mogę karmić w naturalny sposób, to się nie zdarza w moim wieku, często młode osoby mają z tym problem. W czasie ciąży, w czasie porodu, dotychczas jak i w czasie poronienia Pan Bóg otoczył nas ludźmi, którzy nas najbardziej kochają. Moja mama i siostra, którym chcę bardzo podziękować za opiekę, miłość. O dziecko dla nas modliło się bardzo dużo osób. Rodzina, ale też osoby nieznajome, konsekrowane. Wiele osób się modliło, nawet jak obcy ludzie widzieli nas podczas ciąży modlili się za mnie, modlili się za Krzysia i robią to do teraz. Moc modlitwy wstawienniczej jest ogromna. Nasza przygoda z Matemblewem zaczęła się 3 lata temu, w maju byliśmy tu pierwszy raz po poronieniu i wracaliśmy tu kilkakrotnie. Uczestniczyliśmy, też w modlitwach o dar potomstwa, w modlitwach o uzdrowienie, a kiedy nie mogliśmy tego robić, osobiście staraliśmy się w miarę możliwości śledzić relacje w Internecie. To tutaj właśnie, w Matemblewie, u stóp Matki Bożej Brzemiennej pod jej cudowną figurą powierzyłam jeszcze niepoczęte dziecko Bogu, przez ręce Matki Bożej. Myślę, że ta cała nasza historia wskazuje na to, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, że Bóg nie pokazuje, kto tu rządzi, tylko wybacza, przytula ludzi, którzy nawet przegapili swoją młodość. Miłość Boga jest nieskończona, Jego dary są obfite, a doświadczenie cudu rzuca na kolana. Bóg prowadzi, tylko trzeba mu podać rękę.

  3. Edyta

    Dziękuję, Panie Jezu, za dom. Teraz już tylko małe, codzienne obowiązki. Proszę o siłę i wytrwanie w małych, codziennych obowiązkach. Dziękuję Maryi z całego serca, że mnie wyciągnęła za uszy. Kocham Cię, Maryjo. Błogosław nam, bardzo proszę.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję, Panie Jezu, za dom. Teraz już tylko małe, codzienne obowiązki. Proszę o siłę i wytrwanie w małych, codziennych obowiązkach. Dziękuję Maryi z całego serca, że mnie wyciągnęła za uszy. Kocham Cię, Maryjo. Błogosław nam, bardzo proszę.

  4. DZIĘUJĘ

    Panie Jezu, Matko Boża, dziękuje za dzisiejszą spowiedź. Nie spodziewałam się jej.

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, Matko Boża, dziękuje za dzisiejszą spowiedź. Nie spodziewałam się jej.

  5. Rafal

    Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, za uzdrowienie mnie za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny, która czuwała nade mną podczas wypadku. Dziękuję, że z poważnego wypadku, gdzie zostałem potracony autem, a lekarze dawali małą szansę, że będę chodził, to dzięki Twej łasce - chodzę. Codziennie odmawiam Koronkę i dziękuję Ci, Jezu, i św. Faustyno, że czuwacie nade mną.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, za uzdrowienie mnie za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny, która czuwała nade mną podczas wypadku. Dziękuję, że z poważnego wypadku, gdzie zostałem potracony autem, a lekarze dawali małą szansę, że będę chodził, to dzięki Twej łasce - chodzę. Codziennie odmawiam Koronkę i dziękuję Ci, Jezu, i św. Faustyno, że czuwacie nade mną.

  6. intencja

    MATKO BOŻA DZIEKUJĘ TOBIE, że mogłam jeździć do Ciebie na nabożeństwa majowe dziękuję.

    Czytaj całe świadectwo

    MATKO BOŻA DZIEKUJĘ TOBIE, że mogłam jeździć do Ciebie na nabożeństwa majowe dziękuję.

  7. kamila

    Dziękuję Ci, Panie Boże, za WYSLUCHANIE mojej MODLITWY: to, że syn nie zaraził się koronawirusem. PRZEBYWAŁ W JEDNYM POKOJU Z CHORYM. .JEZU, UFAM TOBIE.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Panie Boże, za WYSLUCHANIE mojej MODLITWY: to, że syn nie zaraził się koronawirusem. PRZEBYWAŁ W JEDNYM POKOJU Z CHORYM. .JEZU, UFAM TOBIE.

  8. Jan

    Panie Boże, wierzę w Ciebie - dziękuję Tobie za codzienną opiekę nade mną oraz innymi.

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Boże, wierzę w Ciebie - dziękuję Tobie za codzienną opiekę nade mną oraz innymi.

  9. Halina

    Dziękuje Ci, Jezu, ze mogę modlić się do Ciebie. Polecam całą moją rodzinę. ,Jezu, ufam Tobie, proszę o łaski Twoje. Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuje Ci, Jezu, ze mogę modlić się do Ciebie. Polecam całą moją rodzinę. ,Jezu, ufam Tobie, proszę o łaski Twoje. Amen.

  10. intencja

    Panie Jezu Miłosierny, Matko Boża, dziękuję Wam za dobre natchnienie . Bardzo proszę, abym się tego natchnienia trzymała i wprowadziła je w stały czyn.

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu Miłosierny, Matko Boża, dziękuję Wam za dobre natchnienie . Bardzo proszę, abym się tego natchnienia trzymała i wprowadziła je w stały czyn.

  11. Edyta

    Chciałam złożyć swoje świadectwo, w jaki sposób grzech zaciemnia obraz „rzeczywistości”. Mam syna już nastolatka, z którym rozwijaliśmy bardzo piękną relację. Niestety, któregoś razu bardzo źle zaczął się do mnie odnosić, a poprzedniego dnia było wszystko w porządku. Niestety, grzech spowodował, że on nie pamiętał jak długo jesteśmy pokłóceni i co było powodem, więc poprosiłam go o to, żeby poszedł jak najszybciej...

    Czytaj całe świadectwo

    Chciałam złożyć swoje świadectwo, w jaki sposób grzech zaciemnia obraz „rzeczywistości”. Mam syna już nastolatka, z którym rozwijaliśmy bardzo piękną relację. Niestety, któregoś razu bardzo źle zaczął się do mnie odnosić, a poprzedniego dnia było wszystko w porządku. Niestety, grzech spowodował, że on nie pamiętał jak długo jesteśmy pokłóceni i co było powodem, więc poprosiłam go o to, żeby poszedł jak najszybciej do spowiedzi, tłumacząc mu, że nie będzie wiedział dlaczego i jak długo odczuwa wrogość. Uwierzył moim słowom i relacja nasza po spowiedzi wróciła do normy, ale widziałam w trakcie rozmowy, że był skołowany i nie potrafił już określić, jak długo mnie nie lubi. Jest dobrze rozwiniętym chłopcem z bardzo dobrymi wynikami w szkole. Staramy się odmawiać różaniec każdego dnia. Dziękujemy, Panie Jezu, za powołania stare i nowe w rodzinach wytrwałej modlitwy. Jezu, ufam Tobie.

  12. Marlena

    Dziękuję Ci, Jezu, za to, że jesteś.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Jezu, za to, że jesteś.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina