Mój Jezu.. do Matki Twojej kiedyś pryszłam z żalem swym ukoić ciężką,krwawą ranę w sercu mym. A Matka Twoja stała w polu, Ty to wiesz. W szklanej gablocie pełnej czasem, samych łez. Rożanców wkoło na ogrodzeniu było stos, Obok na ławce siedziało sobie starców dwóch przesuwajac w rekach paciorki rożańców z kwiatów pól. Stałam tak sobie obok nich z głową w dół, a serce moje pukało do Matki Twej puk,puk.puk Nad Matka Twoją topola grała dla niej z nut a wiatr poruszał listki topoli w rytm Boskich strun.. I kiedy prawie odejść już miałam sobie w dal, zesłałes wiatr, którym to włśsnie dałes mnie znak.. Podniosłam głowę patrząc w topole nad Matką Twą, a tu, mój Jezu, widzę ja Glorię twarzy Twej. Spuściłam głowę i pomyślałam, że moze śnię, a gdy podniosłam ja poraz drugi, Ty uśmiechasz się i odtąd tak, drogi mój Jezu, spotykamy się, Ty na tym drzewie, które Matce Boskiej melodie gra, a ja pod drzewem, nad którym widnieje przecudna twarz Twa. Spuściłam oczy wprost w sama ziemie i pomyslalam, że coś strasznego się ze mną dzieje, stalam się lekka, jak puch każdy moja cząstka ciała drgała jak osika. Podnioslam jednak głowę ponownie, gdyż Ty, mój Panie, zaprosiłeś do Matki Twojej mnie..,by uleczyć moje ciężkie i bolące rany. Jezu, jak bardzo kocham Cię, to Tylko Matka Boża wie.