Małgorzata
Kiedy ponad dwa lata temu przeszłam na emeryturę, w mojej Parafii powstawał chór. Jeden z księży zaproponował, bym może zechciała przyjść na próbę. Od słowa do słowa i stało się. Pojawiłam się na drugiej zorganizowanej próbie. I zostałam przyjęta. Uwielbiam śpiewać. Razem ze wspaniałymi koleżankami i kolegami z chóru, przy ogromnej pasji i zaangażowaniu kilku cudownych dyrygentów, czasami z zaproszonym dyrygentem z...
Czytaj całe świadectwo
Kiedy ponad dwa lata temu przeszłam na emeryturę, w mojej Parafii powstawał chór. Jeden z księży zaproponował, bym może zechciała przyjść na próbę. Od słowa do słowa i stało się. Pojawiłam się na drugiej zorganizowanej próbie. I zostałam przyjęta. Uwielbiam śpiewać. Razem ze wspaniałymi koleżankami i kolegami z chóru, przy ogromnej pasji i zaangażowaniu kilku cudownych dyrygentów, czasami z zaproszonym dyrygentem z zewnątrz i kameralnej orkiestry, udało nam się już wiele razy uświetniać Msze św., wykonać dla społeczności lokalnej kilka koncertów wielbiących Miłosierdzie Boże czy Jutrznię za nienarodzonych. Dziękuję Ci, Panie Jezu, że dajesz nam wciąż siebie i pozwalasz, byśmy dawali Ciebie innym poprzez nasz śpiew. Ufam, że "O niepojętym Miłosierdziu Bożym będę śpiewać na wieki przed wszystkim ludem". Wszystkich zachęcam: "Miłosierdzia pieśń śpiewajcie w zachwycie...", bo Pan jest naszym życiem, naszą drogą, prawdą, miłością.