Szczęść Boże, Drogi Czytelniku. Łaska Boża nie ma granic: pewnego wakacyjnego lata, będąc z przyjaciółmi w Krakowie, moja małżonka - nie konsultując się ze mną - zaproponowała czy raczej zdecydowała, że pojedziemy do pobliskich Łagiewnik na Koronkę. Byłem niezadowolony, że narzuca nam plan dnia, że nie zapytała mnie o zdanie. Nadto, nie chciało mi się jechać tak daleko, na dodatek z dziećmi, i jeszcze komunikacją miejską. Chyba udało mi się zatrzymać emocje dla siebie, lecz w sercu byłem wzburzony. Podczas odmawiania Koronki moje serce doznało odmiany: byłem wzruszony, popłynęły mi łzy, spod zamkniętych podczas modlitwy powiek. A w pewnej chwili ktoś klęczący obok mnie, po mojej lewej stronie, chwycił mnie za prawe ramię i uścisnął. Oczywiście, obok mnie nie było nikogo, a najbliższa mi osoba klęczała zbyt daleko, by mnie dosięgnąć - oczywiście to był miłosierny Chrystus. Dał mi znać, że jest ze mną, że nadal jest ze mną - wcześniej bowiem dawał mi już inne znaki swej opiekuńczej łaski...
We "Świadectwie" Alicji Lenczewskiej wyczytałem, że cudowne znaki czy objawienia są przeznaczone dla tych, których wiara jest zbyt mała lub słaba i wymaga przez znaki te umocnienia - a ja, naiwny i pyszny, myślałem, że zostałem wybrany. Tymczasem grzeszyłem nałogowo... Gdy jednak zrozumiałem swe beznadziejne położenie, gdy na spowiedzi stanąłem w prawdzie ze swoją pychą, egotyzmem, ze swoim grzechem i niemocą wobec niego, gdy pogrzebałem swoje ego a w walce z grzechem zawierzyłem Bogu Miłosiernemu, wstałem na wezwanie Chrystusa i poszedłem, i przestałem grzeszyć, z dnia na dzień, w jednej chwili - a byłem przekonany, że grzech ten toczyć mnie będzie do końca moich dni; innymi słowy, nie wierzyłem, że uda mi się uwolnić z więzów tego nałogu. Uratowała mnie wiara w Boże Miłosierdzie: gdybym nie zaufał, nie zawierzył, po dziś dzień trwałbym w szponach nałogu, grzesznego nałogu. W te Święta Wielkiej Nocy 2021 zrozumiałem wreszcie, co znaczy powstać z martwych i na nowo narodzić się do życia. Dziękuję za ten dar, za tę łaskę, i proszę o więcej, proszę o codzienne nawracanie się, powstawanie z grzechu ku życiu, życiu wiecznemu - dla wszystkich dusz!