Mój tata pracuje w szpitalu jednoimiennym, opowiadał mi ostatnio o pacjencie zakażonym koronawirusem, który musiał zostać umieszczony pod respiratorem. Zanim podłączono tego mężczyznę do respiratora, lekarze doradzili mu, żeby pożegnał się ze swoją żoną... Kiedy wyobraziłam sobie telefoniczne "pożegnanie z żoną", zrobiło mi się tak smutno w sercu, że postanowiłam modlić się za tego człowieka. Oczywiście, była to dla mnie obca osoba, nigdy tego Pana nie widziałam, nie wiem nawet, jak się nazywa. Modliłam się w jego intencji Koronką do Miłosierdzia Bożego, odmówiłam ją kilka razy o godzinie 15.00. Po kilku tygodniach mężczyzna został odłączony od respiratora (lekarze nie dawali mu dużych szans), a jego stan znacznie się poprawił!!! Jestem przekonana, że Jezus Miłosierny wysłuchał moich próśb, kierowanych w intencji nieznanego mi człowieka!!! Chwała Panu!!!