W dniach 23-25 marca br. odbędą się rekolekcje dla dzieci z Niepublicznej Szkoły Katolickiej im. św. Jana Pawła II w Pruszczu Gdańskim, a ich tematem przewodnim będzie miłosierdzie Boskie i ludzkie. Pierwszy dzień rekolekcji z dziećmi w klasach 1-8 – w trzech grupach wiekowych – poprowadzą s. Rachela i s. Agnes z krakowskiej wspólnoty Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, które poprzez różne zabawy, konkursy, muzykę, niespodzianki będą się starały przekazać młodym przesłanie Jezusa Miłosiernego zapisane w „Dzienniczku” św. Siostry Faustyny.
23 marca o godzinie 17.00 w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach w kaplicy łaskami słynącego obrazu Jezu Miłosiernego i grobu św. Faustyny odbędzie się Msza św. w intencji twórców, darczyńców i ofiarodawców, wspierających stronę internetową: www.faustyna.pl w 8 wersjach językowych i wszystkie dzieła apostolskie, jakie są na niej prowadzone, a zwłaszcza „Koronkę za konających” i transmisję on-line z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Dzięki pracy apostolskiej, zaangażowaniu i wsparciu finansowemu wielu osób przez te dzieła niesiemy światu dar orędzia Miłosierdzia i świadczymy konkretną pomoc ludziom, będącym w największej potrzebie. Za to wsparcie odwdzięczamy się modlitwą, którą każdego dnia zanosimy do Miłosierdzia Bożego przez wstawiennictwo św. Siostry Faustyny w intencjach wszystkich Dobroczyńców i Ofiarodawców.
Pod takim hasłem, zaczerpniętym z Ewangelii św. Łukasza (Łk 10, 41), w dniach 20-22 marca br. odbędą się rekolekcje dla kobiet w Kazachstanie, w Ozjornoje. Rekolekcje w ramach projektu „Samarytanka” poprowadzą: s. Anastasis Omelchenko ISMM i s. Kazimiera Wanat CSFN.
Marta i Maria zachęcają do poszukiwania równowagi: działania i obecności, aktywności i ciszy, gdzie obie drogi mają swoje miejsce w życiu kobiety. Spotkanie z tymi siostrami oraz najdroższym Gościem ich domu może zapoczątkować rozmowę o napięciu między własną aktywnością a obecnością, o tym, że w kobiecości jest miejsce zarówno na działanie, jak i na ciszę.
W dniach 20-22 marca br. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach odbędą się rekolekcje dla osób pod stracie dziecka pod hasłem: „Uznać stratę”. Czas rekolekcji może być pomocą, by dobrze przeżyć tę bolesną stratę, zanurzając w Bożym miłosierdziu swoje poranione serce. Rekolekcje z elementami pracy warsztatowej będą czasem wspólnej modlitwy, okazją do uzyskania kompleksowej wiedzy i wsparcia w tym tak delikatnym i trudnym doświadczeniu.
Rekolekcje poprowadzą: Anna Gandecka, żona, matka, psychotraumatolog, pedagog specjalny, inicjatorka działającej w Poznaniu poradni Carissima, która wspiera osoby po stracie dziecka; Piotr Gandecki, mąż i ojciec, pracujący w redakcji czasopisma: „Trwajcie w miłości”; ks. Marcin Skowron, kapłan archidiecezji poznańskiej, wikariusz w Parafii św. Antoniego w Poznaniu i katecheta w poznańskim liceum.
W dniach 19-22 marca br. w Mossend, w Parafii Świętej Rodziny, odbędą się wielkopostne rekolekcje o Bożym i ludzkim miłosierdziu w oparciu o słowo Boże i duchowe dziedzictwo św. Siostry Faustyny. Rekolekcje dla wspólnoty polskiej i anglojęzycznej poprowadzą: s. Gaudia Skass i s. Tobiana Domiter z krakowskiej wspólnoty Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Rekolekcje będą przygotowaniem do umieszczenia w świątyni obrazu Jezusa Miłosiernego. Ponad to siostry spotkają się dziećmi szkoły podstawowej i młodzieżą z liceum. By podzielić się z nimi orędziem Miłosierdzia, które jest wzywa do zaufania dobremu Bogu i czynnej miłości bliźniego. Foto: Chris Upson.
Troska o nawrócenie grzeszników. To największy akt miłosierdzia, bo mający na uwadze dobro wieczne drugiego człowieka. Siostra Faustyna, za przykładem Jezusa, w tej intencji złożyła nawet ofiarę ze swego życia. W doświadczeniach mistycznych poznała niebo, czyściec i piekło, dlatego mówiła, że żadna ofiara nie jest za wielka, by ocalić człowieka na wieczność. Jezus zapraszał ją – a przez nią także i nas – do współpracy w dziele ratowania grzeszników, nawet tych, dla których po ludzku rzecz biorąc, nie ma żadnej nadziei. Wiele razy prosił: Pragnę, pragnę zbawienia dusz. Pomóż Mi, córko Moja, ratować dusze. Złącz swe cierpienia z męką Moją i ofiaruj Ojcu Niebieskiemu za grzeszników (Dz. 1032). Utrata każdej duszy pogrąża Mnie w śmiertelnym smutku. Zawsze Mnie pocieszasz, kiedy się modlisz za grzeszników. Najmilsza Mi jest modlitwa – to modlitwa za nawrócenie dusz grzesznych; wiedz, córko Moja, że ta modlitwa zawsze jest wysłuchana (Dz. 1397).
Na to zaproszenie Jezusa Siostra Faustyna odpowiada wielkodusznie: O Jezu, pragnę sprowadzać dusze do zdroju miłosierdzia Twego, aby czerpały ożywczą wodę żywota naczyniem ufności. Im dusza pragnie na sobie doznać większego miłosierdzia Bożego, niech się zbliża do Boga z wielką ufnością, a jeżeli jej ufność w Bogu będzie bez granic, to i miłosierdzie Boże będzie dla niej bez granic. O mój Panie, który znasz każde uderzenie serca mojego, Ty wiesz, jak gorąco pragnę, aby wszystkie serca wyłącznie biły dla Ciebie, aby każda dusza wysławiała wielkość miłosierdzia Twego (Dz. 1489).
21 marca br. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach odbędzie się spotkanie młodych „Łagiewnicka 22”. Rozpocznie się ono o godzinie 19.00 w kaplicy z łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego i grobem św. Faustyny, a poprowadzą je siostry z krakowskiej wspólnoty Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. W programie tekst z „Dzienniczka” o sensie i wartości cierpienia oraz komentarz do niego s. Racheli, następnie chwila modlitwy w ciszy i uwielbienie Miłosierdzia Bożego podczas adoracji Najświętszego Sakramentu.
W dniach od 16 do 21 marca 2026 roku w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach i Centrum św. Jana Pawła II po raz pierwszy zostaną zorganizowane rekolekcje w języku niemieckim. Poprowadzi je ks. Josef Alber z diecezji Fulda, który jest członkiem stowarzyszenia „Faustinum”. W programie: Eucharystia, konferencje, osobiste rozmyślania, modlitwa indywidulana i wspólnotowa, posługa w konfesjonale.
21 marca 2026 roku w kościele Santo Spirito in Sassia w Rzymie odbędzie się kolejne spotkanie wspólnoty stowarzyszenia „Faustinum”, w czasie którego mowa będzie o ufności w szkole św. Faustyny. Spotkanie poprowadzą siostry z rzymskiej wspólnoty Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia i ks. Paweł Obiedziński, a tematem będzie: „”Moc sakramentów”. Spotkanie rozpocznie się modlitwą w Godzinie Miłosierdzia (15.00) i Koronką do Miłosierdzia Bożego, po niej o 15.20 Msza św. Nadto programie: konferencje, adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie i modlitwa różańcowa.
W spotkaniu można uczestniczyć także przez transmisję przez Google Meet.
20 marca br. o godzinie 17.00 w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Świnicach Warckich odbędzie się kolejne spotkanie formacyjne dla czcicieli Bożego Miłosierdzia, którzy pragną więcej poznawać Boga w tajemnicy Jego miłosiernej miłości oraz korzystać ze szkoły duchowości św. Siostry Faustyny. W programie: adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie, Eucharystia, konferencje i agapa. Wspólnotę „Faustinum” prowadzi s. Lilioza Gorzkiewicz, a opiekunem duchowym jest ks. Marek Zieliński. Spotkania formacyjne odbywają się w trzecie piątki miesiąca.
W dniach 18-20 marca br. s. Terezjana i s. Agnes ze wspólnoty krakowskiej będą głosić rekolekcje w Sanktuarium św. Faustyny na ul. Żytniej w Warszawie dla dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 221. Siostry zaproszą najmłodszych do „Ogrodu Miłosierdzia”, a młodzież na spotkanie z Jezusem Miłosiernym na modlitwie i w codzienności.
Święty Józef od zawsze, czyli od początku historii Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia cieszy się wielką czcią. Jego obrazy zdobią wszystkie zakonne kaplice. Najczęściej ma osobny ołtarz po prawej stronie prezbiterium jak w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Jego figury można spotkać na klasztornych korytarzach, w zakonnych celach, miejscach posługi apostolskiej, a także w ogrodach i na klasztornych dziedzińcach. Jest gospodarzem każdej posesji, domu, klasztoru, a więc ma pod opieką wszystko, nie tylko sprawy materialne, z czym najczęściej jest kojarzony, ale także, a może przede wszystkim troszczy się o sprawy duchowe wspólnot naszego Zgromadzenia i dzieł przez nie prowadzonych. Siostry nazywają go „Opiekunem i Ojcem” i tak do niego się zwracają w swych modlitwach, pewne, że „nigdy nie słyszano, aby ktokolwiek wzywający jego opieki i błagający o pomoc, pozostał bez pociechy”. W sprawach naglących ślą „telegramy”, wymieniając bardzo konkretne problemy, wymagające załatwienia.
Nie ma zwyczaju spisywania łask i doczesnych dobrodziejstw, które zostały wyproszone przez wstawiennictwo św. Józefa, ale w domowych kronikach niektóre z nich zostały wymienione. Stąd wiadomo na przykład, że Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach to posiadłość św. Józefa, co zostało zaznaczone nawet w oficjalnej nazwie: „Dom dla zaniedbanych dziewcząt fundacji księcia A. Lubomirskiego na Józefowie w Łagiewnikach”. Przy głównej bramie wjazdowej na posesję Zgromadzenia prawie do końca XX wieku widniał napis „Józefów”. Tak siostry nazwały tę posesję na cześć św. Józefa, gdyż jemu zawdzięczały jej uproszenie. Pod koniec XIX wieku znalazły się bowiem w bardzo trudnym położeniu, gdyż dobrodziejka pani Helclowa wycofała darowiznę, co wiązało się z koniecznością opuszczenia przez siostry i wychowanki domu przy róg ul. Straszewskiego i Zwierzynieckiej w Krakowie, a nowego lokum nie było. Siostry błagały więc św. Józefa, by pomógł rozwiązać tę niezwykle trudną sytuację. I tak się stało. Książę Aleksander Lubomirski przekazał sporą sumę pieniędzy na zakład dla zaniedbanych dziewcząt, z której zakupiono kilkanaście hektarów ziemi we wsi Łagiewniki pod Krakowem, wybudowano klasztor dla Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia oraz zakład dla dziewcząt i kobiet potrzebujących głębokiej odnowy moralnej. Kaplicę pw. św. Józefa 20 sierpnia 1891 roku poświecił kard. Albin Dunajewski. W ołtarzu umieszczono obraz św. Józefa pędzla Franciszka Krudowskiego, a na placu przed klasztorem stanęła kamienna figura Gospodarza „Józefowa”. Gdy w czasie pierwszej wojny światowej zgłosił się do klasztoru austriacki oficer, szukający kwater dla żołnierzy, i zażądał przywołania gospodarza domu, s. Nepomucena Kalinowska, pełniąca obowiązek furtianki, spokojnie wskazała na stojącą nieopodal figurę św. Józefa, mówiąc: „Oto nasz Gospodarz”. Na co ów oficer zasalutował św. Józefowi i odszedł.
Święty Józef strzegł i strzeże tej posesji, która wiele razy w latach pierwszej i drugiej wojny była zagrożona przez Austriaków i Niemców, którzy chcieli wysiedlić siostry, a obiekty przeznaczyć na swoje cele. Zagrożenie wiązało się także z frontami wojennymi, toczącymi się w bezpośredniej bliskości posesji, co groziło zupełnym zniszczeniem obiektów klasztornych. Ocalały wszystkie, tylko jedna bomba uszkodziła trochę róg klasztoru. W tamtych styczniowych dniach 1945 roku w piwnicach schroniły się siostry, pracownicy i niektórzy mieszkańcy Łagiewnik wraz z o. Józefem Andraszem SJ, który wszystkim udzielił absolucji generalnej na wypadek śmierci. Wszyscy szczęśliwie przeżyli. Kolejne zagrożenia przyszły już w czasach komunizmu, gdy Zgromadzeniu zabrano większą część posesji, pozostawiając tylko klasztor, cmentarz i część ogrodu. Po obaleniu komunizmu w 1989 roku staraniem Zgromadzenia zakład wychowawczy i zabrana część posesji wróciła do Zgromadzenia. Święty Józef wiedział, że tu, gdzie wraz ze śmiercią św. Siostry Faustyny Kowalskiej Bóg zdeponował całe jej duchowe dziedzictwo, będzie światowa stolica kultu Bożego Miłosierdzia. Zadbał więc nie tylko o odzyskanie zabranych posiadłości, ale także o gruntowną renowację kaplicy i budowę nowych obiektów, z których jeden nosi nazwę „Józefinek”. Ci, którzy pamiętają w czasy komunizmu, doskonale wiedzą, jak trudno było cokolwiek zrobić w obiektach kościelnych, a co dopiero przeprowadzić tak generalny remont w obiekcie zabytkowym i jeszcze budować nowe z myślą o rozwoju Sanktuarium, o potrzebach pielgrzymów i dzieł apostolskich. To graniczyło z cudem. Tak święty Józef dbał i dba o to miejsce, w którym siostry wiedzą, że jest z woli Bożej gospodarzem.
O swojej opiece św. Józef osobiście zapełniał też św. Siostrę Faustynę, która w wizjach widziała go trzykrotnie. Najpierw w dniu ofiarowania Pańskiego 2 lutego 1936 roku wraz z Maryją z Dzieciątkiem Jezus. W czasie Mszy stał za Matką Bożą, która podała Siostrze Faustynie Jezusa, mówiąc: „Oto nasz najdroższy Skarb” (Dz. 608). Druga wizja Świętej Rodziny miała miejsce w wigilię Bożego Narodzenia 1937 roku na początku Pasterki. Siostra Faustyna widziała szopkę betlejemską, a w niej śpiącego św. Józefa. Gdy Maryja ułożyła Jezusa w żłóbku, wtedy „jasność Boża zbudziła Józefa, który też się modlił” (Dz.1442). Wcześniej, bo w ostatnich dwóch dniach lipca 1937 roku, gdy przyjechała do klasztoru Zgromadzenia w Rabce, zapisała osobiste spotkanie ze św. Józefem. W swoim „Dzienniczku” zanotowała: „Święty Józef zażądał, abym miała do niego nieustanne nabożeństwo. Sam mi powiedział, abym odmawiała codziennie trzy pacierze i raz Pomnij. Patrzył się z wielką życzliwością i dał mi poznać, jak bardzo jest za tym dziełem, obiecał mi swą szczególniejszą pomoc i opiekę” (Dz. 1203). Siostra Faustyna wiernie spełniała prośbę św. Józefa i codziennie odmawiała żądane modlitwy. Zapisała również, że czuła jego szczególną opiekę.
Do tej obietnicy i troski św. Józefa odwołują się też współczesne pokolenia sióstr. Doświadczają tego, że św. Józef jest „za tym dziełem”, które Bóg zapoczątkował w życiu św. Faustyny i jej misji głoszenia światu orędzia Miłosierdzia. Odczuwają jego namacalną pomoc i ojcowską opiekę w prowadzeniu wszystkich dzieł apostolskich. Święty Józef troszczy się o siostry, o łagiewnickie Sanktuarium i dzieła w nim prowadzone przez Zgromadzenie z niezwykłą dobrocią. Czuwa, by przez dobrych ludzi wspierać te dzieła także materialnie dla większej chwały Miłosierdzia Bożego i duchowego pożytku tych, do których siostry wysyła Pan Bóg. Wyrazem więzi Zgromadzenia ze św. Józefem i jego czci jest choćby ta pieśń, którą kilka lat temu napisała śp. s. Ancilla Miąsik z łagiewnickiego klasztoru. W jej refrenie śpiewamy:
„My, Matki Bożej
Miłosierdzia dzieci,
twoja nad nami
opieka niech świeci,
twoja, Józefie,
i Maryi Przeczystej,
tu i w niebieskiej
krainie wieczystej”.
s. M. Elżbieta Siepak ZMBM
Przed uroczystością św. Józefa, od 10 marca we wszystkich klasztorach Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia tradycyjnie odprawiana jest nowenna do św. Józefa.
Święty Józef jest jednym z patronów Zgromadzenia i od początku cieszy się wielką czcią. Jego obrazy zdobią wszystkie zakonne kaplice. Najczęściej ma osobny ołtarz po prawej stronie prezbiterium jak w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Jego figury można spotkać na klasztornych korytarzach, w zakonnych celach, miejscach posługi apostolskiej, a także w ogrodach i na klasztornych dziedzińcach. Jest gospodarzem każdej posesji, domu, klasztoru, a więc ma pod opieką wszystko, nie tylko sprawy materialne, z czym najczęściej jest kojarzony, ale także, a może przede wszystkim troszczy się o sprawy duchowe wspólnot naszego Zgromadzenia i dzieł przez nie prowadzonych. Siostry nazywają go „Opiekunem” i „:Ojcem” i tak do niego się zwracają w swych modlitwach, pewne, że „nigdy nie słyszano, aby ktokolwiek wzywający jego opieki i błagający o pomoc, pozostał bez pociechy”. W sprawach naglących ślą „telegramy”, wymieniając bardzo konkretne problemy, wymagające załatwienia.
W dniach 14-18 marca br. w Aberdeen, w Parafii Matki Bożej, odbędą się wielkopostne rekolekcje o Bożym i ludzkim miłosierdziu w oparciu o słowo Boże i duchowe dziedzictwo św. Siostry Faustyny. Rekolekcje dla wspólnoty polskiej i anglojęzycznej poprowadzą: s. Gaudia Skass i s. Tobiana Domiter z krakowskiej wspólnoty Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Foto: Bill Harrison.
Przed uroczystością św. Józefa, w dniach 16-18 marca, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, w kaplicy z cudownym obrazem Jezusa Miłosiernego i grobem św. Faustyny tradycyjnie przypada corocznie odprawiane „Czterdziestogodzinne nabożeństwo”. Siostry i pielgrzymi przybywający do łagiewnickiego Sanktuarium przez cały dzień adorują Pana Jezusa wystawionego w Najświętszym Sakramencie, dziękując za wszystkie łaski i doczesne dobrodziejstwa, także za opiekę duchową i materialną św. Józefa nad Zgromadzeniem i Sanktuarium, rodzinami i całym Kościołem.
Uczynki miłosierdzia. To jest post, jakiego pragnie Bóg. Przekonuje nas o tym m.in. to wydarzenie z życia św. Siostry Faustyny.
Lekarz mi nie pozwolił pójść do kaplicy na Pasję, chociaż miałam gorące pragnienie; jednak modliłam się we własnej separatce. Nagle usłyszałam dzwonek w sąsiedniej separatce i weszłam, i oddałam usługę ciężko choremu. Kiedy wróciłam do swej separatki – nagle ujrzałam Pana Jezusa, który mi rzekł: „Córko Moja, większą Mi sprawiłaś radość oddając Mi tę usługę, aniżelibyś długo się modliła”. Odpowiedziałam: „Przecież nie Tobie, o mój Jezu, usłużyłam, ale temu choremu”. I odpowiedział mi Pan: „Tak, córko Moja, cokolwiek czynisz bliźniemu – Mnie czynisz” (Dz. 1029).
Jezus pouczył św. Faustynę – a przez nią także nas – że są trzy sposoby świadczenia dobra bliźnim: czyn, słowo i modlitwa. Mówił: W tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku Mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć miłosierdziu Mojemu (Dz. 742). Prosił, aby w ciągu dnia spełnić wobec bliźnich chociaż jeden akt miłosierdzia, ale z miłości do Niego. To jest jedyne bogactwo na ziemi, które ma wartość wieczną. Ono sprawia, że stajemy się piękni w swoim człowieczeństwie i chrześcijańskim powołaniu oraz bogaci przed Bogiem.
Jezus przybył do miejscowości samarytańskiej, zwanej Sychar, położonej niedaleko posiadłości, którą przekazał Jakub swemu Synowi Józefowi. Tam znajdowała się studnia Jakuba. Jezus, zmęczony przebytą drogą, usiadł obok studni, a było to około godziny szóstej. Nadeszła wtedy kobieta – Samarytanka, aby zaczerpnąć wody. Jezus poprosił ją: „Daj mi się napić”. Jego uczniowie natomiast poszli do miejscowości, aby kupić coś do jedzenia. Kobieta odparła jednak: „Jakże Ty, Żyd, możesz prosić mnie, kobietę samarytańską, o wodę?” Żydzi bowiem nie utrzymywali kontaktu z Samarytanami. Na jej słowa Jezus odpowiedział: „Gdybyś znała dar Boży, a także wiedziała, kim jest Ten, kto ci rzekł: ‘Daj mi się napić”, to byś Go poprosiła, a On dałby ci wody żywej”. Kobieta zawołała wtedy: „Panie, przecież Ty nie masz nawet czerpaka, a studnia jest głęboka. Skąd więc weźmiesz wodę żywą? Czyżbyś był większy od naszego ojca Jakuba, który dał nam tę studnię? Zresztą on sam z niej korzystał, jego synowie i trzody”. Wówczas Jezus oznajmił jej: „Każdy, kto pije tę wodę, nadal będzie odczuwał pragnienie. Kto natomiast napije się wody, którą Ja mu dam, już nigdy więcej nie będzie odczuwał pragnienia, gdyż woda, którą mu dam, stanie się w nim obfitym źródłem na życie wieczne”. Kobieta poprosiła więc: „Panie, daj mi takiej wody, abym już więcej nie odczuwała pragnienia i nie musiała przychodzić tutaj i czerpać”. Jezus więc polecił jej: „Idź, zawołaj swojego męża i przyjdźcie tutaj”. Ona zaś odparła: „Nie mam męża”. Na co Jezus rzekł: „Słusznie powiedziałaś: ‘Nie mam męża”. Miałaś ich bowiem pięciu, a i ten, którego masz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś prawdziwie”. Wtedy kobieta zawołała: „Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem! Nasi przodkowie oddawali cześć Bogu na tej górze; wy zaś twierdzicie, że jedyne miejsce, gdzie należy Go czcić, znajduje się w Jerozolimie”. Jezus jej odrzekł: „Wierz mi, kobieto. Oto nadchodzi czas, że ani na tej górze, ani też w Jerozolimie nie będzie się już wielbiło Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie; my zaś oddajemy cześć Temu, kogo znamy. Zbawienie bowiem pochodzi od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, a właściwie już jest, kiedy prawdziwi czciciele będą wielbili Ojca w Duchu i w prawdzie. Zresztą takich czcicieli pragnie sam Ojciec. Bóg jest duchem, stąd też ci, którzy Go wielbią, winni to czynić w Duchu i w prawdzie”. Wtedy kobieta odparła: „Wiem, że ma nadejść Mesjasz, czyli Chrystus. I gdy tylko On przybędzie, wszystko nam wyjaśni”. Jezus oznajmił jej wówczas: „To Ja nim jestem, Ja, który mówię z tobą”. W tym czasie wrócili uczniowie i zdziwili się, że rozmawiał z kobietą. Nikt z nich jednak nie zapytał: „Czego od niej chcesz?” lub „O czym z nią rozmawiasz?” Kobieta zaś zostawiła naczynie do czerpania, wróciła do swojej miejscowości i zaczęła namawiać mieszkańców: „Chodźcie zobaczyć kogoś, kto wyjawił mi wszystko, co uczyniłam. Czyż nie jest On Chrystusem?” Ci więc wyszli z miasta i przybyli do Jezusa. Uczniowie tymczasem zachęcali Go: „Rabbi, jedz!”. Wtedy Jezus oświadczył im: „Ja mam pokarm do spożycia, którego wy nie znacie”. Pytali się więc nawzajem: „Czyżby ktoś przyniósł Mu coś do jedzenia?”. Jezus odpowiedział im: „Moim pokarmem jest wypełnienie woli Tego, który Mnie posłał, oraz wykonanie wyznaczonego Mi dzieła. Czyż nie twierdzicie: ‘Jeszcze cztery miesiące i nadejdzie czas żniw?’. Ja natomiast wam mówię: Podnieście tylko wzrok i popatrzcie na pola – już dojrzały do żniwa. Żniwiarz otrzymuje zapłatę i gromadzi owoce pracy na życie wieczne. W ten sposób siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tak oto okazuje się prawdziwe powiedzenie: „Jeden sieje, a drugi zbiera”. Ja posłałem was, abyście zbierali plony, chociaż nie trudziliście się nad nimi wcześniej. Inni pracowali w znoju, a wy korzystaliście z ich wysiłku”. Wielu Samarytan z tej miejscowości uwierzyło w Niego na podstawie świadectwa danego przez ową kobietę: „Wyjawił mi wszystko, co uczyniłam”. Przyszli więc do Niego z prośbą, aby pozostał u nich. I przebywał tam dwa dni. Wtedy jeszcze więcej uwierzyło dzięki głoszonej przez Niego nauce. Do tej kobiety zaś mówiono: „Teraz wierzymy już nie na podstawie tego, co nam powiedziałaś, lecz dlatego, że sami Go usłyszeliśmy. Wiemy, że On naprawdę jest Zbawicielem świata (J 4, 5-42).
Z „Dzienniczka” św. Faustyny
Jezu, daj mi rozum, i wielki rozum, jedynie na to, abym Ciebie lepiej poznała, bo im Cię lepiej poznam, tym Cię goręcej ukocham. Jezu, proszę Cię o potężny rozum w rozumieniu rzeczy Bożych i wyższych. Jezu, daj mi rozum wielki, którym poznawać będę Twą Boską Istotę i Twoje życie wewnętrzne, Troiste (Dz. 1474).
Jezus zabrał ze sobą Piotra, Jakuba i jego brata Jana i wyprowadził ich z dala od ludzi na wysoką górę. Tam przemienił się w ich obecności, a Jego twarz jaśniała jak słońce. Jego ubranie stało się białe jak światło. Wtedy ukazali się im Mojżesz i Eliasz, którzy z Nim rozmawiali. Piotr powiedział do Jezusa: „Jeśli chcesz, postawię tutaj trzy namioty: jeden dla Ciebie, drugi dla Mojżesza, a trzeci dla Eliasza”. A gdy jeszcze to mówił, zasłonił ich świetlisty obłok. Z obłoku rozległ się głos: „On jest moim Synem umiłowanym, którego sobie upodobałem. Jego Słuchajcie!”. Gdy uczniowie to usłyszeli, upadli na twarz bardzo przerażeni. A Jezus podszedł, dotknął ich i powiedział: „Wstańcie! Nie bójcie się!”. Gdy podnieśli oczy, nikogo już nie widzieli, tylko samego Jezusa. Kiedy schodzili z góry, Jezus przykazał im: „Nie mówcie nikomu o tym widzeniu, dopóki Syn Człowieczy nie zostanie wskrzeszony z martwych” (Mt 17, 1-9).
„Dzienniczek” św. Faustyny
Oto idę, Panie, na Twoje wezwanie, oto idę na podbój dusz, wsparta Twą łaską; jestem gotowa iść za Tobą, Panie, nie tylko na Tabor, ale i na Kalwarię. Pragnę sprowadzać dusze do źródła miłosierdzia Twego, aby na wszystkich duszach odbił się blask Twych promieni miłosierdzia, aby dom Ojca naszego był napełnion (Dz. 1488).
Pewien człowiek z Betanii, miejscowości Marii i jej siostry Marty, był chory. Miał on na imię Łazarz. Maria zaś była tą kobietą, która namaściła Pana wonnym olejkiem i swymi włosami wytarła Jego stopy. Właśnie jej brat Łazarz chorował. Siostry przekazały więc Jezusowi wiadomość: „Panie, ten, którego kochasz, jest chory”. Gdy Jezus to usłyszał, rzekł: „Ta choroba nie zmierza ku śmierci, lecz ku chwale Bożej. Dzięki niej Syn Boży dozna chwały”. A Jezus miłował Martę, jej siostrę oraz Łazarza. Gdy jednak usłyszał, że choruje, pozostał w tamtym miejscu jeszcze dwa dni. Dopiero po ich upływie zwrócił się do uczniów: „Wróćmy znowu do Judei”. Uczniowie Mu powiedzieli: „Rabbi, Żydzi dopiero co usiłowali Cię ukamienować, a Ty chcesz tam ponownie wrócić?”. Jezus im odparł: „Czy dzień nie ma dwunastu godzin? Kto chodzi za dnia, nie potyka się, gdyż widzi światło tego świata. Kto natomiast chodzi nocą, potyka się, ponieważ nie ma w nim światła”. A gdy to powiedział, dodał: „Nasz przyjaciel Łazarz zasnął, lecz pójdę, aby go wyrwać ze snu”. Uczniowie odrzekli: „Panie, jeśli usnął, to będzie zdrowy”. Jezus jednak powiedział tak o jego śmierci, uczniowie natomiast uważali, że mówi o zapadnięciu w sen. Oświadczył im więc otwarcie: „Łazarz umarł. Ale raduję się ze względu na was, abyście uwierzyli. Z tego właśnie powodu nie było Mnie tam, lecz teraz chodźmy do niego”. Tomasz, zwany Didymos, zawołał wtedy do współuczniów: „Chodźmy i my, aby razem z Nim umrzeć!”. Gdy Jezus tam dotarł, zastał go już od czterech dni leżącego w grobie. Betania zaś leżała w pobliżu Jerozolimy, w odległości około piętnastu stadiów. Wielu Żydów przybyło więc do Marty i Marii, aby je pocieszyć po śmierci brata. Kiedy Marta usłyszała, że Jezus nadchodzi, wybiegła Mu naprzeciw, Maria natomiast została w domu. Marta zwróciła się do Jezusa: „Panie, gdybyś był tutaj, mój brat by nie umarł. Lecz nawet teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o co tylko Go poprosisz”. Jezus jej rzekł: „Twój brat powstanie z martwych”. Marta odpowiedziała: „Wiem, że zmartwychwstanie podczas zmartwychwstania w dniu ostatecznym”. Jezus oświadczył jej: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto wierzy we Mnie, nawet jeśliby umarł, będzie żył. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?”. Marta odrzekła: „Tak, Panie! Wierzę, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Bożym, który przyszedł na świat”. A gdy to powiedziała, odeszła i zawołała swoja siostrę Marię, mówiąc jej po kryjomu: „Nauczyciel jest tutaj i prosi cię”. Ona zaś, gdy to usłyszała, szybko wstała i pobiegła do Niego. A Jezus nie wszedł jeszcze do miejscowości, lecz pozostał tam, gdzie spotkała go Marta. Również Żydzi, którzy przebywali w jej domu i pocieszali ją, poszli jej śladem, widząc, że zerwała się i wybiegła. Sądzili bowiem, że udała się do grobu, aby tam płakać. Tymczasem Maria dotarła do miejsca, gdzie zatrzymał się Jezus. Kiedy Go zobaczyła, upadła Mu do nóg i rzekła: „Panie, gdybyś był tutaj, mój brat by nie umarł”. Gdy więc Jezus zobaczył, że ona płacze, a także płaczą Żydzi, którzy z nią idą, rozgniewał się i wzburzył. Następnie zapytał: „Gdzie złożyliście go do grobu?”. Odparli: „Panie, chodź zobaczyć”. Jezus zapłakał. Wtedy Żydzi powiedzieli: „Zobaczcie, jak go kochał”. Niektórzy zaś mówili: „Czy Ten, który przywrócił wzrok niewidomemu, nie mógł sprawić, aby on nie marł?”. Jezus ponownie wzburzony, podszedł do grobu A była to grota zastawiona kamieniem. Polecił więc: „Odsuńcie kamień!”. Wtedy odezwała się Marta, siostra zmarłego: „Panie, już cuchnie. Nie żyje bowiem od czterech dni”. Jezus powiedział jej: „Czy nie zapewniłem cię, że zobaczysz chwałę Bożą, jeśli tylko uwierzysz?”. I odsunięto kamień. Wówczas Jezus wzniósł oczy w górę i zaczął się modlić: „Dziękuję Ci, Ojcze, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że zawsze Mnie wysłuchujesz. Powiedziałem to jednak ze względu na otaczających Mnie ludzi, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś”. Po tych słowach zawołał z mocą: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!”. Wtedy zmarły wyszedł, mając nogi i ręce owinięte opaskami, twarz zaś przysłoniętą chustą. Jezus polecił im: „Uwolnijcie go z tego i pozwólcie mu chodzić”. Wielu spośród Żydów, którzy przybyli do Marii i zobaczyli, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego (J 11, 1-45).
Z „Dzienniczka” św. Faustyny
Powiedz duszom, gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia; tam są największe cuda, które się nieustannie powtarzają. Aby zyskać ten cud, nie trzeba odprawić dalekiej pielgrzymki ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić do stóp zastępcy Mojego z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni. Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone – nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu miłosierdzia Bożego; na darmo będziecie wołać, ale będzie już za późno (Dz. 1448).






























